UFC 213: CIEKAWIE BĘDZIE W LAS VEGAS

Ósmego lipca w Las Vegas odbędzie się gala UFC 213, najważniejsze gwiazdy tego wydarzenia spotkały oko w oko.

W walce wieczoru Amanda Nunes (14-4) stanie do drugiej próby obrony pasa w rewanżu z mocną Valentiną Schevchenko (14-2). Przypomnijmy, że obie nie przepadają za sobą, a Brazylijka często podkręca gorącą atmosferę. Może to też być zagęszczone sytuacją, że obie panie spotkały się już w poprzednim roku. Była to gala UFC 196, gdy homoseksualna mistrzyni wygrała pewną jednogłośną decyzją sędziów. Od tej walki Schevchenko zaliczyła dwa zwycięstwa w tym w ważnym pojedynku pokonała pewnie byłą mistrzynię Holly Holm. Patrząc na Nunes, która należy do zawodniczek dążących do walk kończonych przed czasem jest faworytką. Kolejną zawodniczką mogącą zawalczyć o pas jest Julianna Pena (9-3), która po kolejnym zwycięstwie nawoływała do tej walki.

Postanowiono w związku z kontuzją Michaela Bispinga (30-7) zobaczymy walkę o tymczasowy pas kategorii średniej. W niej zobaczymy dwóch zawodników, którzy zachwycają swoim eksplozywnym stylem. Pierwszym jest Yoel Romero (12-1), który po kolejnej szybkiej wygranej zasłużył wreszcie na mistrzowską szansę. Kubańczyk zachwycał swoją dyspozycją i rozbijał bezkarnie swoich kolejnych przeciwników. Romero potwierdził swoją wielką broń czyli latające kolano kończąc efektownie byłego mistrza Chrisa Weidmana. Po tej walce wykazał, że nie ma lepszych opcji jeżeli chodzi o kolejnego pretendenta do mistrzowskiego pasa. Po drugiej strony co jest oczywiście zasłużoną szansą jest Robert Whittaker (18-4), który moim zdaniem wprost jest niedoceniany. Australijczyk miał passę sześciu pewnych i mocnych walk jak z Derekiem Brunsonem czy Bradem Tavaresem, ale przykuł grubszą uwagę dopiero przy ostatniej walce. Australijczyk niewątpliwie zrobił duży przeskok formy i patrząc na sytuacje wagi średniej może zaskoczyć wszystkich w tej wadze jak po prostu trafi. Przykładem idealnym jest Michael Bisping (30-7), który zaszokował świat w rewanżu nokautując Luke Rockholda (15-3).

Kolejny rewanż i kolejne gwarantowane emocje jeżeli jesteśmy już przy kategorii ciężkiej i trzeciej walce Fabricio Werduma (21-6-1) z Alistairem Overeem (42-15). Można spokojnie powiedzieć, że zwycięzca tego pojedynku po kolejnej jednej/dwóch zwycięstwach może dostać ponowną mistrzowską szansą. Holender jeszcze parę lat temu po kolejnej porażce był wskazywany na pożarcie i zwolnienie. Dodatkowo ciągle mu zarzucano, że mocna kontrola antydopingowa zmieniła go 180 stopni. Trzeba jednak przyznać, że coś w tym jest, ale Alistair zmienił się na lepsze. Od dłuższego czasu widzieliśmy zawodnika, który nie tak mocno się podpala i nie idzie na żywioł. Choć ma ogromny spokój to w każdej chwili może ustrzelić. Holender nie wykorzystał swojej mistrzowskiej szansy, ale miał swój moment jednak trzeba powiedzieć, że Stipe Miocić obecny mistrz robi coraz większą przewagę od czołowych zawodników na świecie. Przechodząc do Brazylijczyka w ostatnim czasie widzimy go z różną formą i możemy zadać sobie pytanie czy Werdum wróci jeszcze do tego co było w roku 2015, kiedy dał wspaniałą walkę z Cainem Velasquezem i niespodziewanie zdobył tytuł. Choć w ostatnich dwóch pojedynkach ''vai cavalo'' zdziwił, bo nie widzieliśmy wcale jego najlepszej gry, którą jest parter. Przypomnijmy sobie wspaniałe lata, kiedy Werdum poddawał choćby wielkiego 'cara' Fedora Emelianenko. Ostatnia walka rewanżowa z Travisem Brownem nie należała do najciekawszych i teraz zobaczymy jak będzie to obrazowało w tej walce.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.