ROMANOWSKI: BĘDZIE TO BARDZO KRWAWA WALKA

Przedstawiamy rozmowę z Tomaszem Romanowskim (5-6), który dwunastego sierpnia wraca na mocną walkę na FEN 18. W Koszalinie zmierzy się z młodym i perspektywicznym Igorem Michaliszynem (4-1).

Romanowski to bardzo doświadczony zawodnik, trenujący na co dzień w legendarnym Berserkers Team Szczecin. Występ podczas FEN 18 będzie dla niego powrotem na matę po dwuletniej przerwie. Urodzony w Stargardzie Szczecińskim wojownik w dorobku ma zwycięstwo przez nokaut z Marcinem Menclą, a po zaciętym boju zwycięstwo na punkty z Danielem Skibińskim. Będzie chciał przerwać złą serię trzech porażek z rzędu, gdy przegrywał po dobrych walkach z Kamilem Szymuszowskim, Salimem Touahri czy na Fight Night z Gadzhimuradem Khiramagomedovem.

- Cześć Tomek! Jak samopoczucie przed najbliższym starciem?
Tomasz Romanowski: Hej, witam wszystkich czytelników. Powiem tak, czuję się wspaniale, przede wszystkim mam dobrą wagę, a dzień dwunastego sierpnia wszystko zweryfikuje.

- Od razu zapytam czym jest dla ciebie walka w federacji FEN?
TR: Moje życie to ciągła walka, a walka jak walka, z tym że jest to dobra organizacja. Z tego się bardzo cieszę.

- Jak wyglądają przygotowania do tego starcia?
TR: Przygotowuję się już od dłuższego czasu, z tym że teraz dopiero coś się potwierdziło. Trenuję w Berserkers Team Stargard i Szczecin.

- Twoim rywalem będzie Igor Michaliszyn. Co wiesz na jego temat?
TR: Wiem, że jest młody i wiem, że to będzie bardzo krwawa walka.

- Wracasz po prawie dwóch latach przerwy. Co było jej powodem?
TR: Tak, miałem przerwę. Ostatnią walkę stoczyłem w Rosji, tam nabawiłem się kontuzji w pierwszej rundzie, ale udało się walczyć do końca. Niestety po walce musiałem zrobić sobie dłuższą przerwę, ale ta dłuższa przerwa nie wyszła mi na dobre. Przytyłem piętnaście kg i nie byłem z tego zadowolony. Wyglądałem jak obsraniec, ale dzięki mojej kochanej rodzinnie, dziewczynie, mojemu teamowi - wróciłem do formy i teraz czuję się bardzo dobrze.

- Masz teraz ujemny rekord. Czy to jeszcze bardziej cię napędza, aby go zmienić, czy jednak nie obchodzi cię on, bo chcesz po prostu ciągłych wyzwań?
TR: Szczerze? Jak zaczynałem wygrywać to miałem rekord (0-3), jebać ten rekord. Teraz jest już za późno, chcę się bić z najlepszymi, nigdy nie odmawiałem walk i teraz też tak jest.

- Ostatnią walkę stoczyłeś w Rosji. Mimo, że przegrałeś, to jak wspominasz tą przygodę?
TR: (Śmiech) Rosja, no tak, tam nie wyskoczysz na solówkę, a wszyscy patrzą na ciebie jakby cały czas chcieli. Byłem z bratem w Czeczeni, na walce w Dagestanie w Rosji, ja też miałem walkę. Lekko nie było, ale lubię takie klimaty.

- Na koniec powiedz jakie postawiłeś sobie cele na ten rok 2017?
TR: Plany na 2017 rok? Już ponad połowa minęła, ale włącznie z tą walką chciałbym jeszcze zawalczyć pod koniec roku. Nie wybiegam w przyszłość, żyję na razie dwunastym sierpnia, a co będzie dalej to czas pokaże. Na razie muszę skopać dupę Igorowi i na tym się skupiam.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub podziękować to proszę bardzo.
TR: Oczywiście chciałbym podziękować wszystkim sponsorom, bez których naprawdę ciężko byłoby się przygotować do walki. Moim trenerom Tomaszowi Stasiakowi, Piotrowi Bagińskiemu i Gracjanowi Szadzińskiemu, całemu teamu Berserkers Team Stargard, moim sparingpartnerom, mojej rodzinie. Mojej dziewczynie, która czuwa nad tym, żeby ie być znów 'obsrańcem'. Mojemu małemu karaluchowi, który biega po domu i przede wszystkim mojemu młodszemu bratu, który zawsze nade mną stoi, wspiera mnie w tych dobrych i w tych złych chwilach. Pozdrawiam wszystkich Szczena!!!

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.