PIOTR WALAWSKI: TO JEST DUŻA SZANSA BY SIĘ WYBIĆ

Przedstawiamy rozmowę z Piotrem Walawskim (3-1), który już dwunastego sierpnia zadebiutuje w federacji Fight Exclusive Night, na 18 edycji. Będzie to walka w Koszalinie, gdy spotka się z Mateuszem Symoczko (2-0).

Zawodnik z Shark Top Team zadebiutował w poprzednim roku na TFL 8, pewnie jednogłośną decyzją sędziów pokonał Krzysztofa Mielniczuka. Walawski na kolejnej edycji Thunderstrike Fight League po dobrej walce, w drugiej rundzie przed czasem przegrał z Cezarym Kęsikiem. Następnie podopieczny Łukasza Zaborowskiego już w pierwszej rundzie poddał Artura Skrzypieca, zapewniając mu pierwszą porażkę w rekordzie. W ostatnim starciu wystąpił w Niemczech, na gali Octagon FC po ciężkiej walce, w drugiej rundzie poddał Roberta Laua, zapewniając mu pierwszą porażkę w rekordzie.

- Cześć Piotrek. Jak samopoczucie przed najbliższą walką?
Piotr Walawski: Cześć, witam wszystkich. Czuję się bardzo dobrze, w tym tygodniu ruszyłem z przygotowaniami do walki.

- Jak wyglądają przygotowania do tego starcia?
PW: Z ekipą Shark Top Team przygotowujemy się w klubie Octopus Łódź. Pod okiem Łukasza Zaborowskiego, Emila Grzelaka, Adriana Dziarnowskiego, Dawida Pepłowskiego, Pawła Bobnisa, Tomka Piwowarskiego i Jana Młynarczyka, więc mamy bardzo dobry sztab trenerski.

- Czym jest dla ciebie kontrakt z FEN?
PW: Czymś bardzo ważnym. FEN to poważna organizacja, więc cieszę się, że będę mógł wziąć w tym udział.

- Czujesz, że przed tobą jest duża szansa?
PW: Tak, jest to bardzo duża szansa na to, żeby się wybić! FEN ma bardzo dobrze obsadzoną wagę średnią.

- Twoim przeciwnikiem będzie Mateusz Symoczko. Co wiesz na jego temat?
PW: Nie wiem o nim praktycznie nic. Poza tym, że ma rekord podobny do mojego. On ma (3-0), a ja (3-1).

- W ostatniej walce wystąpiłeś w Niemczech. Jak wrażenia?
PW: Organizacja niezła, z tym że zachowanie sztabu trenerskiego mojego przeciwnika wręcz mnie przeraziło. Dostawałem maile i telefony od trenera mojego przeciwnika, żeby nie wpisywać wyniku walki na sherdoga. Mało eleganckie zachowanie, na szczęście organizator jest Polakiem, więc powinno być wszystko okey. Niestety wyników nie ma jeszcze na Sherdogu, ale liczę na to, że wkrótce się pojawią.

- Sam pojedynek nie należał do łatwych?
PW: Ciężko było w pierwszej rundzie, było kilka zwrotów akcji. Natomiast w drugiej rundzie już wszystko szło pod moje dyktando. Była to jedna z najcięższych walk.

- Na koniec powiedz jakie plany i cele postawiłeś sobie na rok 2017?
PW: Chciałbym do końca roku stoczyć jeszcze z trzy walki i oczywiście je wygrać.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub podziękować to proszę bardzo.
PW: Dzięki, chciałem pozdrowić rodziców, siostrę i wszystkich moich znajomych. Chciałem podziękować moim trenerom, których wymieniłem wyżej, sparingparterom, mojemu dietetykowi Dawidowi Szajrychowi oraz firmie BioTech USA.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.