BLOG ALEKSANDRY KRZEMIENIECKIEJ Z MŚ TAEKWONDO #2

Czas na drugą część bloga Oli Krzemienieckiej z mistrzostw świata w taekwondo, które odbywają się w Korei Południowej. Jedna z najlepszych zawodniczek taekwondo w Polsce zmaga się z trudami aklimatyzacji i przy okazji próbuje koreańskiej kuchni. Zapraszamy do lektury.

Witam wszystkich czytelników mojego bloga z mistrzostw świata w taekwondo. Nie napiszę dzień dobry, bo w Korei jest właśnie wieczór i powoli przygotowuję się do snu. Dzień drugi w Muju był dla nas troszkę intensywniejszy. Niestety kolejna ledwo przespana noc, ale mam nadzieje, że z dzisiejszą nie będzie już żadnych problemów i uda się mi ją przespać w całości. Rano standardowo, czyli by wykorzystać poranne okno anaboliczne poszliśmy na śniadanie, później o godzinie 10 wraz z zawodnikami z mojego klubu zrobiliśmy szybki trening w ramach rozruszania się i pobudzenia. Ok godziny 12:30 wybrałyśmy się do pobliskiej restauracji na obiad. Koreańczycy maja  bardzo duży wybór dań jednak nam specjalnie do gustu przypadły tzw. bulgogi. Jest to duszona w bulionie bądź tez grillowana wołowina, do tego dostaje ryz i różne dodatki np. kim Chi czyli kiszona w ostrej zalewie kapusta. Dania są zdrowe lekkostrawne i sycące, a wiec nie ma obaw o wagę i samopoczucie w ciągu dnia i na treningach. O 15:30 rozpoczęliśmy trening na sali. Wspólna rozgrzewka, później troszkę sparingów na dogrzanie, po czym każdy z osobna dokończył swój indywidualny trening z trenerem. Mój trening był dziś dosyć intensywny: 6 rund na tarczach po dwie minuty plus przerwa. Dodatkowe zmęczenie przyniosła temperatura panująca na sali, było naprawdę gorąco. Po treningu cała kadrą wraz z trenerami usiedliśmy do wspólnej kolacji. Teraz jest wieczór, a wiec czas na odpoczynek i regenerację ponieważ jutro trening zaczynamy trochę wcześniej, o godzinie dziewiątej. Z mojego opisu wynika, że sportowcy tylko jedzą i trenują, jednak w czasie wolnym staramy się zaaklimatyzować. Jestem w Korei bardzo krótko i wciąż mam kłopoty z przestawieniem się na funkcjonowanie według miejscowego czasu. Mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej i do walki wyjdę bez żadnych problemów. Czekajcie więc na moją jutrzejszą relację, którą przeczytacie oczywiście na moim blogu. Zapraszam również do polubienia mojego fanpage’a na facebooku, gdzie znajdziecie również filmy, które zarejestrowałam podczas wyjazdu oraz masę zdjęć.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE
KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.