IRENEUSZ SZYDŁOWSKI: ŻYCIE RZUCAŁO MI KŁODY POD NOGI

SdW: Jak na zawodnika wagi półśredniej jesteś dość wysoki. Ile kilogramów zbijasz przed swoimi walkami?

ISz: Najgorzej było przed ostatnią walką na FEN 17, bo życie rzucało mi kłody pod nogi. Najpierw kupiłem sobie grilla, później żona uruchomiła termomixa i nie powiem, żebym nie korzystał. Na ostatni tydzień zostało mi ponad 10 kg do zbicia, ale udało mi się zrobić wagę. 

SdW: Walczyłeś z jednym czołowym półśrednim w Polsce, Pawłem Pawlakiem. Nie masz więcej walk z czołówką, ale na którym miejscu plasowałbyś się w rankingu dywizji półśredniej?

ISz: Ciężko mi jest siebie samego oceniać, bo nie zamierzam się wychwalać, a też nie jestem takim człowiekiem, by wystawiać siebie w drugiej dziesiątce. Nie mam jeszcze wielu pojedynków z czołówką, bo walczyłem tylko z Pawłem Pawlakiem. W mojej pierwszej walce byłem dużym underdogiem, a wygrałem. Wiedziałem, że Bartek jest niesiony serią zwycięstw w pierwszej rundzie i wiedziałem, że będzie chciał się wystrzelać już w pierwszej odsłonie pojedynku. On sam od siebie tego oczekiwał, tak samo jak jego znajomi. Ja jestem natomiast twardym zawodnikiem i łatwo skóry nie sprzedaję. Bartek wypykał się w pierwszej rundzie, a potem było mi łatwiej. Z Pawlakiem sam chciałem walczyć, skonfrontować się z czołówką. Dużym zaskoczeniem dla mnie był fakt, że Paweł mnie chciał obalać. Oglądałem jego walki i myślałem, że będzie standardowo dla siebie walczył w stójce. Pech chciał jednak, że postanowił zacząć wykorzystywać zapasy i BJJ w walce ze mną. Starałem się ze wszystkich sił, ale przegrałem. W ostatniej walce zmierzyłem się z Dimitrijem Borsukiem, który myślałem, że będzie łatwym rywalem. Wiedziałem, że był mistrzem Europy Muay Thai, ale myślałem że jest to mistrz malowany, który na mistrzostwach nie stoczył nawet walki. Ukrainiec pokazał jednak w klatce, że jest poukładanym zawodnikiem i wcale nie byłą to dla mnie łatwa walka. 

SdW: Zakładasz sobie jakiś okres, w którym jeszcze będziesz walczył?

ISz: Na zakończenie kariery może się złożyć jeszcze wiele czynników. Jeśli zacznę się słabo czuć i odstawać od młodszych to na pewno nie będzie sensu na siłę tego kontynuować. Jeśli chcę się bić, to muszę sobie dawać radę na pewnym poziomie i wygrywać. Jeśli nic się nie stanie nadzwyczajnego czyli seria porażek i kontuzja, to myślę, że moja kariera potrwa jeszcze kilka lat.

SdW: Na polskiej scenie MMA jesteś postacią nadzwyczajną, bo na świecie mieliśmy mistrzów UFC po 40-stce. Skąd czerpiesz motywację, by rywalizować z młodymi zawodnikami?

ISz: Moja motywacja bierze się z tego, że wcale nie odstaję od chłopaków, którzy walczą i mają 15-20 lat mniej ode mnie. Jeśli radzę sobie z nimi na sparingach, niejednokrotnie nawet będąc stroną dominującą podczas tych sparingów, to chcę rywalizować z najlepszymi jakich może zaproponować mi dana organizacja, czyli w moim przypadku Fight Exclusive Night.

SdW: Celujesz jeszcze w pas FEN, czy w walki rankingowe?

ISz: Na razie nie myślę o pasie. Muszę wygrać jeszcze kilka ciężkich pojedynków i dopiero wtedy mogę zacząć nieśmiało myśleć o pasie mistrzowskim. Wiem, że jest kolejka chętnych do tego pasa, którzy reprezentują najwyższy poziom sportowy w Polsce. Nie chcę nic deklarować, ale w tej chwili chcę toczyć trudne pojedynki i je wygrywać, jeśli szefowie organizacji uznają, że zasługuję na walkę o pas, to będę zaszczycony mogąc ją stoczyć. 

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE
KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.