GRZEGORZ BIAŁAS O ZŁEJ SŁAWIE, BOGU I KOLEJNEJ WALCE

Grzegorz Białas (8-12) reprezentujący Fenix Fight Club jest postacią kontrowersyjną w polskim MMA. Mający problemy z wagą zawodnik przeniósł się do wyższej kategorii, a 23 września zawalczy na gali Young Blood Night w Kędzierzynie-Koźlu. Porozmawialiśmy z Grześkiem o przygotowaniach, wierze oraz kontrowersjach wokół jego osoby.

Sporty-Walki.org: Witaj Grzegorz! Na początek powiedz w jakich klubach odbywały się przygotowania?

Grzegorz Białas: Witajcie! Przez 6 tygodni przygotowywałem się w dwóch klubach: w Fenix Fight Club, gdzie boksersko przygotowywał mnie Hubert Migaczew, a łączenie w całość stójki, zapasów i parteru robiłem w Hunter MMA u trenera Krzysztofa Węgrowskiego. Skupiłem się na poprawie swoich gorszych stron i na tym, żeby trochę odblokować swoją głowę.

SW: Organizacja YBN postawiła na Ciebie mimo Twojej złej sławy, bo w środowisku jesteś osobą kontrowersyjną. Trudno było przekonać Roberta Nossola, by dał Ci szansę? Jak przebiegały te rozmowy i jak obecnie wygląda kontakt z organizatorami?

GB: Lubię to! Mam nadzieję, że kontrowersyjną w dobrym tego słowa znaczeniu. Z Robertem znamy się dobrze, nie trzeba było go długo przekonywać, poza tym lubi mój styl walki i dogadaliśmy się na doskonałych warunkach.

 SW: W YBN wygrałeś walkę w Niemczech. Teraz przed Tobą druga walka. Czy w razie ewentualnego zwycięstwa będziesz lobbował, żeby bić się o pas?

GB: Koniecznie! Pasy mistrzowskie są moim marzeniem, będę je kolekcjonował i odbierał, a pas mistrzowski organizacji YBN zawiśnie na moich biodrach prędzej czy później.

SW: Jesteś osobą mocno wierzącą. Powiedz jak wiara w Boga wpływa na Twoją sportową karierę?

GB: Wiara dodaje mi siły. Przede wszystkim mam cel w życiu. Tym celem jest moje zbawienie i życie wieczne. Kiedy budzę się rano, patrzę w lustro i wiem, że moje życie ma cel, jestem szczęśliwy i uwielbiam Jezusa Chrystusa za to, że mam sprawne ciało i umysł, że nawróciłem się, że mogę żyć, oddychać, modlić się itd. Przed każdym treningiem modlę się, aby trening był bezpieczny, aby nie stała mi się krzywda oraz bym nie był powodem czyjegoś nieszczęścia oraz dziękuję za możliwość trenowania. To coś wspaniałego! Wiara w Boga pomaga mi przetrwać trudne chwile i momenty. Kiedy już nie mam siły albo chcę się poddać, przypominam sobie drogę od Jezusa po wszystkich apostołów oraz świętych i  męczenników, którzy mimo przeciwności losu szli do  przodu. Jako ludzie jesteśmy słabi i podatni na działanie diabła, grzeszymy. Lekarstwem dla mnie jest zawsze rachunek sumienia i sakrament Spowiedzi Świętej oraz przyjęcie Komunii Świętej. Przed każdą walką staram się być i u spowiedzi i móc przyjąć Ciało Pańskie. To dla mnie bardzo ważne jako dla katolika. Bóg na pierwszym miejscu.

SW: Każda Twoja walka kończyła się w pierwszej rundzie. Nie korci, żeby nawet w pojedynku, w którym wygrywasz, pobawić się nieco dłużej, zobaczyć jak zachowa się Twoje ciało na dłuższym dystansie?

GB: Znasz mnie i wiesz, że albo wygrywam szybko albo przegrywam szybko. Parę razy prawie udało się wyjść poza pierwszą rundę. Liczę, że w nadchodzącej walce na YBN 10 będę mógł powalczyć na pełnym dystansie, jestem zawsze na to przygotowany kondycyjnie.
Korzystając z okazji dziękuję trenerom Krzyśkowi i Hubertowi za poświęcanie mi czasu i przekazywanie cennej wiedzy. Dziękuję sparingpartnerom z Huntera i Fenixa, dziękuję mojej rodzinie za to, że mimo wszystko dają mi wsparcie, dziękuję moim zawodnikom, którzy zawsze we mnie wierzą i mnie wspierają. Dziękuję Bogu za miłość, zdrowie i upartość w dążeniu do celu. Pozdrawiam wszystkich kibiców MMA, moich znajomych i całą redakcję!

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.