NOSIGLIA: POLACY PODNIEŚLI SIĘ PO CIĘŻKICH CZASACH

Przedstawiamy rozmowę z Riccardo Nosiglią, który stoczy swoją drugą walkę w Polsce na FEN 17 w Gdyni. Dwunastego maja stoczy pojedynek z utalentowanym Michałem Oleksiejczukiem (11-2).

Riccardo „The Walking Dead” Nosiglia (28 lat, 186 cm, 5-0), dwukrotny mistrz włoskiej organizacji Power Nation Fighting Championship w kategorii półciężkiej, to jedno z najnowszych odkryć federacji Fight Exclusive Night. Zawodnik Shoot Team Padwa w swoim debiucie na gali FEN 15 Final Strike sensacyjnie pokonał Marcina Zontka, mimo że propozycję walki przyjął tydzień przed galą i po raz pierwszy walczył na tak dużej imprezie. Włoch szybko przejął inicjatywę, zdominował rywala i wygrał w stylu, który stał się już jego wizytówką – najpierw powalił byłego pretendenta do pasa mistrzowskiego FEN na deski, a potem zasypał go gradem ciosów, po których sędzia przerwał pojedynek. Była to piąta zawodowa walka Nosiglii i jednocześnie piąta z rzędu, którą „The Walking Dead” skończył uderzeniami w parterze już w pierwszej rundzie.

- Cześć Riccardo. Jak się czujesz przed drugą walką w Polsce?
Riccardo Nosiglia: Jestem gotowy i skupiony. Czuję się świetnie, jestem podekscytowany przed drugą wizyta w Polsce.

- Ostatnio nie zawalczyłeś w Polsce, ponieważ doznałeś kontuzji. Teraz jest już okey?
RN: Tak, jestem w pełni odbudowany po ostatniej kontuzji.

- Jak wyglądają przygotowania do tej walki?
RN: Pracuję nad swoją grą w stójce, dba o to mój trener Khalid Mahzoum, który prowadzi swój Khalid Fight Team. Pracuję tez nad zapasami i grapplingiem z zawodnikami z całego świata, którzy przyjeżdżają potrenować w naszym gymie. Czasem tez wyskoczę na dodatkowe obciążenia do klubu Padova Top Team, tam tez mnie dobrze dociążają.

- Twoim rywalem będzie Michał Oleksiejczuk. Co wiesz na jego temat?
RN: Wiem, że jest bardzo dobrym sportowcem, a ja zawsze z szacunkiem podchodzę do rywali, którzy tak jak ja profesjonalnie podchodzą do swojego zawodu. To będzie wielka bitwa, zapewniam.

- Dlaczego przyjąłeś walkę na Celtic Gladiator, bo przecież termin jest bardzo zbliżony. To nie będzie problemem?
RN: Nie zawalcze w Londynie, zdecydowałem się postawić na walkę w Polsce. Stwierdziłem, że to bardziej odpowiada moim celom w karierze.

- Już raz walczyłeś w organizacji FEN. Jak wrażenia?
RN: Musze powiedzieć, że każdy starał się ułatwić mi pobyt w Polsce, sprawić abym czuł się jak w domu. Bardzo to doceniam, to jeden z kilku powodów, dlaczego kocham u was walczyć.

- A jak podobał ci się pobyt w naszym kraju?
RN: Wiem, że jesteście ludźmi, którzy poradzili sobie w ciężkich czasach, potrafiliście się podnieść. Mam wielki szacunek do tego kraju i jego mieszkańców.

- Ostatnio walczyłeś z Marcinem Zontkiem, czymś cię zaskoczył?
RN: Byłem w szoku, że udało mi się tak szybko wygrać. W ogóle się tego nie spodziewałem.

- Wtedy w ostatniej chwili zaakceptowałeś tą walkę w Polsce. Szukasz jak najwięcej walk?
RN: Nic na siłę, wybieram takie walki, które doprowadzą mnie do mojego celu. Zaakceptowałem wakę w krótkim terminie, bo przybliża mnie do moich celów, rywal był tez na wysokim poziomie, a to zawsze honor mierzyć się z kimś znaczącym.

- Wróciłeś po dwóch latach przerwy, co było jej powodem?
RN: Przeprowadziłem się do Hiszpanii, gdzie mieszkałem przez dwa lata. Życie tak się ułożyło, że ciężko było mi je pogodzić z solidnym treningiem.

- Jak oceniasz zainteresowanie MMA we Włoszech?
RN: To ciągle rosnący sport, co ważne najlepsi zawodnicy zaczynają otrzymywać pomoc od dużych sponsorów. MMA coraz lepiej się rozwija we Włoszech.

- Jakie są twoje plany na 2017?
RN: Mój największy cel, to móc utrzymać się z walk mma. Chciałbym być zawodnikiem I sportowcem na pełny etat, to jest mój cel.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE
KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.