LINOWSKI: TRZY MILIONY WIDZÓW ROBIĄ WRAŻENIE

Przedstawiamy rozmowę z Karolem Linowskim (4-1), który dwudziestego maja stoczy walkę na PLMMA 73. W Ciechanowie jego przeciwnikiem będzie mający już za sobą debiut w organizacji Mirosława Oknińskiego Leandro Bispo (6-3), który na poprzedniej edycji po niespecjalnie emocjonującej walce przegrał z Mateuszem Piskorzem.

Podopieczny Mirosława Oknińskiego zadebiutował w roku 2015 wtedy na PLMMA 49 w Łobzie, w drugiej rundzie uderzeniami odprawił Wojciecha Balejko, a następnie na Xcage 8 w drugiej rundzie efektownie przed czasem pokonał zawodnika publiczności Mariusza Boszmana. W poprzednim roku Linowski zaczął od pewnego zwycięstwa jednogłośną decyzją sędziów z Mateuszem Kędzierskim, a w ostatniej walce w Łomiankach, na PLMMA 67/Nastula Club 1 doznał pierwszej porażki na punkty z Sadibou Sy.

- Cześć Karol. Jak samopoczucie przed zbliżającym się starciem?
Karol Linowski: Cześć, dziękuję samopoczucie w porządku, jak zawsze staram się nie skupiać tylko na samej walce, ale wykonywać również swoje inne obowiązki.

- Jak wyglądają przygotowania do tego starcia?
KL: Planowaliśmy więcej czasu poświęcić na BJJ, ale nie do końca poszło wszystko zgodnie z planem, ponieważ od ciosów łokciem w ostatniej walce męczę się z zapaleniem kaletki łokciowej. Nie ograniczyłem treningów uderzanych i zapasów, ale przy każdym obrocie na ziemi i podpieraniu na łokciu w BJJ, jest on szczególnie narażony na pogłębianie urazu.

- Twoim przeciwnikiem będzie Leandro Bispo. Co wiesz na jego temat?
KL: Jest Brazylijczykiem, więc przypuszczalnie zna się na BJJ i jest do tego leworęczny. Dla niektórych zawodników to niewygodna pozycja - dla mnie nie.

- Ważne jest to, że Bispo walczył już z Piskorzem. Możesz u niego i jego trenera szukać rad. Zapewne mają rozpracowywanego twego rywala?
KL: W walce z Piskorzem wyjątkowo nie pokazał się ze swojej najmocniejszej strony, więc ta walka dużo nie wnosi do naszej taktyki.

- Choć walka Leandro z Mateuszem Piskorzem wyglądała jak na biegu wstecznym, to ostatnio niespodziewanie pokonał Cheicka Kone. Widziałeś tę wygraną i czy robi to na tobie jakieś wrażenie?
KL: Nie widziałem i nie robi to na mnie wrażenia.

- Ostatnio walczyłeś z Mikhailem Bureshkinem, starcie chyba nie należało do łatwych?
KL: Był ode mnie bardziej doświadczony ale czułem, że nie chciał pójść na całość i zaryzykować wymiany ciosów. Mogłem zrealizować założony plan, ale skutki tej walki odczuwam do tej pory. Mam wymienione już zapalenie kaletki łokciowej, lecz także wgniecioną okostną od kopnięć piszczel na piszczel.

- Pierwsza gala była transmitowana w telewizji TV Puls. Zauważyłeś związane z tym zmiany w organizacji?
KL: Prawie trzy miliony widzów mówi samo za siebie.

- W dorobku masz tylko jedną porażkę z Sadibou Sy. Dążysz do rewanżu i będziesz o to prosił trenera, bo jest to na pewno do zrealizowania?
KL: Na razie nie mam takich planów, ale kiedyś na pewno.

- Byłeś również przymierzany na FEN w zastępstwie za Matta Horwicha. Federacja mówiła, że jest tobą zainteresowana, a czy potem jeszcze się odzywała?
KL: Tak, jest taka możliwość, ale chwilowo nie planuję wprowadzać zmian, skoro jak razem zauważyliśmy, z TV Puls docieramy do dużej liczby odbiorców. Większa publiczność to większa promocja i lepszy doping, a to jest głównym motorem napędowym.

- Na koniec powiedz nam, jakie plany i cele wyznaczyłeś sobie na ten rok 2017?
KL: Planuję zrobić trzy walki w tym roku, jedna już zakończona sukcesem, druga niebawem, pomimo pewnych kontuzji powinna być zwycięska. Dalej szczegółowo nie planuję, ponieważ nie wyprzedzam wydarzeń, ale wiem czego chcę i konsekwentnie pracuję nad tym, aby to osiągnąć.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub podziękować to proszę bardzo.
KL: Pozdrawiam swoich fanów i dziękuję, to oni mnie napędzają.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE
KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.