LEWANODWSKI: GŁÓWNYM ŹRÓDŁEM PRZYCHODU JEST PPV

Redakcja, Forbs

2017-06-05

Martin Lewandowski udzieli wywiadu miesięcznikowi Forbes, z którego mogliśmy się wiele dowiedzieć o biznesowej części działalności Konfrontacji Sztuk Walki. Jeden ze współwłaścicieli KSW ujawnił, że głównym źródłem przychodu organizacji jest sprzedaż transmisji PPV.

- Amerykanie wychowali się na płaceniu za treści telewizyjne. W przypadku UFC pay-per-view od początku było czymś naturalnym. U nas nie i dlatego nasze wyniki początkowo były niezadowalające. Ale to, co wtedy powiedziałem, jest już nieaktualne. Jesteśmy na tym rynku wyjątkowo mocni – płatne transmisje z naszych gal są dziś oglądane na żywo w ponad 40 krajach na 4 kontynentach. Każdą galę KSW w systemie PPV ogląda średnio ok. 2 mln ludzi w samej Polsce. Gdyby nie pay-per-view, nie byliśmy w stanie robić takich spektakularnych wydarzeń jak choćby KSW 37 – z takim zestawem zawodników i w takim miejscu. Nie bylibyśmy w stanie tego sfinansować, ponieważ wpływy z biletów nie pokryłyby gaż zawodników. Kiedyś najdroższa była organizacja gali, która stanowiła 70 proc. kosztów. Wynagrodzenia zawodników odpowiadały za około 30 proc. Teraz proporcje się odwróciły.

Ciekawie było też, gdy rozmowa zboczyła na tematy związane z zarobkami zawodników. Zdaniem Martina Lewandowskiego, polscy zawodnicy są często lepiej opłacani, niż ci zza Oceanu.

- Niedawno porównywałem zarobki zawodników w USA. Byłem zaskoczony tym, jak niskie kwoty pojawiają się przy nazwiskach niektórych osób. Miałbym problem, żeby za takie sumy zakontraktować zawodników startujących w KSW. U nas średnia wynagrodzeń jest wyższa. Choć muszę przyznać, że jest kilku zawodników, których sfinansowanie byłoby dla nas sporym wyzwaniem – choćby Conor McGregor, Fiodor Jemieljanienko czy Georges St-Pierre. Musielibyśmy uzyskiwać znacznie większe przychody z pay-per-view, żeby móc opłacić ich gaże.

Czytaj więcej w Forbes.