KRZYSZTOF JOTKO: PROBLEM LEŻY WE MNIE I MOJEJ GŁOWIE

Redakcja, Informacja własna

2018-05-01

Krzysztof Jotko (19-4) postanowił napisać parę słów na swoim koncie społecznościowym w trudnym dla siebie okresie. Polak ostatnie swoje trzy pojedynki przegrał i trzeba przyznać, że również brakowało mu szczęścia. Jotko zapewnia, że problem leży w jego głowie, a nie w klubie, którym trenuje i reprezentuje.

- Cześć wszystkim! Od mojej walki minęły przeszło dwa tygodnie, więc wypadałoby się w końcu odezwać. Serce nadal mi krwawi i do dziś nie mogę zrozumieć pewnych rzeczy. Poświęciłem bardzo dużo czasu, zdrowia i energii w przygotowania do walki. Czułem się naprawdę świetnie. Nie było żadnych ciężkich urazów, miałem za sobą jeden z najlepszych (jeśli nie najlepszy) obozów. Wiedziałem, że do klatki wejdę w dobrej formie. Ale kiedy już do niej wszedłem, czułem się bardzo dziwnie i niepewnie. Dwie pierwsze rundy zdecydowanie przegrałem, nawet nie podejmując walki. W trzeciej rundzie musiałem zaryzykować, co mój przeciwnik wykorzystał… To nie był mój dzień, a co dopiero nie była to wina moich trenerów, czy sparingpartnerów, których mam na najwyższym światowym poziomie. Bardzo dziękuję całemu American Top Team za świetny obóz. To jest mój Team i moje miejsce. Problem nie leży w ATT, lecz we mnie i mojej głowie. Podjąłem pewne kroki, by te problemy wyeliminować. Myślę, że potrzebuję przerwy, NY nabrać świeżości i motywacji. Coś we mnie „zgasło” i musi się odrodzić. W UFC mam jeszcze jedną walkę na kontrakcie, czyli ostatnią szansę, aby ten kontrakt przedłużyć. Nie zostanę zwolniony z kontraktu, za co bardzo chciałbym podziękować organizacji. Jeszcze nie wiem, kiedy powrócę do klatki. Chciałbym podziękować Wam za wszystkie wiadomości – zarówno przed, jak i po walce. Naprawdę Wasze słowa bardzo mi pomogły. Pragnę także podziękować moim sponsorom, którzy wspierają mnie na dobre i złe: IHS Technology, Octagon, Grant, ale także moim bliskim i przyjaciołom. JoTKO powróci! - powiedział Krzysiek.