PASTERNAK: CHCĘ WALCZYĆ CZĘŚCIEJ NIŻ 2 RAZY W ROKU

Przedstawiamy rozmowę z Michałem Pasternakiem (12-2), który piątego sierpnia w Makau stoczy walkę w największej azjatyckiej federacji One Championship. W bardzo ważnym pojedynku nasz reprezentant zmierzy się z niebezpiecznym Leonardo Ataidesem (9-3).

Pasternak do tej pory stoczył trzy walki dla singapurskiej organizacji. Najpierw pokonał Rafaela Silvę przez jednogłośną decyzję sędziów. Później Polak zmagał się z kontuzją i blisko półtorej roku nie walczył. Wrócił w maju zeszłego roku, by zmierzyć się z legendarnym mistrzem BJJ Rogerem Gracie. Przegrał jednak z mieszkającym w Wielkiej Brytanii zawodnikiem przez poddanie w pierwszej rundzie. W październiku zeszłego roku przegrał decyzją z Aungiem La N Sangiem. Ostatnią walkę stoczył na PLMMA 73 w Ciechanowie, na której w niecałe dwie minuty rozprawił się z Sylwestrem Borysem. Będzie to druga walka Michała w tym roku i czwarta w organizacji One Championhsip.

- Cześć Michał! Jak samopoczucie przed najbliższym starciem?
Michał Pasternak: Jak na razie bardzo dobre. Jestem troszkę zajechany treningami. Od początku roku bardzo mocno trenuję, ale psychicznie wszystko dobrze, a to najważniejsze.

- Obecnie przebywasz w Tajlandii. Jak wrażenia?
MP: Obecnie przebywam w Phuket Top Team, a wrażenia świetne. Jestem tu już po raz drugi i jeśli tylko finanse będą pozwalać, na pewno będę wracał.

- Do końca przygotowań będziesz tam przebywał?
MP: Jasne, po to tu przyleciałem. Chcę wcześniej przyzwyczaić się do klimatu, sfery czasowej itp. Z Phuket lecę prosto do Chin na walkę.

- To dobra wiadomość, bo jak mówiłeś jest to bardzo ważne, jeżeli mówimy o aklimatyzacji?
MP: Uważam, że tego najbardziej zabrakło podczas ostatniej mojej walki. W trzeciej rundzie walczyłem nie tylko z przeciwnikiem, lecz również z brakiem tlenu (śmiech).

- Twój trener Mirosław Okniński będzie na walce?
MP: Jasne, jak zawsze w narożniku będzie Mirek.

- Twoim rywalem będzie Leandro Ataides. Co wiesz na jego temat?
MP: Wiem, że jest naprawdę solidny zarówno w parterze, jak również stójkowo. Zresztą łatwo można stwierdzić to po jego walkach, często kończy przed czasem.

- Zapewne widziałeś jego walkę z Marcinem Prachnio. Zrobił na tobie wrażenie?
MP: Widziałem walkę i uważam, że była to naprawdę dobra walka, zarówno ze strony Marcina jak również Leandro.

- Wróciłeś udanie na PLMMA. Poczułeś ulgę?
MP: W końcu wygrałem, lecz jakoś bardzo się nie podnieciłem tym faktem. Trzeba działać swoje, a nie odczuwać ulgi (śmiech).

- Na pewno zauważyłeś, że PLMMA wraz z TV Puls zrobiła duży progres?
MP: Bardzo mi się podobała cała oprawa gali, jak również uważam, że klimat był świetny. Nie miałem możliwości oglądnąć walk, lecz nadrobiłem to później i muszę przyznać, że poziom sportowy był wysoki.

- Czujesz, że w One Championship będzie to bardzo ważna walka, być może o utrzymanie?
MP: Nie mam pojęcia czy jest to walka o utrzymanie i jeśli mam być szczery, mam na to... Po prostu wychodzę, walczę i dalej daję z siebie 100%, reszta jest nieważna.

- Mówiło się o twojej walce w Toruniu z Łukaszem Klingerem. Dalej jest to aktualne?
MP: Bardzo bym chciał tej walki i myślę, że październik byłby super terminem, jak dla mnie. To zależy od PLMMA, czy do tego starcia dojdzie czy też nie. Jeśli nawet nie zawalczę na PLMMA, a One w tym czasie nie da mi walki, to będę chciał zawalczyć w Polsce, lub gdzieś indziej. Chcę walczyć częściej niż dwa razy w roku.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub podziękować.
MP: Chciałbym podziękować przede wszystkim Łukaszowi z Lgk Octagon, bo dzięki niemu mogłem wylecieć na wakacje do Tajlandii (śmiech), przy okazji mocno potrenować. Także zachęcam wszystkich z Southampton, wbijajcie do sklepu, gdzie możecie zakupić wysokiej klasy sprzęt do sportów walki. Firmie Metalbet za wsparcie mojej kariery, również zapraszam wszystkich do odwiedzania ich strony. Syju Tattoo za to, że tak fajnie można się u nich pomalować, dzięki Sylwek za mega tattoo. Ivex Remedis za cały kompleks odnowy biologicznej. Fit shape za suple, Siłowni Mc Gym za możliwość treningu w najlepszym fitness klubie w mieście, STREET AUTONOMY za mega jakość ubrań i klasyczny styl. Dla wszystkich mieszkańców miasta Pińczów, którzy we mnie wierzą. Na koniec wielkie dzięki dla osób prywatnych, które zawsze chętnie pomagają, nie będę wymieniał, bo lista jest dłuższa i nie chcę nikogo pominąć. Wielkie dzięki z całego serca.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.