JĘDRZEJCZYK WYJAWIŁA CIĘŻKI PROCES ZBIJANIA WAGI

Joanna Jędrzejczyk (14-1) nasza wielka była mistrzyni w rozmowie z Przeglądem Sportowym wyjawiła swój ciężki proces zbijania wagi do ostatniego pojedynku. Polka nie chce oczywiście się usprawiedliwiać, ale to mogło być głównym czynnikiem dyspozycji. Oczywiście dobrze, że wszystko nie zakończyło się jeszcze większą utratą zdrowia, bo wiemy jak w ostatnim czasie jest z drastycznym zbijaniem kilogramów.

- Ja nadal wierzę w to, że ja ten pojedynek mogłam wygrać. Ja do tego pojedynku byłam przygotowana, spędziłam długie 13 tygodni trenując ciężko każdego dnia, bardzo dużo pracowałam nad parterem, bo wiedziałam, że Rose jest w parterze niebezpieczna. Ja trenuję zawsze bardzo mocno, ale z rozwagą słucham swojego organizmu, a po przeprowadzce do Ameryki mam naprawdę wspaniały team, który dokłada wszelkich starań, bym była gotowa.Tymczasem musiałam stawić czoła bardzo ciężkiemu zbijaniu wagi i ja wiem, że to wpłynęło na efekt końcowy. Osoby, z którymi współpracowałam doprowadziły mnie do bardzo krytycznego stanu. Może tutaj chodziło o stan fizyczny, bo psychicznie ja do tej walki stanęłam. W nocy z czwartku na piątek musiałam stawić czoła 14 godzinom ciężkiego zbijania wagi. to nie był łatwy proces, ale przyświecało mi jedno – ja muszę zrobić wagę i swojej pani doktor wielokrotnie mówiłam, że rano muszę stanąć w limicie 115 funtów i niezależnie od tego, czy muszę teraz przekopać wąwóz, czy siedzieć w wannie o temperaturze nie wiadomo jakiej, ja muszę tą wagę zrobić.

- W nocy z czwartku na piątek miałam do zbicia 7,5 kg. To jest bardzo dużo. Ja teraz jestem szczęśliwa, że ja w ogóle funkcjonuję i żyję, bo wielokrotnie się słyszy o zawodnikach, którym stało się coś niekorzystnego na zdrowiu lub zmarli. Ja zbyt mocno cenię życie, by powtórzyć takie coś. To był cud. Ja cały czas, przez te 14 godzin modliłam się, by to wyszło i finalnie, na 5 minut przed 11 rano czasu nowojorskiego ja stanęłam na wadzę w limicie 115 funtów. Na drugi dzień, kiedy starałam się ubrać skarpetkę poczułam straszne mrowienie w nogach i zrozumiałam, że coś jest nie tak z moim organizmem. Ja już myślami byłam w walce, a moje ciało zaczęło odmawiać mi posłuszeństwa. Mój układ nerwowy nie zdążył się zregenerować, co miało też wpływ na moją głowę i mózg. Ja szczerze mówię, że ciosy Rose Namajunas nie były mocne. Ja stawiałam czoła mocniejszym przeciwniczkom, ale nie mogę się tu sportowo obronić. W sporcie chodzi o konkurencje, a ja tej nocy nie byłam konkurencją dla Rose - zapewnia Jędrzejczyk. 

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.