MŁODE WILKI #7: GRZEGORZ STEĆ

W ostatni już piątek września prezentujemy dla Was kolejną, siódmą rozmowę z cyklu 'Młode Wilki', w którym rozmawiamy z młodymi i mało znanymi zawodnikami sportów walki. Tym razem naszym gościem jest Grzegorz Steć.

Na sam początek pytanie standardowe – jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportami walki?

Wychowałem się w czasach kiedy dość często dochodziło do bójek i awantur na ulicy. Zacząłem trenować, żeby mieć poczucie bezpieczeństwa i w razie czego umieć się obronić. Myślałem, że pochodzę kilka miesięcy, nauczę się podstaw i to mi wystarczy. Nie sądziłem nawet, że aż tak to odmieni moje życie i na stałe wpisze się w mój harmonogram dnia.

I nie żałujesz, że zacząłeś trenować?

Nie. Uważam, że to zmieniło mnie na lepsze. Nabrałem pewności siebie nie tylko na ulicy ale też w życiu codziennym. Sam trening jest formą terapii. Uważam, że nie ma lepszego psychologa niż sala.

Czyli gdybyś miał polecić komuś zrobiłbyś to bez zostawienia?

Jasne. Osobiście uważam że jest to najciekawsza forma aktywności fizycznej. Natomiast  każdy sport uprawiany rekreacyjnie jest spoko. Najważniejsze żeby trafić w nasz gust. Dziś są tworzone grupy tzn. INTRO przeznaczone dla totalnie zielonych adeptów więc każdy może przyjść i zobaczyć jak to wygląda.

Zapraszam na zajęcia do ACADEMIA GORILA gdzie trenuje i prowadzę zajęcia.

                                                          

Twoja ostatnia walka jak ją wspominasz?

Po 15 sekundach pierwszej rundy wiedziałem, że to wygram. Był to dość jednostronny pojedynek. Szukałem nokautu ale niestety się nie udało. Pani sędzia też mi utkwiła w głowie bo w pewnym momencie zabroniła mi kopać kolan na głowę. W K1 dozwolone jest jedno kolano na głowę z przytrzymaniem głowy. Wybiło mnie to mocno z rytmu ponieważ mój styl opiera się w dużej mierze na kolanach. Dostałem dwa ostrzeżenia i za kolejne miałem mieć zabrany punkt. Błędy sędziowskie zdarzają się w każdym sporcie ale tutaj ktoś pomylił zasady na jakich walczymy. Najważniejsze, że wygrałem.

Teraz masz przerwę w startach.

Tak, mam przerwę. Szykowałem się do kolejnej walki na GRANDA PRO 5 ale niestety zdrowie siadło. Ogólnie to nie lubię pisać o kontuzjach i urazach w sporcie. Raczej wolę skupić się na promowaniu aktywności niż na straszeniu kontuzjami.  Obecnie jestem już po dwóch operacjach i obecnie czekam na ostatnią kolana. Co śmieszne lekarze mówią, że te kolana to stary temat z piłki nożnej. Wiadomo beton, chodnik czy ulica – grało się byle gdzie i teraz wszystko wychodzi. Nie mogę się już doczekać przygotowań jak i kolejnych walk. To uczucie, które towarzyszy mi jak znam termin kolejnej walki to coś pięknego.

Czyli oprócz sportów walki otarłeś się jeszcze o piłkę nożną. Czemu przy niej nie zostałeś przecież są z niej lepsze profity.

Czar do piłki nożnej prysł jak bańka mydlana gdy dowiedziałem się jak “trenują” seniorzy. Nie wiem jak to wygląda dziś ale kiedyś to ze sportem mało miało wspólnego. Wyjazdy na mecze to były jedne wielkie libacje alkoholowe.

                                                         

Ale jednak ten sport jest bardziej popularny i opłacalny niż sporty walki.

Nie kierowałem się profitami, zawsze chciałem w życiu robić to co lubię. To co sprawia, że jestem szczęśliwym człowiekiem. W pełnym momencie piłka nożna przestała dawać mi tą radość. Jakbym miał kierować się profitami to bym poszedł w informatykę jak większość moich kolegów. Wracając do tematu piłki nożnej jest to sport, który ma największą oglądalność a co za tym idzie zasięg i kasę. Piłkarze bardziej przypominają aktorów czy biznesmenów niż sportowców.

A spotkałeś się ze zdaniem, że sporty walki to jednak nie sport?

Pewnie. Jak zaczynałem trenować jakieś 11 lat temu mało kto uważał to za sport. Na szczęście dużo się zmieniło w ostatnich latach. Szczególnie w pracy trzeba było się z tym kryć. Teraz większość ludzi patrzy na to zupełnie inaczej. Co by nie mówić ale to duża zasługa Pudziana i KSW. Pudzian rozpromował sztuki walki w Polsce. Wczesnej był to underground.

Dokładnie. Ja sama jestem z ery ludzi, którzy przyszli do sportów walki za Pudzianem. Czy poza sportami walki preferujesz inne sporty? Bieganie, rower, basen?

Jasne, że tak. Bieganie to jedna z form przygotowań do walk. Natomiast basen i rower traktuje bardziej rekreacyjnie. Swego czasu jeździłem do pracy 20 kilometrów w jedną stronę ale uważam, że to było bardziej niebezpieczne od sportów walki.

                                                           

Czy masz walkę, którą nie mile wspominasz?

Jasne. Ogólnie pierwsze moje walki nie należały do przyjemnych, głównie chodziło o radzenie sobie ze stresem. Z początku stres wręcz paraliżuje. Trzeba umieć go opanować i zrobić z niego pożytek.

A  masz zawodnika, z których chciałbyś zawalczyć?

Ogólnie chciałem zdominować kategorie 75kg w naszym kraju. Ostatnia walka miała być z Kamilem Pawlakiem ale niestety kontuzja wykluczyła mnie ze startu. Mam nadzieję że uda nam się jeszcze zawalczyć.

A masz organizację dla której chciałbyś walczyć na stałe?

Jak na razie wszystkie swoje zawodowe walki stoczyłem na Grandzie Pro. Jestem zadowolony z warunków więc nie chce nic zmieniać.

Na kim się wzorujesz? Kogo karierę sportową szczególnie śledzisz?

Jak zaczynałem przygodę ze sportami walki to moim idolem był Mirko Cro Cop. Obecnie na nikim się nie wzoruje. Staram się mieć swój styl. Ma działać i to jest najważniejsze.

Na sam koniec – czego Ci życzyć na przyszłość?

Przede wszystkim zdrowia. Człowiek dopiero zaczyna je doceniać jak je traci. Mam nadzieje że zdrowie pozwoli mi jeszcze stoczyć kilka pojedynków.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.