JULIO GALLEGOS: SPORT URATOWAŁ MI ŻYCIE

Arkadiusz Hnida, Informacja własna

2017-05-25

Przedstawiamy rozmowę z Julio Gallegosem (8-7), który dwudziestego siódmego maja wystąpi na hitowej gali KSW 39 na PGE Narodowym. Zawodnik ze Stanów Zjednoczonych podejmie debiutującego w mma medalistę olimpijskiego Damiana Janikowskiego.

Doświadczony zawodnik zza Wielkiej Wody walczył na dużych galach w Stanach Zjednoczonych oraz pojawił się między innymi w M-1 Global. Ostatnio 34-latek mierzył się ze znanym z występów dla KSW Rodneyem Wallacem. Gallegos pokazał już nie raz, że jest solidnym i wszechstronnym zawodnikiem, o czym świadczy fakt, że wszystkie wygrane boje zakończył przed ostatnim gongiem, trzy przez nokaut, pięć przez poddanie.

- Cześć Julio! Jak czujesz się przed walką w Polsce?
Julio Gallegos: Walka w Polsce, to będzie cos wspaniałego.

- Co wiesz na temat naszego kraju?
JG: Słyszałem, że wasze jedzenie jest bardzo smaczne, i macie też piękne widoki.

- Już wcześniej słyszałeś o KSW?
JG: oczywiście, to wielka organizacja o światowej sławie.

- Będziesz walczył na Stadionie Narodowym w Warszawie. To jeszcze większa motywacja?
JG: Stadion na prawdę robi wrażenie, jest piękny i ogromny.

- Jak wyglądają przygotowania do tej walki?
JG: Jak zawsze ostro zasuwam na treningach, będę dobrze przygotowany.

- Twoim rywalem będzie Damian Janikowski. Co wiesz na jego temat?
JG: Wiem, że jest świetnym zapaśnikiem, brązowym medalistą olimpijskim. Więcej referencji mu nie potrzeba.

- Będzie to debiut Damiana. Czujesz się dużym faworytem?
JG: Ja faworytem? On ma doświadczenie olimpijskie, nie ma szans, abym to ja był w tej walce faworytem. Ja się nim w każdym bądź razie nie czuję.

- Przegrałeś swoje dwie ostatnie walki. Czujesz dużą motywację by wrócić na tor zwycięstw?
JG: Tak, przegrałem dwa razy, ale to były przegrane punktowe. Przegrywałem decyzją, i jedną z tych walk moim zdaniem wygrałem, ale dali zwycięstwo lokalnemu zawodnikowi. Przegrane nie mają dla mnie znaczenia, to nie boks w którym przegrana czasem kończy karierę, to mma. Taki sport, że czasem się przegrywa.

- Jakie masz plany na rok 2017?
JG: Praca, praca i jeszcze raz praca. Prowadzę biznes, mam rodzinę, więc mój plan to nie stracić tego co mam. Do tego dodam, że chcę dać polskim kibicom mma dobre widowisko.

- Co chciałbyś przekazać Damianowi Janikowskiemu i polskim fanom?
JG: To dla mnie wielki honor walczyć z medalistą olimpijskim. Taki medal oznacza, że masz prawdziwe osiągnięcia, a nie że ktoś pomógł ci wygrywać walki. W MMA jeden cios może zmienić przebieg walki. Nie moge się doczekać, to będzie wielki stadion o ogromny tłum ludzi, to będzie walka z historią. Z moim doświadczeniem przyniosę kilka ciekawych rzeczy do oktagonu, tam użyję swojego doświadczenia życiowego. Sport uratował mi życie, więc oddam mu też wszystko czego będzie potrzeba. Po tym jak mój ojciec, gdy miałem 14 lat zamordował na moich oczach moją matkę, nie byłem normalny, żyłem w nierzeczywistym świecie. Dlatego zatraciłem się w sporcie, on mnie uratował. To będzie wielka walka, bez nudnych akcji. Dam kibicom to, za co zapłacili, dam wszystko co mogę z siebie dać.

Zobaczcie również Gallegosa w akcji:

Rozmawiał Arkadiusz Hnida