AREK WRZOSEK: BYŁY ROZMOWY O DEBIUCIE W BOKSIE

Przedstawiamy wywiad z młodym kickboxerem, Arkadiuszem Wrzoskiem, który ukazał się w maju w miesięczniku Sport dla Wszystkich. Poruszono w nim kwestię Legii Warszawa, treningów z bratem, mieszkania z Kamilem Paczuskim i ofertach ze świata zawodowego boksu.

Sport dla Wszystkich: Cześć Arek! Ostatnio widzieliśmy się na FEN w Warszawie, a od tamtej pory zdążyłeś już stoczyć walkę w federacji A1, w maju robią mecz Polska vs Tajlandia. Wystąpisz?

AW: Nie, bardzo chciałem ale jak na razie nie ma mnie w rozpisce. Głównym powodem jest oczywiście trudność w znalezieniu mi rywala z Tajlandii, który nie tylce co byłby podobnego wzrostu, ale i podobnej wagi. Wiadomo, że Tajowie to raczej niski naród, a w samej Tajlandii najwięcej walk jest w kategoriach do 65 kg i niższych. Mam jednak propozycję, by zawalczyć w Warszawie, na gali Granda Pro, która jest planowana na czerwiec na kortach tenisowych Legii Warszawa przy ul. Łazienkowskiej i oczywiście już teraz mogę zaprosić wszystkich przyjaciół, znajomych i kibiców sportów walki, na kolejny niezapomniany wieczór sportów walki w stolicy.

SdW: Teraz jesteś zawodnikiem kickboxingu, jednak pewnie w przeszłości uprawiałeś inne sporty.

AW: Niemal jak każdy w tym kraju zaczynałem od piłki nożnej, a trwało to naprawdę długo. Nie grałem na jakimś wysokim poziomie, trenowałem w Agrykoli, a zakończyłem przygodę z piłką nożną grając w Piaście Piastów. Zakończyłem ‘karierę’ piłkarską i rozpocząłem treningi sportów walki. Od razu poszedłem do Copacabany i trafiłem pod opiekę doskonałego trenera, Igora Kołacina, z którym jestem do dziś. Etapy rozwoju mojej kariery były przemyślane, najpierw walczyłem w Polskim Związku Wushu w formule niepełnokontaktowej, później przeszedłem do sandy, następnie Muay Thai i K-1. 

SdW: W sanda były jakieś sukcesy?

AW: Były, były już w pierwszym starcie zostałem mistrzem Polski sanda i później przeszedłem do Polskiego Związku Muay Thai i tam odnosiłem sukcesy. Nie oszukujmy się, właśnie w PZMT był najwyższy poziom Muay Thai, najwięcej startujących. Obecnie sport ten przeżywa regres, na zawodach, gdzie walczy się o prymat i medale mistrzostw Polski jest w każdej kategorii naprawdę niewielu zawodników w A-klasie. Sam walczyłem tam z takimi zawodnikami jak Jarosław Zawodni. W Muay Thai wywalczyłem również srebrny medal mistrzostw Europy w B-klasie i później zaczęły się starty zawodowe.

SdW: W ostatniej walce wyglądałeś bardzo dobrze, jednak w przeszłości dało się słyszeć o Tobie, że walczysz sztywno niczym kawał drewna. Co jest powodem tej zmiany na lepsze?

AW: Dziękuję za miłe słowa, ale nie mogę się z tym zgodzić. Zawsze miałem dobrą koordynację ruchową, przecież uprawiałem wcześniej piłkę nożną i nie jestem gościem, który uczył się chodzić na własnych nogach dopiero na treningach sztuk walki. Oczywiście bardzo dużo trenuje, wciąż mam elementy do poprawy i poprawiamy je z trenerami. W moich występach dużą rolę odgrywał czynnik stresu, właśnie to mnie usztywniało. Jak widziałeś na poprzedniej walce w FEN już wyglądało to trochę lepiej, już mniej się stresuje, jednak wiem, że ciężka praca będzie sprawiać, że będę jeszcze lepszy i te walki będą jeszcze lepiej wyglądać w moim wykonaniu. 

SdW: Mówi się, że w kickboxingu jest wolny rynek, ale nie widać tego na polskim podwórku: Turyński i Klimiuk walczą w DSF Kickboxing Challenge, Tomasz Sarara zszedł z wagą, a Ty w FEN pokonałeś i Kalskiego i Bizewskiego. Są w Polsce jeszcze dostępni rywale?

AW: Wolny rynek jest w PZKB, gdzie walczą wymienieni przez Ciebie zawodnicy. Z Michałem mogłem się spotkać na jednych mistrzostwach Polski, jednak tam reprezentowałem Fighter Wrocław i odpadłem w półfinale. Z Tomkiem Klimiukiem się znamy, bo trenowaliśmy razem pomagając Jankowi Błachowiczowi przed walką z Gustafssonem. W FEN już pokonałem dwóch zawodników i nie ukrywajmy, że ciężko jest znaleźć kogoś w Polsce na bardzo wysokim poziomie i trzeba już teraz szukać rywali dla mnie za granicą. Oczywiście trochę mi jeszcze brakuje do bycia najlepszym w Polsce, przede wszystkim doświadczenia, które ma chociażby ma Michał Turyński. Teraz w Gdyni nie walczę na FEN, jednak prezes Paweł Jóźwiak obiecał mi walkę jeszcze w tym roku.

SdW: Wielu doskonałych pięściarzy wywodzi się z kickboxingu, nie będę już sypał nazwiskami ale chciałbym zapytać czy Ty nie myślałeś o przebranżowaniu się, czy jak Tomasz Sarara łączeniu boksu z kickboxingiem?

AW: Jako ciekawostkę mogę zdradzić, że były nawet rozmowy co do mojego debiutu w boksie, jednak nic nie jest potwierdzone i nie mogę powiedzieć, że zaboksuję lub nie. Ponadto byłem zapraszany do Knockout Gym na sparingi, gdzie trenowałem z Krzysztofem Głowackim. Jest to ciekawa opcja w przyszłości, jednak ja jestem zawodnikiem Muay Thai, wolę kopać niż boksować i nie ma co na siłę pchać się do boksu. Zobaczymy jednak co przyniesie przyszłość, a jak wiadomo, niczego nie można wykluczać.

SdW: Odwiedziłeś już Tajlandię jak każdy prawdziwy Nak Muay?

AW: Oczywiście, trenowałem w gymie Sasiprapa, gdzie jeżdżą Polacy i jest to jeden z najlepszych gymów w Tajlandii. Właściciel i główny promotor w tym klubie ma najwięcej kontaktów w całej Tajlandii i jeśli gdzieś jeździć, to tylko do niego. Polecam jak najbardziej, myślę że pod tym podpiszą się również inni zawodnicy i zawodniczki z Polski, którzy w tej ekipie trenowali.

SdW: Ostatnio dużo się mówiło o Twojej potencjalnej walce z Marcinem Szrederem o pas FEN. Faktycznie jest coś na rzeczy?

AW: To trochę zagmatwana historia i zobaczymy oczywiście, jak to się wszystko rozwinie. W mojej wadze, czyli w ciężkiej pas nie ma właściciela, a ja wygrałem najwięcej walk w tej kategorii wagowej w Polsce. Myślę, że za rok podczas warszawskiej gali FEN jest szansa na to, by stoczyć już pięciorundowy bój z pasem FEN w stawce. Moje słowa świadczące o gotowości walki z Marcinem Szrederem były spowodowane tym, że pojawiły się informacje, jakoby organizacja miała mu dać walkę o pas. Mam więcej wygranych walk i z tego co można wyczytać w mediach branżowych eksperci uważają, że mi ta walka się po prostu bardziej należy.

SdW: Kickboxerzy łączą starty zawodowe z amatorskimi, a Tobie koło nosa przeszły mistrzostwa Polski K-1. W tym roku planujesz jeszcze starty amatorskie?

AW: Oczywiście, niebawem mistrzostwa Polski low kick, na których chcę wystąpić, a później Mistrzostwa Świata w tej formule w Brazylii i szansa na zakwalifikowanie się na World Games we Wrocławiu. Bardzo żałuje, że walka w FEN zbiegła się z mistrzostwami w K-1, jednak musiałem dokonać wyboru. Co do Mistrzostw Świata chciałbym pojechać do kraju kawy, gdzie startuje wielu doskonałych zawodników, również zawodowych. Do tej pory walczyłem raz za granicą amatorsko, rok temu walczyłem na mistrzostwach świata K-1 Global. Jest to jednak całkiem inny sport od zawodowego kickboxingu: rundy trwają dwie minuty, punkty są liczone na maszynkach. 

SdW: Pro po walk poza Polską. Masz obrany jakiś kierunek w ogóle, czy chcesz walczyć tylko w Polsce?

AW: Nie wykluczam walk za granicą, a nawet miałem kilka propozycji. Ostatnio dostałem ofertę walki z Petrem Vondrackiem, jednak była szansa, że zawalczę w maju na FEN i okazało się, że jak już byłem pewny, że nie zawalczę w Gdyni to już znaleźli rywala. Walczyłem również z Tomasem Moznym, który po wygranej ze mną poszedł do Glory. Walczyłem z nim jednak na gali w Częstochowie, pięć rund i w pierwszej rundzie miałem go nawet na deskach. Przegrałem walkę o pas WKU, z którego nieco drwią, ale posiadają go na przykład: Pakorn, a Mozny pas zwakował. Walka z Moznym była moją drugą walką zawodową, oczywiście ten brak doświadczenia wyszedł w tym pojedynku, jednak doświadczenie z walki z zawodnikiem, który walczył również w Glory jest bezcenne i procentuje w kolejnych walkach. Wracając jeszcze do propozycji, to tydzień po FEN dostałem propozycję walki na KOK, dostałem też propozycję walki z Tony’m Gregorym. Jak wiesz te propozycje są składane w ostatniej chwili i trzeba być w gazie, żeby zdecydować się na taką walkę i myśleć o zwycięstwie. 

SdW: Przejdźmy już może do kwestii treningów siłowo-kondycyjnych. W jaki sposób trenujesz, by w walce nie zabrakło tlenu?

AW: Przede wszystkim dużo pracuję z ludźmi. Nie ukrywam, że nie jestem alfą i omegą i nie wiem wszystkiego. Nie ćwiczę crossfitowo, bo tam trenerzy zwykle ważą 70-80 kg i tacy jak ja, czyli dwumetrowi ludzie ważący ponad 100 kilogramów i pewnych ćwiczeń po prostu nie jestem w stanie wykonać. Dużo ćwiczę z piłkami lekarskimi i młotem wzmacniając siłę ciosu. Pracuję również z moim bratem, który jest doskonałym fizjoterapeutą pracującym w Legii Warszawa, który angażuje mnie w treningi siły dynamicznej i angażuje mięśnie głębokie. Mój brat był na stażu w Fortunie Dusseldorf, klubie zaplecza niemieckiej ekstraklasy, gdzie zdobył ogromne doświadczenie. Prosta historia: bolały mnie plecy, myślałem że to kręgosłup, a okazało się że mam problem z mięśniami głębokimi pośladka i po kilku treningach jak ręką odjął. Oczywiście części ćwiczeń nie byłem w stanie wykonać i brat z kolegami śmiał się ze mnie, że się przewracam itp. Jednak polecam każdemu, naprawdę czuję poprawę. Jeśli chodzi o kondycję, to biegam interwałowo, robię dużo wysiłku beztlenowego, który odzwierciedla wysyłek, jaki wykonuje w klatkoringu. 

SdW: To jeszcze tylko powiedz, w jaki sposób się odżywiasz i suplementujesz, by osiągać ringowe sukcesy?

AW: Pewnie Cię zaskoczę, ale naprawdę mam taki metabolizm, że wszystko przerabiam. Mamy trzy dni od walki i już trzy razy byłem w popularnej sieciówce serwującej niezdrowe żarcie. Oczywiście jak przychodzi czas walki to jem czysto, standardowe posiłki bez żadnych udziwnień. Białko to oczywiście podstawa: kurczak, indyk, wołowina, węglowodany to kasze, ryż i oczywiście dużo warzyw. Ponadto mam nad sobą czujną rękę współlokatora, Kamila Paczuskiego, który potrafi mnie przypilnować i jeszcze lepiej mobilizować w trzymaniu diety i odpowiedniej regeneracji. Suplementy podobnie, sama podstawa: carbo, białko, bcaa, więc też nie jest to jakaś specjalna suplementacja. Współpracuje z Muscle Clinic w tej kwestii i jestem bardzo zadowolony z tej współpracy. Ponadto uzupełniam niedobory mikroelementów poprzez coraz bardziej popularne wlewy czyli po prostu kroplówki. 

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE
KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.