STANEK: ZOBACZYCIE MNIE W INNYM WYDANIU

Przedstawiamy rozmowę z Łukaszem Stankiem, który stoczy swoją kolejną walkę już trzeciego czerwca w Niemczech. Na gali Young Blood Night 9 ostatecznie podejmie debiutującego Nasiri Wajeda.

Łukasz Stanek (22 lata, 182 cm, 3-3) ma już za sobą dwie walki w organizacji Fight Exclusive Night. Debiutował w świetnym stylu jesienią ubiegłego roku podczas gali FEN 14 Silesian Rage w rodzinnych Katowicach. Zawodnik miejscowego klubu MMAtadores efektowną balachą na kolano w drugiej rundzie pokonał tego wieczora Adriana Błeszyńskiego, nie tylko dopisując trzecie zawodowe zwycięstwo do swego rekordu, ale też zdobywając bonus za poddanie wieczoru. W ostatnim starciu na FEN 16 wszedł w zmianę za kontuzjowanego Pawła Żelazowskiego i zawalczył z Kamilem Gniadkiem, który go zdominował i pewnie pokonał po jednogłośnej decyzji sędziów. Utalentowany podopieczny trenera Tomasza Jeruszki wcześniej zwrócił na siebie uwagę kibiców sportów walki, zajmując w 2011 roku drugie miejsce w 10. Międzynarodowym Turnieju Hadaka Waza i zwyciężając rok później w Otwartych Mistrzostwach Świata Kong Sao w formule MMA.

- Cześć Łukasz. Jak się czujesz przed najbliższą walką?
Łukasz Stanek: Witam cię Arku i wszystkich czytelników sporty-walki.org. Czuję się świetnie, jestem tak głodny ponownego wejścia do klatki/ringu, że nie mogę usiedzieć na miejscu, szkoda że nie byłem w takiej formie w mojej ostatniej walce, bo jestem pewny, że wyglądałoby to zupełnie inaczej.

- Będzie to walka poza granicami kraju. Jak doszło do porozumienia i czy jest to kontrakt na kilka walk?
ŁS: Tak zgadza się, będzie to walka poza granicami naszego kraju. Kolejne nowe doświadczenie przede mną i możliwość pokazania się innej publiczności. Kontakt z tą organizacja mamy już od dłuższego czasu, bo zawodnicy MMATADORES już bili się na tej gali. Zresztą też miałem tam walczyć zaraz po walce w Spodku, ale mój przeciwnik doznał kontuzji i walka została usunięta. Jak tylko nie będzie to kolidowało z propozycjami walki ze strony FEN, to na pewno będę tam walczył częściej.

- Walka w Niemczech to na pewno nowe i ciekawe doświadczenie?
ŁS: Dokładnie, będzie to coś nowego dla mnie, długa podróż przed nami, bo nie tylko ja się tam będę bił. Z naszego klubu tylko jedzie nas dość spora ekipa, dlatego mam nadzieję, że mniej odczuję przejechanie tylu kilometrów. Ale cieszę się, że mogę tak szybko wrócić do walki.

- Jak wyglądają przygotowania do tego starcia?
ŁS: Generalnie po walce na FEN 16 odpocząłem dwa dni, bo wiadomo, trzeba ochłonąć po tylu emocjach i wróciłem do ostrego trenowania. Miałem troszeczkę problemów ze zdrowiem, ale przez to skupiłem się mocno na bazie siłowej i ogólnie nad motoryką mojego ciała. Oczywiście również ciężko pracowałem w klubie z moimi braćmi z maty i naszymi trenerami Tomaszem Jeruszka i Patrykiem Szałowskim, co mam nadzieję zaowocuje świetną formą w najbliższych walkach.

- Coś udało się znaleźć na temat rywala?
ŁS: Na temat mojego rywala niestety nie da się znaleźć za dużo informacji, ponieważ to będzie jego debiut zawodowy i nie mamy do wglądu żadnych jego walk. Oczywiście nie lekceważymy nikogo, bo widać po zdjęciach, że jest silny fizycznie i jego ręce sporo ważą. Miałem mieć innego przeciwnika na tej gali, po raz kolejny bardziej doświadczonego ode mnie, ale z jakichś powodów musiał się wycofać i w jego miejsce trafił Nasir. Może troszeczkę zabrzmi to mało skromnie, ale tego wieczoru niezależnie od rywala ja wyjdę z klatki zwycięski.

- Ostatnio walczyłeś z Kamilem Gniadkiem. Myślisz, że byłeś wystawiony za wcześnie na szerokie wody?
ŁS: Co do walki z Kamilem jestem bardzo zły na siebie za tą walkę, ponieważ moje zapasy tego dnia wyglądały jak bym robił je pierwszy raz, a mocno z trenerem Patrykiem pracujemy nad tym aspektem. Przez to walka pozostanie mi głęboko w pamięci, do momentu aż nie będzie mi dane się zrewanżować. Do czego nie ukrywam będę mocno dążył. Myślę, że w tej walce nie zagrała przede wszystkim głowa, ponieważ nastawiłem się na urwanie głowy w stójce i zapomniałem zupełnie o obronie obaleń, co Kamil świetnie wykorzystywał, zresztą jak wszyscy widzieli. Szkoda, że Kamil nie powalczył troszkę ze mną w stójce, bo ta walka wtedy byłaby bardzo emocjonująca i porwałaby kibiców, ale zrobił to co robi najlepiej i mądrze skorzystał ze swojej najlepszej strony, jaką jest właśnie parter. Mam nadzieję, że dojdę do momentu, w którym po raz kolejny stanę naprzeciw Kamila i będę mógł pokazać w pełni moje umiejętności. Wiem, że jestem w stanie walczyć i wygrywać z czołówka polskiej półśredniej, dlatego odpowiadając na twoje pytanie nie uważam, że zostałem rzucony na szerokie, wody tylko potrzebuję pełnego okresu przygotowawczego i wtedy będzie się działo.

- Zostałeś niestety zdominowany, myślisz że dłuższe przygotowania zapewniłby lepszą walkę?
ŁS: Tak, zostałem zdominowany i to nie podlega żadnej dyskusji. Tą walkę wziąłem niecały miesiąc przed i na pewno nie żałuje tej decyzji, ponieważ była to bardzo cenna lekcja dla mnie i dzięki temu już 03 czerwca zobaczycie mnie w zupełnie innym wydaniu.

- Czy federacja rozmawiała z tobą po tej walce, co dalej?
ŁS: Nie było jeszcze żadnych konkretnych rozmów z właścicielami organizacji FEN, kontrakt dalej mam z tą organizacją i mam nadzieję, że jeszcze nie raz mnie tam zobaczycie. Będę mógł po raz kolejny was zaskakiwać nowymi "myczkami", których z tygodnia na tydzień przybywa do mojego arsenału.

- Na koniec powiedz jakie postawiłeś sobie plany i cele na ten rok 2017?
ŁS: Moje plany na ten rok są bardzo ambitne, bo mam w planie stoczenie na pewno jeszcze trzech pojedynków, a może i czterech, wszystko zależy od zdrowia. Chęci i motywacji mi nie brakuje, bo cieszę się z każdego dnia treningu i wyliczam codziennie minuty, żeby móc tylko już wychodzić na trening. Jest już wstępny zarys tego, gdzie i kiedy będziemy walczyć, ale wiadomo czas zweryfikuje jak to będzie. Musimy dogadać szczegóły z federacja FEN, jaki mają plan jeśli chodzi o moją osobę na ten rok. Mam nadzieję, że moje założenia zrealizuję w stu procentach.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub podziękować to proszę bardzo.
ŁS: Oczywiście chcę podziękować tobie Arku za ten wywiad i pozdrowić całą wasza redakcję. Dziękuję moim trenerom za całe serce jakie wkładają w moje przygotowania, Tomaszowi Jeruszcze, Patrykowi Szalowskiemu i Adamowi Kulińskiemu całej ekipie MMATADORES, bo wszyscy wspieramy się jak rodzina i oczywiście moim sponsorom: MANTO Polska, Strefa Gladiatorów, Zieba Clinic, Provita, EDBO, CityFit i Fit Diet. Pozdrawiam Wszystkich czytelników Sporty-walki.org i zapraszam do śledzenia mojej stronki na facebooku!

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE
KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.