ALEKSANDER GEORGAS: PAS MNIE NIE INTERESUJE

Przedstawiamy rozmowę z Aleksandrem Georgasem (9-4), który dwunastego sierpnia stoczy walkę w federacji Fight Exclusive Night. Na 18 edycji w Koszalinie zmierzy się z Bartłomiejem Koperą (8-4).

Aleksander Georgas (26 lat, 175 cm, 9-4, 5 SUB) na FEN 18 'Sumer Edition' również po raz trzeci wystąpi w klatce Fight Exclusive Night – w debiucie na ubiegłorocznej gali FEN 13 przed własną publicznością kimurą w drugiej rundzie pokonał Roberta Rajewskiego Jr. Zawodnik Mighty Bulls Gdynia zaliczany jest do najbardziej perspektywicznych, a jednocześnie najbardziej dojrzałych młodych zawodników polskiego MMA. Podopieczny cenionego trenera Grzegorza „Jakubka” Jakubowskiego karierę zawodową rozpoczął w 2011 roku, od efektownej serii pięciu zwycięstw z rzędu. Obecnie gdynianin ma na swoim koncie 9 zwycięstw i 4 porażki. W ostatniej walce wystąpił na FEN 17 w drugiej rundzie uderzeniami stopując ściągniętego w zastępstwie Alexeya Oleinika.

- Cześć Aleksander. Jak samopoczucie przed walką?
Aleksander Georgas: Tak jak zawszę czuję się wspaniale. Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mógł na nowo zadawać ból i skąpać się w agonii przeciwnika.

- Jak wyglądają przygotowania do tego starcia?
AG: Jakie przygotowania, stary. Nowa edycja Warhammera ruszyła. Trzeba toczyć bitwy w 40 tysiącleciu. Siły chaosu nie będą czekać aż wygram walkę, trzeba rozprawić się z nimi natychmiast.

- Twoim rywalem będzie Bartłomiej Kopera. Co wiesz na jego temat?
AG: Mocny chłop, dobry w każdej płaszczyźnie, ale czy będzie w stanie zatrzymać dziką furię Syna Zeusa?

- Bartek już na FEN, więc zapewne już widziałeś jego walki?
AG: Nie oglądam walk swoich rywali, od tego jest trener i koledzy z klubu. Wolę oglądać gameplaye z HGC.

- Rywal był bliski walki o pas, więc to chyba dobra szansa dla ciebie, na zwrócenie uwagi włodarzy?
AG: Jak już mówiłem wcześniej nie interesuje mnie pas, natomiast fajnie, że mocny przeciwnik. To będzie znaczący frag w statach.

- Walka jest wysoko w karcie walk, to dla ciebie dodatkowe docenienie?
AG: To pewnie dzięki niemu, bo stoczył tam już sporo walk. Gdyby to był inny przeciwnik, to pewnie znowu bym miał kartę wstępną, albo floater.

- W ostatniej walce czymś zaskoczył cię Ukrainiec?
AG: Chyba najbardziej tym, że tak pięknie nadział się na kolano. Sam byłem w szoku, że udało się trafić. Na początku myślałem, że to ojciec piorunem go trafił, ale potem zobaczyłem na powtórce, że to jednak ja.

- Mocno zdenerwowała cię sytuacja, że wypadła ci walka z dobrze rozpoznawalnym Jakubem Kowalewiczem?
AG: Co do rzekomej walki z Jakubem Kowalewiczem, to już wcześniej wiedziałem, że jej nie będzie.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub podziękować to proszę bardzo.
AG: Podziękowania dla chłopaków z Piranha/Mighty Bulls Gdynia i wszystkich los Nerdos de la Muerte.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.