ADAM BRZEZOWSKI: JEST TO NA PEWNO WYZWANIE

Przedstawiamy rozmowę z Adamem Brzezowskim (4-2), który dwunastego maja w Gdyni zadebiutuje w organizacji Fight Exclusive Night na 17 edycji, gdzie zmierzy się z Damianem Tarbaszem (2-1).

26-letni Adam „Brooklyn” Brzezowski to utalentowany zawodnik klubu MMA Devil Międzychód, który ma na swoim koncie m.in. mistrzostwo Wielkopolski w submission fighting. Dotychczas stoczył ponad 20 amatorskich walk grapplingowych i w formule MMA. Podopieczny trenera Przemysława Kniocha w zawodowym ringu debiutował ponad trzy lata temu. Obecnie jego rekord to 4 zwycięskie walki, w których dwa razy nokautował i dwa razy poddawał swoich rywali, oraz 2 porażki.

- Cześć Adam. Jak samopoczucie przed najbliższym pojedynkiem?
Adam Brzezowski: Witam. Samopoczucie raczej w normie. Jestem silnie skoncentrowany na przygotowaniach do tego starcia, ale jednocześnie mocno wyluzowany. Brzmi to może nieco przecząco, ale tak jednak jest. Widzę zaangażowanie mojego sztabu i mocno odczuwam to na treningach, co daje mi niesłychaną motywację i pozytywnie mnie nastraja.

- Czym jest dla ciebie kontrakt z FEN?
AB: Wielu zawodników odpowiadających na tego typu pytania mówi, że to wielka szansa i faktycznie coś w tym jest. Jednak ja zdecydowanie muszę użyć słowa wyzwanie. Jak na razie największe w mojej karierze i nie chodzi tu o samą tylko walkę, ale o cały jej aspekt zewnętrzny.

- Można powiedzieć, że jeden z celów spełniony?
AB: Moim celem nie jest zawalczyć na gali FEN. Spełniony będę dając mocną walkę i wygrywając dla tej organizacji, dopiero wtedy go osiągnę.

- Jak wyglądają przygotowania do tego starcia?
AB: Biegam, skaczę, trochę pływam. A tak na serio, to nad przygotowaniami czuwają generalnie moi trenerzy, ale w połowie marca pojechałem na obóz treningowy do Frankfurtu nad Menem. Spędziłem w klubie MMA Spiryt ładnych kilka dni i miałem przyjemność trenować z takimi zawodnikami jak Daniel Weichel, Stephan Putz, Erick Silva czy Akihiro Gono. Cała reszta odbywa się za "zamkniętymi" drzwiami MMA Devil Międzychód, gdzie kroczek po kroczku realizujemy cały założony plan.

- Twoim przeciwnikiem będzie Damian Tarabasz. Co wiesz na jego temat?
AB: Damian stoczył całkiem niedawno, bo chyba zaledwie dwa tygodnie temu, zwycięski pojedynek. Dowiedziałem się o tym w sumie dopiero przy oficjalnym ogłoszeniu naszej walki. Jest wytrzymały, napierający i co chyba najistotniejsze, długodystansowy zawodnik. Dwa zwycięstwa punktowe, a zwłaszcza ostania wygrana budują jego wizerunek w moich oczach na duży plus.

- Choć gala odbędzie się w Gdańsku, to na swoich kibiców chyba liczysz i jesteś ich pewny na tej walce?
AB: Wiem, że dość sporo osób wybiera się na to "show" i bardzo to sobie cenię. Fajnie jest jest mieć świadomość przed walką, że jest tam z tobą rzesza osób, która w ciebie wierzy. Niemniej jednak po wejściu do ringu gra tylko trio: ja, "ucho" , narożnik. Często odnosiłem wrażenie podczas poprzednich walk, że na trybunach jest cicho i to nie dlatego, że faktycznie tak było, tylko dlatego, że jakoś mi to umyka. A wierzcie mi, moje najbliższe grono naprawdę potrafi rozbujać imprezę

- Przez ostatnie dwa lata stoczyłeś tylko trzy walki, co było powodem?
AB: (Śmiech) Sprawa ma się tak, nie jestem fighterem na pełen etat. Jeśli nie mogę się dobrze przygotować, to porostu nie biorę walk. Wynika to z charakteru pracy jaką wykonuję i to ona determinowała moje przygotowania. Teraz troszkę się zmieniło i mogę w pełni realizować swoje cele.

- W dorobku masz wygraną z Łukaszem Stankiem, a on bije się już w FEN. Obserwujesz jego poczynania?
AB: Oczywiście że obserwuję jego poczynania i mocno mu kibicuję. Niedługo, bo za ponad miesiąc, będzie walczył w Niemczech. Ogólnie mamy dobry kontakt.

- W ostatnim pojedynku przegrałeś z Sławomirem Turzem. Co poszło nie tak?
AB: To był pełen dystans pod dyktando Sławka. Myślę, że nie zagrała głowa, a za to bardzo mocno mój przeciwnik zagrał na niej pięściami. Po tej walce postanowiłem trochę odpocząć i poukładać parę spraw spoza MMA. Nie było mnie rok czasu, ale nie oznacza to, że próżnowałem. Odpoczywałem od walk, ale nie od treningu, ku gwoli jasności.

- Jakie plany i cele postawiłeś sobie na ten rok 2017?
AB: tym roku mam zamiar pojechać w góry, a nie nad morze. Serio! Nie zastanawiam się co dalej. Na razie skupiam się na jednym. Chciałbym oczywiście zawalczyć więcej w tym roku. Jeszcze przynajmniej jeden fight!

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub podziękować to proszę bardzo.
AB: Chciałbym podziękować moim sponsorom, firmie Gramet - Szymon Mach i Budmar za wsparcie w przygotowaniach oraz pozdrowić Mamę, klubowiczów i trenerów MMA Devil.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE
KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.