ZAGADKA KONTUZJI CAINA VELASQUEZA

Sporo dyskusji wzbudził niedzielny nokaut, jaki zaserwował wracającemu po długiej przerwie Cainowi Velasquezowi (14-3) potwornie silny Francis Ngannou (13-3) podczas gali UFC w Phoenix. Najpierw mówiło się, że nokaut był efektem ciosów, potem, że kontuzja kolana uniemożliwiła Cainowi dalszą walkę, a ostatecznie wysnuto słuszny prawdopodobnie wniosek, że kontuzja była spowodowana ciosami. Obecnie w grę wchodzi nowa hipoteza.

Zauważono, że do kontuzji (lub jej odnowienia) mogło dojść już podczas otwartego treningu Caina przed galą (7:46 na filmie poniżej). Rzeczywiście Cain poślizgnął się w dość dziwny sposób, a kolano sprawiało wrażenie zagrożonego, tym bardziej, że Amerykanin meksykańskiego pochodzenia zakończył chwilę później trening. Trudno powiedzieć, co dokładnie się stało, a nie ułatwia tego sam zawodnik, który tuż po walce nie usprawiedliwiał się kontuzją, natomiast kilka godzin po gali zwalił na uraz całą winę.

- Nie powiedział mi niczego o tym, czy podczas treningu otwartego miała miejsce kontuzja. Absolutnie niczego na ten temat nie usłyszałem. Gdyby doznał tam urazu, to mam nadzieję, że dowiedziałbym się o nim - powiedział o całej sprawie trener Velasqueza, Javier Mendez.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.