POLYANA VIANA ZAATAKOWANA, NAPASTNIK ZDEMOLOWANY

Polyana Viana (10-2) zawodniczka UFC piątego stycznia miała niecodzienne zajście. Brazylijka została zaatakowana przez potencjalnego sprawce rabunku, dla którego te zajście zakończyło się sporym łomotem.

- Zadzwoniłam po samochód i poszłam na przód budynku, ponieważ ludzie tutaj są ostrożni i przeczuleni na punkcie bezpieczeństwa i nie wpuszczają nikogo. Kiedy przyjeżdża samochód, dzwonią do mieszkania, aby cię powiadomić. Ale spieszyłam się i zeszłam na dół, by poczekać przed domem, gdzie mam mieszkanie. Usiadłam na kwietniku czekając. Zawsze patrzę, czy jest ktoś, ale nie widziałem nikogo. Myślę, że podszedł cicho i bardzo szybko. Kiedy usłyszałam kroki, odwróciłam się. Myślałam, że zabierze mój telefon komórkowy i będzie uciekać. Wyglądało na to, że nie pokaże pistoletu, tylko wyrwie telefon i ucieknie. Ale kiedy się odwróciłam, natychmiast usiadł obok mnie zaskakując mnie. Zapytał mnie o godzinę, powiedziałam mu i spojrzałam na niego trochę przestraszona. Kiedy zobaczyłam, że zamierza go wziąć, schowałam aparat. Kiedy zobaczył, że zamierzam go ukryć, powiedział: "Nie próbuj niczego, jestem uzbrojony. Położył rękę na pistolecie. Wtedy zobaczyłam że to papierowa atrapa. To nie była prawdziwa broń. Myślałam, że to może być pistolet zabawkowy lub nóż, ale to nie był pistolet sam w sobie. Ponieważ był bardzo blisko i nie miał czasu na użycie broni, wstałam i zadałam mu dwa ciosy, oraz kopnięcie. To było bardzo szybkie. W tym czasie było wielu ludzi, ale nikt się nie zatrzymał. Ludzie patrzyli i przechodzili, nikt się nie zatrzymał. Potem, gdy już unieruchomiłam go kimurą, zaczął walczyć - zatrzymaliśmy się na drugim klombie, aż udało mi się go unieruchomić, a nawet posadzić na kolana, to dopiero wtedy zaczęli się zatrzymywać ludzie, robić zdjęcia i pytać, czy to był napad lub czy to ja uderzyłam go za darmo ... Potem zapytałam "motoboya", który wchodził do budynku, aby zadzwonił na policję. Wciągnęliśmy napastnika, a ja trzymałam jego rękę w kimurze, żeby nie uciekał. Kiedy przybyła policja, poprosili o moje dokumenty, zabrali go na SOR i pomaszerowałam na posterunek policji, aby odnotować raport z incydentu. Przyjeżdżając tam dowiedzieliśmy, że już jest notowany przez policję i był skazany na trzy lata a został niedawno zwolniony - powiedziała Viana w rozmowie z combate.com. 

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.