MARIAN ZIÓŁKOWSKI: MAM NADZIEJĘ POTRENOWAĆ Z ALDO

Przedstawiamy rozmowę z Marianem Ziółkowskim (16-5-1), który dwudziestego maja stanie do pierwszej obrony tytułu kategorii lekkiej w Profesjonalnej Lidze MMA. Na 73 edycji w Ciechanowie stoczy ważną walkę, naprzeciw niego stanie Abdisalama Kubanycha (8-1).

'Golden Boy' po zamknięciu trylogii z Jakciem Kreftem był bliski walki o tytuł FEN, jednak wszystko przekreśliła niespodziewana porażka na PLMMA 70. Wtedy Marian w Warszawie pewnie przegrał jednogłośną decyzją sędziów z Denilsonem Nevesem De Oliveirą. Ziółkowski w ostatnim starciu na PLMMA 72 w Łomiankach ponownie zdobył tytuł, w pierwszej rundzie bez problemów poddając Dragana Pesica.

- Cześć Marian. Jak samopoczucie przed zbliżającym się starciem?
Marian Ziółkowski: Cześć, czuję się bardzo dobrze. W sobotę czeka mnie start na ADCC w Łomiankach, więc jestem mocno w treningu i czekam już tylko na kolejną walkę.

- Jak wyglądają przygotowania do tego starcia?
MZ: Przygotowuję się oczywiście pod okiem Mirosława Oknińskiego w klubie Nastula & Okniński Team, a także z moim trenerem BJJ - Pawłem Mistewiczem, z trenerem boksu Jackiem Kucharczykiem i Krzyśkiem Gutowskim.

- Twoim przeciwnikiem będzie Abdisalam Kubanych. Co udało się znaleźć na jego temat?
MZ: Na początku niewiele mogłem znaleźć informacji na temat swojego przeciwnika, ale gdy bardziej poszukałem, natrafiłem na kilka jego walk. Abdisalam jest naprawdę mocnym zawodnikiem, którego na pewno nie zlekceważę. Ma dobry boks, jest niezły zapaśniczo, ma dobrą kondycję i wolę walki.

- W ostatniej walce z Draganem Pesicem, rywal nie miał szansy nawet zaskoczyć?
MZ: Nie spodziewałem się, że tak szybko i łatwo pokonam Dragana. Walka bez większej historii tak naprawdę, ale oczywiście cieszę się ze zwycięstwa i jedenastego poddania w mojej karierze.

- Jednak przed walką były nerwy, bo walka odbyła się po zamknięciu transmisji w TV Puls. To mocno wybiło z rytmu?
MZ: No tak na pewno co zapamiętam z tej gali, to to co się działo za "kulisami" i zamieszanie z moim wyjściem do walki. Musiałem dwukrotnie się rozgrzewać i dwukrotnie przeżywać emocje, towarzyszące przy wychodzeniu do walki. Mam nadzieję, że tym razem mnie to nie spotka.

- PLMMA jest po pierwszej gali transmitowanej w TV Puls. Zauważyłeś jakościową różnicę?
MZ: Oczywiście różnica była spora i widoczna, ale było też kilka błędów, takich jak niewyemitowanie kilku walk, zbyt wiele wywiadów z pseudo gwiazdami i anonser, który wchodził ze swoimi rewelacjami podczas trwania piosenki przy wyjściu zawodników. Jednak pozytywów było znacznie więcej i myślę, że jeśli TV Puls uczy się na błędach, to następne galę będą jeszcze lepsze.

- Twój wyjazd do Brazylii jest już pewny. Będzie to na pewno dla ciebie historia życia?
MZ: Czy historia życia to nie wiem, bo rok temu zrobiłem ze swoją dziewczyną półtoramiesięczną podróż po Azji, którą zwiedzaliśmy m.in. na motorze, więc ciężko to w ten sposób oceniać, ale na pewno będzie to wielka rzecz. Tym bardziej, że przez dwa miesiące będę trenował w klubie Nova Uniao, z mam nadzieję takimi zawodnikami jak Jose Aldo, Renan Barao czy Leonardo Silva. Dodatkowo oczywiście bardzo cieszy fakt, że jadę tam z dziewczyną, a także z dwoma przyjaciółmi, Mateuszem i Karolem.

- FEN również ma też z tobą związane plany. Czy po powrocie z Brazylii możemy się ciebie spodziewać w federacji?
MZ: Cały czas jest gdzieś na horyzoncie moja walka dla organizacji FEN. Celuję oczywiście w pas do 70 kg, więc mam nadzieję zawalczyć dla nich.

- Na koniec powiedz jakie plany, cele na ten rok 2017 sobie wyznaczyłeś?
MZ: Chciałbym oczywiście obronić pas na najbliższej gali, mocno przetrenować w Brazylii okres wakacyjny i pod koniec roku stoczyć jeszcze dwa pojedynki. Nie ukrywam, że chciałbym trafić do UFC, by jeszcze w tym roku zawalczyć na gali w Polsce.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub podziękować to proszę bardzo.
MZ: Podziękowania dla mojego trenera Mirosława Oknińskiego, Jacka Kucharczyka i Krzyśka Gutowskiego. Dla przyjaciół Pawła Mistewicza, Mateusza Słotwińskiego i Karola Muchowskiego i moją kochaną dziewczynę Ewelinę. Dziękuje oczywiście Pawłowi Puścianowi dzięki któremu mogę się skupić wyłącznie na treningach i dzięki któremu będę mógł pojechać do Brazylii, a także firmie Thermoplex i Extreme Hobby. Dziękuje za wywiad.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE
KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.