KLEBER KOIKE ERBST: KIBICE SĄ PROSZENI O NIE MRUGANIE

Przedstawiamy rozmowę z Kleberem Koike Erbstem (22-4-1), który dwudziestego trzeciego grudnia stanie do swojej pierwszej próby obrony pasa kategorii piórkowej. Na KSW 41 w katowickim Spodku zmierzy się w rewanżu z Arturem Sowińskim (18-8). Podczas ich pierwszego starcia w roku 2015 na KSW 33, 'Kornik' po świetnej walce wypunktował Japończyka.

Zawodnik Bonsai Jiu Jitsu po wspomnianej przegranej odbudował się w swoim kraju na Pancrase 277, w trzeciej odsłonie poddając solidnego Yusuke Yachi. Następnie stoczył walkę w Chinach na Rebel FC 4, pod koniec trzeciej odsłony poddając George Hickmana. W ostatniej walce w poprzednim roku wystąpił w Zielonej Górze, gdy dał po raz kolejny kapitalny popis w parterze, zapewniając pierwszą przegraną w rekordzie Leszka Krakowskiego. To wszystko dało mu drugą szansę mistrzowską na KSW 39. Na Stadionie Narodowym zdobył pas, pewnie jednogłośną decyzją sędziów pokonując Marcina Wrzoska.

- Jesteś aktualnie na obozie. Jak dokładnie wyglądają twoje przygotowania do tej walki?
Kleber Koike Erbst: Nie zmieniam za wiele, w porównaniu do swoich ostatnich przygotowań. Jestem teraz na obozie w Tajlandii, mam tu świetne warunki.

- Będziesz walczył po raz drugi z Arturem Sowińskim. Zrobisz wszystko, aby udowodnić, że ta pierwsza walka była przypadkiem przy pracy?
KKE: Na pewno! Ale priorytetem jest utrzymanie mojego trofeum mistrzowskiego, to jest cel numer jeden. Widziałem zdjęcia Artura z pasem, on pewnie myśli, że powtórzy naszą pierwszą walkę, ale zmierzy się już z innym przeciwnikiem. Jeśli oglądaliście walkę z Wrzoskiem, to wiecie o czym mówię. To jego wielki błąd, jeśli wierzy, że może mnie znów pokonać. Pokażę polskim kibicom, że mają w swojej organizacji mistrza solidnego i utalentowanego.

- Artur stracił pas, ale szybko wrócił pokonując Łukasza Chlewickiego. Widziałeś tą walkę walkę?
KKE: Każdy zawodnik ma jakieś słabości w swoim warsztacie, tak było z Łukaszem. Moim celem jest dzień po dniu ewoluować, stawać się coraz lepszym.

- Z perspektywy czasu jak oceniasz wydarzenie KSW na Stadionie Narodowym?
KKE: Było niesamowicie. KSW pokazało w Warszawie światu, jak wielka są organizacją. Dla KSW pracują utalentowani ludzie, do tego pracują bardzo ciężko. A do tego to dopiero początek rozwoju KSW. Tłum kibiców w Warszawie był niesamowity, to był zdecydowanie jeden z najlepszych moich dni, w całej karierze.

- Co chciałbyś na koniec przekazać Arturowi i polskim fanom?
KKE: Polscy kibice proszeni są o nie mruganie w trakcie walki. Szanuję Artura i jego umiejętności, ale nie uważam, że już zasłużył na mistrzowska szansę. Ja czekałem dużo dłużej, na kolejną szansę mistrzowską. Ale to decyzja KSW. Oni wiedzą co trzeba zrobić, wiedzą wszystko o MMA w Polsce i Europie. Moje zadanie to pobić każdego, kogo postawią na mojej drodze. Polskich kibiców kocham, pozdrawiam ich, chcę być waszym mistrzem na długie lata.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.