WOJCIECH KAŹMIERUK: CAŁY CZAS JESTEM W GAZIE

Paweł Sawicki, Informacja własna

2017-06-01

Wojciech Kaźmieruk niebawem stoczy drugą walkę zawodową podczas krakowskiej gali R8 10-ego czerwca. Utalentowany zawodnik Red Lion Club Międzyrzec Podlaski jest pełen optymizmu i liczy na zwycięstwo w nadchodzącej walce. Zapraszamy do lektury wywiadu z Wojtkiem i zapraszamy oczywiście na galę Wieczór Walk R8

Cześć Wojtek! Dopiero debiutujesz zawodowo, więc raczej jesteś anonimowy dla naszych czytelników. Opowiedz nieco o sobie.

Wojciech Kaźmieruk: Witam wszystkich czytelników. Pochodzę z Międzyrzeca Podlaskiego, a obecnie jestem studentem Akademii Wychowania Fizycznego w Białej Podlaskiej. Trenuję w Red Lion Club Międzyrzec Podlaski od 3 lat. Wcześniej nie miałem styczności ze sportami walki, chociaż od zawsze mnie do tego ciągnęło. Zanim rozpocząłem swoją przygodę z Muay Thai trenowałem już na siłowni, biegałem, uprawiałem różne sporty. Stoczyłem 3 walki amatorskie, 3 sparingi w ramach Warszawskiej Grandy i jedną walkę zawodową. Mam kilka medali, dyplomów i jeden puchar z walki zawodowej. Nie jest to jeszcze duży dorobek, ale jestem dopiero na początku mojej kariery i mam nadzieję, że sukcesy przyjdą z czasem.

Twój rywal jest starszy od Ciebie 15 lat. Czy w jakiś sposób myślisz, że wiek i doświadczenie życiowe będzie działać na jego korzyść?

- Na pewno mój przeciwnik ma większe doświadczenie, bo dłużej trenuje. Nie wiem ile walk amatorskich stoczył do tej pory. Trudno mi jest więc powiedzieć, czy wiek i doświadczenie życiowe ma jakieś znaczenie podczas walki. 

Będziesz miał ogromną przewagę warunków fizycznych nad rywalem. Pytanie, czy z niskimi rywalami walczy się łatwiej czy trzeba wręcz być bardziej uważnym?

- Walczyłem i sparowałem z wyższymi i niższymi od siebie rywalami. To czy jest trudniej, czy łatwiej zależy tylko od przeciwnika. Jak wiadomo styl robi walkę. Mike Tyson nie był gigantem, a siał postrach na ringach bokserskich w wadze ciężkiej. Na pewno trzeba uważać na korpus i niskie kopnięcia. Ja będę chciał wykorzystać swoją przewagę zasięgu najlepiej jak to jest tylko możliwe. Wychodzę do walki jak każdy, by wygrać i zarówno ja jak i mój przeciwnik będziemy do tego dążyć. Wygra oczywiście ten, który danego dnia będzie lepszy. Mam nadzieje, że to będzie dobra walka, o której Kraków będzie jeszcze rozmawiał długie miesiące.

Twój rywal nie ma wielu walk na koncie. Czy ciężko jest się przygotować do takiej walki wiedząc, że nie masz nawet możliwości zobaczyć, jaki styl prezentuje rywal?

-  Za każdym razem walczę z kimś, kogo stylu nie znam więc to dla mnie nie pierwszy raz. Nigdy nie wiem czego mogę się spodziewać po przeciwniku. Na pewno jest to jakieś utrudnienie, ale też nie miałem tak naprawdę wiele czasu na przygotowania, bo dowiedziałem się o walce dwa tygodnie przed pojedynkiem. Może zdążylibyśmy przygotować jedną, dwie akcje na konkretnego zawodnika, jednak mój rywal nie walczył nigdzie, więc do tej walki podchodzę całkiem inaczej. Trzeba być lepszym od rywala w każdym elemencie walki i wtedy można brać pojedynki z kilkudniowym wyprzedzeniem. Każdy z nas, trenujących sporty walki, dąży do bycia najlepszym na świecie, więc liczę, że mój przeciwnik będzie w najwyższej formie i damy doskonałą walkę.

O walce dowiedziałeś się kilka dni temu. Byłeś w gazie treningowym, czy dopiero przyśpieszyłeś.?

- Byłem bardzo zaskoczony, kiedy dowiedziałem się że mogę walczyć w Krakowie. Trenuję nieprzerwanie od marca, po powrocie ze sportowego obozu zimowego. Cały czas jestem w gazie treningowym.  Trenuję ciężko, nie odpuszczam właśnie po to, by być gotowym na takie okazje jak nadchodząca walka. W kickboxingu trzeba być w gazie przez cały rok, bo z reguły duże walki dostaje się na kilka dni przed samym występem.

Jak wygląda Twój zwykły reżim treningowy w tygodniu podczas przygotowań do walk, zawodów? 

- W klubie Red Lion trenuję w poniedziałki, czwartki i soboty. Wtorek, środa, piątek ćwiczę na siłowni. Po treningach kilka razy w tygodniu biegam. A w niedzielę, jeśli jest ładna pogoda, jeżdżę rowerem po Międzyrzeckich jeziorkach, dla uspokojenia organizmu. W międzyczasie mam jeszcze zajęcia na AWF, gdzie też ćwiczę. Jestem aktywny jeśli chodzi o styl życia, więc cały czas jakaś forma jest. Im bliżej zawodów tym bardziej skupiamy się z naszym trenerem, Wiktorem Waszczukiem na sparingach, opracowywaniu taktyki i podejściu do walki. Trener przygotowuje nas bardzo dokładnie, o czym najlepiej świadczą nasze wyniki na galach i zawodach.

Chciałbyś coś dodać na końcu?

- Chciałbym podziękować trenerowi Wiktorowi Waszczukowi za przygotowanie fizyczne, motywację i kolegom z klubu za dobre sparingi. Pozdrawiam wszystkich, którzy trzymają za mnie kciuki, kolegów, znajomych, rodzinę.