JORDAN BŁOCH: CZUJĘ, ŻE WRACAM DO ŻYWYCH

Przedstawiamy rozmowę z powracającym Jordanem Błochem (7-5), który stoczy walkę trzeciego czerwca w Niemczech, na kolejnej gali Young Blood Night, gdzie zmierzy się z debiutującym Sakandarą Akmadą.

Zawodnik z Łodzi w swoim dorobku ma już walki z takimi zawodnikami jak Borys Mańkowski, Łukasz Chlewicki czy będący aktualnie w UFC Nick Hein. Błoch miał dobrą passę pokonując przed czasem Tomasz Kloca na Fighters Arenie, a na punkty Marcina Pionke na Pro Fight. Jordan szukał wyzwań i w pierwszej walce w Niemczech, właśnie ze wspomnianym Heinem, zapadła decyzja NC. W ostatnim starciu wystąpił na Słowacji, gdzie znokautował go obecnie jeden z najlepszych zawodników MMA w tym kraju Matus Laincz.

- Cześć Jordan. Jak samopoczucie przed najbliższą walką?
Jordan Błoch: Cześć wszystkim. Czuję, że po tak długiej przerwie od startów wracam znów do żywych, to wspaniałe uczucie, którego brakowało mi przez ten czas.

- Będzie to powrót po prawie 5 latach przerwy. Co było jej powodem?
JB: Głównym powodem mojej przerwy była kontuzja kręgosłupa, którą udało mi się zaleczyć. Po tym doszedł konflikt z trenerem Gracie Barra Łódź, który rozwiał w pewien sposób moje marzenia o realizowaniu się w zawodowym MMA. Niedługo później urodził się mój syn, który wymaga uwagi i czasu. Lecz mimo wszelkich zdarzeń losowych byłem wciąż związany z MMA, trenując i prowadząc treningi, a po pewnym czasie marzenia o MMA powróciły i spróbuje je zrealizować w 100%.

- Jak wyglądają przygotowania do tego starcia?
JB: Przygotowuję się głównie w klubach Octopus oraz Fight Club Łódź, gdzie szykują mnie do walki Grzegorz Chałubiński i Adrian Dziarnowski. Pomaga mi wielu chłopaków, którzy dociążają mnie podczas przygotowań, a w szczególności Paweł Pawlak, na którym zawsze mogę polegać.

- Coś udało się znaleźć na temat rywala?
JB: Szczerze niewiele wiem o rywalu, jedynie tyle, że preferuje walkę w stójce i nie boi się wymian ciosów.

- Będzie to walka w Niemczech. Dobre i ciekawe doświadczenie?
JB: Myślę, że każde miejsce zagranicą powoduje mimo wszystko dodatkowy stres i adrenalinę, wiadomo każdy by wolał walczyć u siebie, ale nie zawsze się to udaje.

- W dorobku masz walkę z Borysem Mańkowskim czy Nickiem Heinem. Teraz obserwując ich kariery, jak i całe MMA, widzisz wielkie zmiany poziomu dyscypliny?
JB: Teraz wiem, że to wielcy fighterzy. Przygotowując się do walk z nimi nie sądziłem wtedy, że będą takimi gwiazdami jakimi są teraz. Z perspektywy czasu mogę jedynie żałować, że to nie ja jestem na ich miejscu. Przez te 5 lat mojej nieobecności na pewno przybyło wielu utalentowanych zawodników, a poziom w Polsce, jak i na świecie, tego sportu rośnie w oszałamiającym tempie. Widać to po poziomie walk, jak i podejściu do najdrobniejszych elementów treningu.

- Na koniec powiedz mi jakie postawiłeś sobie plany i cele na ten rok 2017?
JB: W 2017 chciałbym zawalczyć 2-3 razy, nabrać znów tego luzu w walce i w następnym roku zawalczyć dla jakiejś większej organizacji w Polsce, lub Europie.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub podziękować to proszę bardzo.
JB: Ja też ci serdecznie dziękuję za rozmowę. W szczególności chciałbym podziękować swojej ukochanej za to, że zawsze we mnie wierzyła i wspierała mnie w moich marzeniach. Do tego chciałbym podziękować wszystkim osobom, które wierzą w mój powrót, i we mnie, i się nie odwróciły gdy nie walczyłem. Chociaż tym drugim również dziękuję za motywację do tego by Wam pokazać, że jeszcze wrócę. Pozdrawiam serdecznie!

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE
KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.