DAWID KARECIŃSKI O IGRZYSKACH, ZARĘCZYNACH I KLZ

Dawid Kareciński dał się poznać całej Polsce jako zapaśnik, który po zwycięskiej walce w rozgrywkach Krajowej Ligi Zapaśniczej oświadczył się swojej dziewczynie. Udało nam się porozmawiać z reprezentującym Polskę zapaśnikiem stylu klasycznego o owych oświadczynach, nadchodzącym sezonie zapaśniczej Bundesligi, w której będzie brał udział oraz o szansach zobaczenia go w KLZ.

Sporty-Walki.org: Cześć Dawid! Na początek chciałbym żebyś powiedział coś o ostatnim zgrupowaniu kadry Polski.

Dawid Kareciński: Witam wszystkich czytelników serwisu sporty-walki.org, a przede wszystkim miłośników zapasów. Jak wspomniałeś ostatnio byłem na zgrupowaniu kadry na Litwie. Oprócz Polski były tam jeszcze inne państwa. Owo zgrupowanie miało nas przygotować do Memoriału W. Pytlasińskiego, który odbędzie się w drugi weekend lipca. Jest to impreza na naszym podwórku, która jest jednocześnie sprawdzianem formy przed mistrzostwami świata, które w tym roku będą się odbywać w stolicy Francji, Paryżu. Przyjechali najlepsi zawodnicy z całej Europy: Litwini, Szwedzi, Norwedzy, Niemcy, Duńczycy oraz Finowie. Było około 50-60 zawodników. W każdej kategorii wagowej było 2-3 naprawdę mocnych zawodników, z którymi można było mocno posparować. Jeśli chodzi o moją kategorię to nie mogłem narzekać. Było dwóch olimpijczyków z Rio. Był Niemiec Frank Stäbler, który w Londynie był piąty. Był również Litwin, który był na igrzyskach w Rio. Jak więc widzisz sam, można było zbudować naprawdę wysoką formę.

SW: Niedawno ogłosiłeś, że będziesz występował w niemieckiej Bundeslidze w KSV Pausa. Przypomnij, czy to Twój pierwszy sezon w rozgrywkach ligowych za Odrą?

DK: Walczyłem cztery lata wcześniej w klubie z Mainz, w którym zdobyłem tytuł mistrza Niemiec. Po zdobyciu tego tytułu zmieniłem barwy klubowe na ASV Alen. Niestety po dwóch sezonach w tym klubie okazało się, że klub zbankrutował i trzeba było poszukać sobie nowej ekipy, którą mógłbym reprezentować. Zgłosiło się do mnie kilka klubów, co niezmiernie cieszy, jednak zdecydowałem się na ten, który ma swoją siedzibę najbliżej polski czyli KSV Pausa.

SW: W zeszłym sezonie walczyłeś w rozgrywkach Krajowej Ligi Zapaśniczej, broniłeś barw Supry Wrocław. Co sądzisz o projekcie stworzonym przez Pana Damiana Fedorowicza?

DK: Myślę, że w tym roku jeśli chodzi o poziom sportowy i oglądalność to liga polska może być na tym samym poziomie co liga niemiecka. Pan prezes włożył wiele serca i wysiłku, by projekt który stworzył się rozwijał i dawał szansę nam, zapaśnikom na zaprezentowanie swoich umiejętności szerszemu gronu widzów nie tylko podczas olimpiady. W zeszłym sezonie zwyciężyłem w pięciu pojedynkach i jeden zremisowałem. Myślę, że oprawa i poziom organizacyjny ligi jest na wysokim poziomie, nie mamy się czego wstydzić. Naprawdę startując w Bundeslidze mogę powiedzieć, że w tym roku zapowiada się rywalizacja na równym poziomie między ligą niemiecką, a ligą polską. Z rozmowy z trenerami i działaczami wiem, że planowane są występy zawodników i zawodniczek spoza naszego kraju co tylko przyczyni się do podniesienia poziomu sportowego samej ligi. Cieszę się, że ktoś stworzył taki projekt, który pozwolił zapasom zabłysnąć w mediach i wyjść na światło dzienne. Po igrzyskach w Atlancie w 1996 roku o zapasach było naprawdę głośno. Mieliśmy wtedy medalistów olimpijskich: nasz były trener, Ryszard Wolny, Józef Tracz, Wroński, Zawadzki. Myślę, że Krajowa Liga Zapaśnicza przywróci dawny blask zapasów, które przyblakły po wspomnianych igrzyskach olimpijskich.

SW: Mecze KLZ są rozgrywane w środku tygodnia. Jak jest w Niemczech? Jest szansa, że będziesz walczył w lidze polskiej i w lidze niemieckiej?

DK: Dobrze jest to poukładane w KLZ, bo mecze są w środę, a u nas sportem narodowym jest piłka nożna. Teraz Supra będzie rozgrywać mecze na stadionie miejskim, by ludzie mogli przyjść i jest to dobrze zorganizowane. Jeśli chodzi o ligę niemiecką, to mecze są rozgrywane w weekendy i czasami w tygodniu i zobaczymy jak to się będzie zgrywać z meczami KLZ. Oczywiście chciałbym występować przed polską publicznością i mam nadzieję, że terminarze rozgrywek umożliwią mi starty i tu i tu. Na pewno będę zgłoszony do rozgrywek znowu w klubie Supra Wrocław.

SW: Twój kolega klubowy, Damian Janikowski niecały miesiąc temu zadebiutował w MMA. Powiedz, czy Ty rozważasz też taki ruch?

DK: Na początek odniosę się do samego Damiana, który jest moim kolegą. Damian podjął decyzję najwłaściwszą dla siebie. Uznał, że w zapasach osiągnął wystarczająco dużo i szukając nowych wyzwań porzucił naszą dyscyplinę. Sam chciałbym osiągnąć choć połowę sukcesów, które stały się udziałem Damiana. Ja natomiast na ten moment skupiam się na zapasach i swojej pracy jako żołnierza. Jestem dumny z tego, że jestem żołnierzem. Mam zapewnione wszystko w moim sporcie, a reprezentowanie Polski i Wojska Polskiego na arenie międzynarodowej jest dla mnie wielkim zaszczytem. Marzy mi się medal olimpijski i to mój cel w tej chwili. Jest to dla mnie ważniejsze niż pieniądze, które można zarobić w innych sportach. Dzięki pracy w Wojsku Polskim mogę reprezentować nasz kraj, nie tylko wojsko, na arenie międzynarodowej i jeśli ktoś chociaż raz wyszedł na zawody w dresie z orzełkiem na piersi, którego nie można kupić, wie o czym mówię.

SW: Cofnijmy się w czasie kilkanaście lat. Powiedz skąd w ogóle zainteresowanie zapasami?

DK: Powiem szczerze, że koledzy zaprowadzili mnie na pierwszy trening. Byłem wtedy żywym chłopakiem, wszędzie było mnie pełno. Poszedłem na pierwszy trening i od razu mi się spodobało, zwłaszcza rozgrzewki. Zapasy to sport, który bardzo rozwija atletyzm młodego człowieka. Mamy dużo akrobatyki, zapaśnicy muszą być silni i gibcy. Zakochałem się od pierwszego treningu. Na pierwszych zawodach udało mi się ponadto wygrać srebrny medal, co podziałało na mnie jeszcze bardziej motywująco. Złapałem bakcyla. Zapasy pozwoliły mi wykorzystać energię, którą wtedy miałem. Ponadto zawsze byłem ambitny i uwielbiałem rywalizację, dlatego też lubiłem jeździć na zawody. Jeśli przegrywałem to tylko motywowało mnie do cięższej pracy, żeby na kolejnej imprezie zająć wyższą lokatę. 

SW: Masz na koncie kilka większych sukcesów: mistrzostwo i puchar Polski, medale z mistrzostw Europy i wojskowych mistrzostw świata. Które z tych osiągnięć uważasz za największy sukces w dotychczasowej karierze?

DK: Wydaje mi się, że ten sukces na mistrzostwach juniorów. Ponadto bardzo cenię sobie sukces na wojskowych mistrzostwach świata. Jest to naprawdę szanowane w wojsku, jeśli ma się medal z mistrzostw świata lub wojskowych igrzysk. Przekłada się to na wsparcie i możliwości poświęcenia się swojej pasji. 

SW: Rozmawiając z Tobą zauważyłem, że masz dużą swobodę wypowiedzi i zasób słownictwa. Nie myślałeś o sprawdzeniu się w roli komentatora zapasów lub dziennikarza?

DK: Na razie jestem zawodnikiem i nim pozostaję. Wciąż jestem młodym zapaśnikiem. Jeśli bym się spełnił w tym sporcie i osiągnął chociaż połowę sukcesów, jak mój kolega Damian Janikowski, to wtedy kto wie. Nie wykluczam takiej ewentualności.

SW: W zeszłym roku wywołałeś medialną burzę zaręczynami na macie. Skąd w ogóle pomysł na takie oświadczyny?

DK: Było o tym głośno. Widział to cały świat, bo później koledzy z Azerbejdżanu i Iranu mi gratulowali. Nie spodziewałem się takiego zasięgu moich oświadczyn. Co do samego pomysłu, to po długich przemyśleniach postanowiłem zrobić kolejny krok jeśli chodzi o mój związek. Dziewczyna z którą żyję jest osobą, na której mi zależy i z którą chciałbym spędzić resztę życia. Postanowiłem więc podczas meczu oświadczyć się. Narzeczona bardzo mnie wspiera w moim działaniu, podnosi mnie w chwilach kryzysu. Takie wsparcie jest nieocenione, najważniejsze w karierze sportowca. Korzystając z okazji pragnę podziękować portalowi Sporty-Walki.org za świetną rozmowę oraz przesyłam sportowe pozdrowienia dla wszystkich czytelników.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.