JĘDRZEJCZYK: Z PRZYZWOITĄ FORMĄ SIĘ NIE ROZSTAJĘ

Przedstawiamy rozmowę z Pawłem Jędrzejczykiem, który szesnastego września stanie do historycznej walki o pierwszy pas organizacji MFC. Na 12 edycji w Zielonej Górze zmierzy się z Donovanem Wisse.

Wrocławianin to pięciokrotny zawodowy Mistrz Świata K-1 i Muay-Thai. 'Wergi' walczył dla największych i najbardziej prestiżowych organizacjach kickboxingu na świecie. Dodatkowo jako pierwszy Polak walczył na legendarnych stadionach w Tajlandii. Paweł w poprzednim roku zadebiutował w Glory. Na 27 edycji sposób na niego znalazł Richard Abraham. Jędrzejczyk odbudował się na kolejnych galach MFC, gdy pewnie na kartach punktowych pokonał reprezentanta Grecji i Czech. W ostatniej walce wrocławianin dostał kolejną szansę od Glory. Był to kolejny pojedynek w Chicago, tym razem na 38 edycji niespodziewanie pokonał go Daniel Morales.

- Cześć Paweł. Jak samopoczucie przed najbliższym pojedynkiem?
Paweł Jędrzejczyk: Witam serdecznie. Samopoczucie jest bardzo dobre. Sparuję praktycznie od powrotu z wakacji, a każdy kto mnie zna wie, że z przyzwoitą formą się nie rozstaję. Od pewnego czasu wszedłem na wyższy poziom regeneracji i zacząłem stosować wlewy. Bardzo sobie chwalę.

- Jak wyglądają przygotowania do tego starcia?
PJ: Lata doświadczeń wiele mnie nauczyły. Sam dobieram sobie obciążenia, bo sam wiem najlepiej, kiedy jak się czuje. Korzystam z ćwiczeń, których nauczyłem się od Bartka Bibrowicza. Nie jest niestety już w mojej ekipie, ponieważ przeprowadził się do Chin. Był tlen, ćwiczenia siłowe, technika w parach i zawsze, ale to zawsze tarcza z moim Trenerem Tarielem Zandukeli, z którym poprawiamy błędy. Po roku ciężkiej pracy zaczyna to wychodzić w sparingach. Tariel nauczył się też trzymać tarcze Pao i wychodzi mu to bardzo dobrze. Obecnie jest okres sparingów i zaczynamy pracę nad dynamiką. Przychodzą zawodnicy z zaprzyjaźnionych klubów KO Gym Bartka Batry i Rio Grappling. Byłem też w klubie Halny w Nowym Sączu u Łukasza Pławeckiego.

- Ciężko znaleźć dla ciebie rywala, ostatnio doszło do kolejnej zmiany. Twoim rywalem ostatecznie ma być Donovan Wisse, więc co wiesz na jego temat?
PJ: Tak jak zawszę mówię, trzeba być gotowym na każdego. Także nie nastawiam się nigdy na sto procent na danego zawodnika. Pewne jest dopiero, gdy jest w ringu. Oglądałem jedną jego walkę z doświadczonym Bozkurtem, wiem już jakie błędy popełnia i co należy robić by wygrać. Jest młody i wysoki jak poprzednik, walczy dojrzale. Mam nadzieję, że damy dobrą, godną zapamiętania walkę.

- Będzie to walka o pas, więc można powiedzieć, że zostałeś doceniony?
PJ: Tak, bardzo się z tego cieszę. Walczę dla MFC od 2009 roku. Teraz będzie dziesiąty raz. Taka walka ma dla mnie wymiar sentymentalny. Do pasów podchodzę sceptycznie, może dlatego, że mam ich wiele. Pas MFC jest piękny i będzie mój!

- Czym jest dla ciebie kolejna walka w MFC?
PJ: Organizacja MFC jest bardzo mocna w Polsce. Pojawiła się dawno temu, kontraktowała wielu mistrzów i walcząc tu przebijaliśmy się na świat. Nie piejemy dookoła, że jesteśmy 'nr 1', bo po co? kibic to sam doceni. Statystyki mówią jednak same za siebie. Z drugiej strony dobrze, że kickboxing się rozwija i powstają inne federacje, na których zawodnicy toczą dobre walki. Zamiast się wspierać, jak zwykle pojawia się niepotrzebna rywalizacja. To takie polskie..

- Masz nadzieję, że dostaniesz jeszcze szansę od Glory?
PJ: Każdy chce tam walczyć i to oczywiste. Nie mam już takiego ciśnienia jak kiedyś. Wyważyłem drzwi do Glory. Zrobiłem co mogłem. Jeśli pojawi się propozycja pewnie zawalczę. Daję widowiskowe walki, a o to przecież chodzi. Moimi sprawami nie zajmuje się już ani Łukasz Banach ani Cezary Podraza. Jest zupełnie nowy człowiek, którego nazwiska nie chcę na razie ujawniać. Interesują mnie znane nazwiska. Zrobiliśmy co mogliśmy, aby zorganizować na MFC gwiazdę dla mnie. Ceny były zaporowe, takie nie do negocjacji. Mistrzowie wolą chyba łatwy chleb. Moim menadżerem nadal pozostaje jednak MR Thakoon z Sasiprapa. Dostałem ostatnio bardzo atrakcyjną propozycje walki w Bangkoku. Czy do niej dojdzie nie wiem, ale jestem na TAK. Powiem tylko, że czuję się wyróżniony. To jest coś wielkiego.

- Biłeś się w największych federacjach na świecie, będąc za kulisami MFC, jak oceniasz organizację?
PJ: Oceniam ją bardzo wysoko, gala w Zielonej Górze rok temu skupiła tyle samo osób co Glory 38 w Chicago. Z tym, że hala na Glory była pomniejszona i efekt był bardziej zauważalny. Poza tym jeśli chodzi o organizacje, to różnica jest tylko w znaczku MFC i Glory. Obie federacje robią to bardzo profesjonalnie.

- Na koniec powiedz jakie postawiłaś sobie cele i plany na niedaleką przyszłość?
PJ: Zamierzam wygrać na MFC. Następnie krótki odpoczynek i wracam do pracy. W październiku miałem walczyć na MX Muay Thai, ale pojawia się propozycja na grudzień. Nigdy nie nastawiam się za bardzo, ale planuję zawsze. Jestem tu i jeszcze trochę będę!

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub podziękować to proszę bardzo.
PJ: Pozdrawiam wszystkich czytelników i tradycyjnie dziękuje sponsorom: Katering Dietetyczny Eat2BE FIT, Beltor, Equator, Trec Nutrition.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.