YBN: NOSSOL ZAPEWNIA, ŻE WSZYSTKO ZOSTANIE SPŁACONE

Afera z federacją Young Blood Night trwa dalej. Jak wiemy Robert Nossol po raz pierwszy pojawił się w Polsce i zorganizował swoją galę w Kędzierzynie-Koźlu. Okazała się ona 'nie wypałem', bo jak sam informuje  kompletnie nie wypaliła finansowo. Mimo wszystko to nie usprawiedliwia faktu, że zawodnicy dalej czekają na swoje pieniądze, a wydarzenie miało miejsce już dwudziestego trzeciego września. Co ciekawe większość zawodników zgłosiło, że nie dostali ani grosza, co nie powinno mieć miejsca. Jeżeli postanowiliśmy organizować coś trudnego to wywiązujmy się, a nie doprowadzajmy do sytuacji, gdzie zawodnicy upominają się o swoje pieniądze! Przypominamy, że to nie pierwszy raz, ponieważ już wcześniej zawodnicy i nie tylko oni narzekali, że pieniądze nie wpływają na czas na ich konta.

Mimo wszystko udało nam się skontaktować z Robertem Nossolem, który zapewnia, że wszyscy dostaną swoją gażę. Usprawiedliwienie samej sytuacji jest dość śmieszne, ponieważ po gali po prostu nie było już kasy. Dodatkowo Robert Nossol także nie dostał pieniędzy, ale jest już po rozmowach z szefami YBN i wszystko ma być spłacane.

To nie koniec, bo postanowiliśmy również spojrzeć na to z drugiej strony. Krzysztof Skrzypek, który miał oczywiście pojawić się na gali wszystko nam wyjaśnił.

- Ja byłem z nim umówiony na prowadzenie gali w Kędzierzynie Koźlu. Bardzo przy tym nalegał na promowanie gali w portalu, dla którego pracuję. Robert pierwotnie bardzo zaznaczał, że chce umowę podpisać, jednak później jakoś tematu unikał. Zaproponowałem więc, żebyśmy - dla spokoju - rozliczyli się przed galą. Ze swojej strony jednak zapewniłem, że na gali się pojawię, pokażę przygotowany scenariusz i karty walk, a więc swoją cześć pracy wykonam i wtedy będę chciał się rozliczyć, by później nie było zaległości. Odparł, że to nie problem i wszystko wydawało się normalne. W środę przed galą  napisałem do niego  prośbą o rozpiskę. Nie odpowiedział. Takie próby ponawiałem w czwartek i piątek - też nic, choć widziałem, że wiadomości w Messengerze odczytywał. Ostatecznie na galę nie pojechałem, choć tego dnia odmówiłem pracy - przez zajęty termin - w dwóch innych miejscach. Po wszystkim opisałem sprawę na swoim facebookowym fanpage'u. Dzień później dostałem informację od Facebooka, że Robert Nossol zgłosił mój post jako szkalujący jego osobę i z tego powodu serwis usunął mój wpis - zapewnia Krzysztof Skrzypek.

A tak wyglądały trudne rozmowy z Robertem Nossolem;

 

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.