MAŃKOWSKI: PO WALCE Z GSP MÓGŁBYM SKOŃCZYĆ KARIERĘ

Borys Mańkowski (19-6-1) już dwudziestego trzeciego grudnia w Katowicach stanie do swojej kolejnej próby obrony pasa kategorii półśredniej. ''Diabeł Tasmański'' dalej marzy o pojedynku z George St. Pierrem (26-2), o czym już kiedyś wspominał. Zawodnik z Poznania w rozmowie z polskatimes.pl zapewnia, że po takim starciu mógłby nawet zakończyć karierę.

- W domu mam tylko jeden autograf, właśnie od GSP. Od zawsze był moim największym idolem. Czuję do tego gościa wielką sympatię. Kibicuję mu bardziej niż komukolwiek innemu. Jego wygrana dała mi mega dużo radości. Zwłaszcza w czasach, kiedy panuje moda na trash talking, obrażanie przeciwnika przed walką. GSP pokazał, że można być wspaniałym wojownikiem i podchodzić do rywali z szacunkiem. Wzbudzając jednocześnie większe zainteresowanie walką niż zawodnicy, którzy promują się paplaniną. Kiedyś żartowaliśmy z kolegami, a później nawet z Mamedem, że jeszcze wejdę z nim do klatki. To marzenie się spełniło. Nie ukrywam, że następną osobą, z którą chciałbym stoczyć męską, sportową walkę, zdecydowanie jest GSP. Obecnie byłoby mi z nim w klatce bardzo ciężko. Ale po to są marzenia i wyzwania, które sobie stawiamy. Gdyby kiedyś udało się doprowadzić do takiej walki, byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Na dobrą sprawę mógłbym wtedy skończyć karierę. Po pojedynku z GSP mógłbym powiedzieć: „Dobra, walić to wszystko. Nic lepszego mnie już w sporcie nie spotka” - powiedział Mańkowski.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.