KAMIL ŁEBKOWSKI: OSTATNIO TROCHĘ SIĘ POZMIENIAŁO

Kamil 'Bomba' Łebkowski były mistrz organizacji PLMMA, a obecnie zawodnik organizacji Fight Exclusive Night. Przez wielu uważany za jednego z najlepszych zawodników -66 kg., w Polsce. Opowiedział o swoich planach na przyszłość, jaka walka była dla niego najważniejsza na gali KSW 46 i komu kibicuje w walce Jędrzejczyk vs. Shevchenko. Kamil zdradził również, czy zorganizowanie gali to ciężki kawałek chleba.

Monika Bartłomiejczak: Obecnie masz dwie wygrane z rzędu. Czy na horyzoncie pojawiła się już propozycja kolejnej walk?
KAMIL ŁEBKOWSKI: Tak, kolejną walkę planuje na marzec na gali FEN. Dogrywamy jeszcze szczegóły.

Za nami, można powiedzieć historyczna gala KSW 46. Mateusz Gamrot został podwójnym mistrzem, a Mamed Khalidov ogłosił przejście na sportową emeryturę. Twoim zdaniem, która walka była najlepsza?
Bardzo podobała mi się cała gala i każda z walk w lekkich wagach stawiała mi włosy na karku z emocji, ale najważniejsza dla mnie była walka Mariana Ziółkowskiego.

Czy miałeś w ostatnim czasie propozycje walk z innych organizacji, niż FEN?
Tak, mam cały czas różne propozycje, ale chce rozsądnie podejść do mojej kariery i nie brać walk na wariata, więc staram się dobrze przygotować do zaplanowanych starć.

Najtrudniejsza walka w Twojej karierze...
Każda była trudna na swój sposób. Zawsze trudne są walki wyjazdowe, gdy trzeba ogarnąć wszystko przed i po walce samemu, ale każda z nich wspominam pozytywnie.

Joanna Jędrzejczyk czy Valentina Shevchenko?
Oczywiście zawsze jestem za Asia!

Jakie jest Twoje zdanie na temat kontroli antydopingowych, które od niedawna pojawiły się w organizacji FEN, a których nie ma np. w KSW?
Oczywiście jestem za, zawodnicy często przesadzaja i kontrola może dobrze wpłynąć na zdrowie zawodników.

Co raz więcej zawodników korzysta z pomocy psychologa sportowego. Jakie jest Twoje podejście do tej kwestii?
To czasem bardzo potrzebna część przygotowań sportowca. Trzeba wiedzieć jak sobie radzić z tym całym stresem związanym z przygotowaniami i walką.

Jesteś trenerem i współzałożycielem klubu Ludus w Żurominie. Na co dzień trenujesz w klubie WCA Fight Team. Jak godzisz ze sobą te dwie role?
Na szczęście mam brata i dobrych pracowników którzy pomagają ogarnąć nam cały klub Ludus, bez nich nie dałbym rady tego zrobić.

29 września, odbyła się gala Ludus Arena, której byłeś organizatorem i jednocześnie walczyłeś na niej. Czy zorganizowanie takiej gali to ciężki kawałek chleba?
Bardzo trudna sprawa, ale tu znowu mogłem liczyć na pomoc mojego brata i osób trenujących w naszym klubie. Najtrudniejszy zawsze jest Ostatni tydzień bo jest najwięcej pracy i dopinanie wszystkiego, ale jestem zawsze zdeterminowany na maksa i im więcej jest na mojej drodze tym jestem silniejszy.

Frekwencja dopisała?
Tak, miejsca wyprzedały się do ostatniego i kibice na prawdę dobrze się bawili. Takie doświadczenie motywuje do organizacji następnej gali.

Twoim zdaniem, kto jest największym prospektem MMA, w Polsce?
Największym? Nie wiem, z tych których znam to na pewno Mansur Azhiev, Rafał Kijańczuk. Na pewno jest jeszcze wielu, ale przy takiej ilości zawodników ciężko tak na szybko powiedzieć.

Co raz więcej kobiet zaczyna trenować sporty walki. Czy u Ciebie w klubie również ma to miejsce?
Widać to i w Ludusie, młode dziewczyny cały czas przychodzą na treningi żeby spróbować swoich sił i nawet mam jedną młodą zawodniczke Alicję, którą już osiąga sukcesy w bjj, ale mocno chce pójść w MMA. Cieszy mnie ta tendencja.

Twoim największym wsparciem, jest...
Ostatnio trochę się u mnie pozmieniało, więc aktualnie są to przyjaciele z białej. To są ludzie z którymi nie jedno przeżyłem i wiem że mogę na nich liczyć.

Dziękuję Ci bardzo za poświęcony czas i życzę samych sukcesów.
Dzięki za wywiad, pozdrawiam wszystkich kibiców i fanów MMA
 


 

Rozmawiała Monika Bartłomiejczak

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.