OLA WÓLCZYŃSKA: TEN ROK JEST JEDNYM Z LEPSZYCH

Zawodniczka LUKS Suples Kraśnik, Aleksandra Wólczyńska zdobyła brązowy medal mistrzostw świata juniorów w fińskim Tampere. Udało nam się zamienić kilka zdań z zawodniczką, dla której pierwsze półrocze 2017 roku okazało się być udane.

Sporty-Walki.org: Ola za nami mistrzostwach świata juniorów w zapasach. Stoczyłaś kilka pojedynków. Powiedz czy przeanalizowałaś już półfinał i czy wiesz już co spowodowało, że przegrałaś?

Aleksandra Wólczyńska:  Witam, wszystkich czytelników serwisu sporty-walki.org. W półfinale mistrzostw świata juniorów, które w tym roku były rozgrywane w fińskim Tampere zmierzyłam się z zawodniczką z Bułgarii. Już trochę się z nią z nami, w końcu było to nasze trzecie spotkanie oko w oko na macie,  więc obie bardzo dobrze znałyśmy się pod względem naszych umiejętności, możliwości oraz nawyków. Walka była bardzo ciężka i wyrównana, niestety w przeciwieństwie do Mistrzostw Europy nie udało mi się jej pokonać. Podczas pojedynku wkradło się kilka błędów z przeszłości, które wciąż wymagają poprawy. Myślę, że oprócz nich zadziałał także stres i nie pozwolił mi on utrzymać przewagi w ostatnich dziesięciu sekundach walki. Teraz przyszedł czas na spotkanie z klubowym trenerem, Yaroslavem Kozakiem, z którym wspólnie przeanalizujemy całe mistrzostwa oraz mój występ. Skupimy się zarówno na pozytywnych aspektach, ale także błędach i postaramy się wyeliminować ich jak najwięcej.

SW:  Jesteś jedyną naszą reprezentantką, która zdobyła medal na tym turnieju. Czy w związku z tym uważasz, że ten krążek jest jednym z najcenniejszych w Twojej karierze, bo poziom na mistrzostwach świata był tak wysoki?

AW: Poziom na imprezach mistrzowskich jest zawsze bardzo wysoki, ponieważ na matach spotykają się najlepsi zawodnicy z całego świata. Medale z mistrzostw świata jak i mistrzostw Europy, które udało mi się wywalczyć w tym sezonie są jednymi z najcenniejszych, ponieważ zdobyłam je po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją kręgosłupa. Mimo to, każdy mój nawet najmniejszy sukces jest dla mnie ważny, bo pokazuje, że idę w dobrym kierunku.

SW: W tym roku masz medale z mistrzostw Europy i mistrzostw świata. Uważasz, że jak do tej pory to najlepszy rok w Twojej karierze?

AW: Może nie najlepszy, ale na pewno jeden z lepszych. Po raz pierwszy udało mi się zdobyć medale na tak prestiżowych imprezach w kategorii wiekowej juniorek. Wcześniej także stawałam na podium mistrzostw świata i mistrzostw Europy, i chociaż mimo, że były to zawody kadetek, to fajnie słuchało się Mazurka Dąbrowskiego podczas dekoracji.

SW:  Jakie cele stawiasz przed sobą w drugiej połowie roku?

AW: Na razie skupiam się na regeneracji, a za tydzień wyjeżdżam do Zakopanego na obóz klubowy, gdzie będę mogła w aktywny sposób wypocząć spacerując po górach. Jednym z celów, który sobie postawiłam na drugą połowę roku są Akademickie Mistrzostwa Polski oraz inne turnieje sprawdzające. Zawsze drugą połowę roku po okresie startowym, poświęcam na doskonalenie techniki, ćwiczenia siłowe oraz kondycyjne.

SW: Lubelszczyzna znana jest z mocnych zapasów jednak brakuje klubu w Krajowej Lidze Zapaśniczej, gdzie Ty i inni reprezentanci województwa lubelskiego mogłaby się pokazać. Powiedz co w ogóle sądzisz o samym projekcie KLZ i czy jeśli pojawiłaby się oferta występów w którejś z ekip, to czy byś ją przyjęła?

AW: Sam pomysł KLZ wydaje mi się bardzo trafnym posunięciem w stronę rozpowszechniania sporu zapaśniczego, który cieszy się coraz większą popularnością. Mecze ligowe są organizowane w sposób przyciągający uwagę i zachęcający do czynnego udziału w turniejach. Na razie nie dostałam propozycji żadnej z ekip, więc ciężko mi udzielić odpowiedzi. Myślę jednak, że mogłoby to być ciekawe doświadczenie.

SW:  Zapomniałem na początek zapytać o przygotowania do turnieju. Jak one przebiegały.

AW: Bezpośrednio do mistrzostw  świata przygotowywałam się na obozach w Spale oraz w Madrycie. Podczas zgrupowania w Polsce trenowałam z koleżankami z kadry, reprezentantkami Chin oraz miałam możliwość uczestniczenia w  treningu  z Mistrzynią Olimpijską z Rio, Helen Maroulis. W Madrycie natomiast  spotkałam się  m.in. z zawodniczkami  z USA, Bułgarii, Litwy, Węgier, Tunezji i Hiszpanii. Był to dość ciężki okres tym bardziej, że po mistrzostwach Europy nie było prawie w ogóle czasu na regenerację, jednak dobrze przepracowany czas w rezultacie przyniósł odpowiedni wynik.

SW:  Mówi się, że zapasy stały się sportem bardziej siłowym na przestrzeni ostatnich 20-30 lat. Powiedz, czy Ty podczas przygotowań poświęcasz czas na treningi siłowo-kondycyjne, czy budujesz siłę i kondycję tylko na macie?

AW: W zapasach nie można pomijać treningów siłowo-kondycyjnych, każda część jest ważna, zarówno ta na macie, jak i poza nią. Kondycję buduję poprzez bieganie na świeżym powietrzu, sprinty, czy pływanie. Siłownie robię nie tylko na wolnych ciężarach czy maszynach, ale także z partnerem. Zawodnicy są różni i nie wszyscy muszą poświęcać tyle samo uwagi na te same części treningu. Mam naturalną siłę, którą non stop wzmacniam, jednak dużo więcej czasu zajmuje mi szkolenie techniki i kondycji.
Korzystając z okazji chciałabym podziękować kilku osobom. Swój sukces zawdzięczam przede wszystkim trenerowi klubowemu Yaroslavowi Kozakowi, ale także trenerom kadry Marcinowi Marcinkiewiczowi oraz Igorowi Lobasowi. Dziękuję mojej rodzinie, chłopakowi, którzy zawsze mnie wspierają i są ze mną także w tych gorszych chwilach. Osobą śledzącym moją karierę i tym trzymającym kciuki.

 

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.