JURAS: NIE WIEM W JAKIM ŚWIECIE ŻYJE BEKAVAC

Arkadiusz Hnida, Informacja własna

2019-03-10

Łukasz Jurkowski (16-11) dwudziestego siódmego kwietnia podczas KSW 48 stoczy swoją trzecią walkę w powrocie. Popularny Juras w Lublinie w rewanżu po latach zmierzy się z eksplozywnym i doświadczonym Stjepnaem Bekavacem (19-9).

- Prawda jest taka, że w pierwszej rundzie kontrolowałem ten pojedynek, miałem dosiad, i kiedy uderzałem z niego Bekavaca, sędzia położył mi rękę na barku. Dla mnie był to wyraźny sygnał, że walka zostaje przerwana, tym bardziej że biliśmy się w bardzo cienkich rękawicach i jeden cios od razu skutkował rozcięciami na skórze. Jedną z blizn na twarzy mam właśnie po pojedynku ze Stipe sprzed czternastu lat. Sędzia kazał mi wstać, po czym nakazał kontynuowanie pojedynku w stójce. Nie wiedziałem co się dzieje, ale biliśmy się dalej. W końcówce rundy udało mi się zapiąć trójkąt nogami, ale miałem wtedy jeszcze duże braki w parterze i nie udało mi się wykończyć przeciwnika. W drugiej rundzie przy próbie przyspieszenia zerwałem torebkę stawową i nie byłem w stanie kontynuować walki. Tak naprawdę nie wiem w jakim świecie żyje Stipe, który twierdzi, że znokautował mnie kopnięciem. Jeżeli ktoś ma nagranie z tej walki, to proszę o udostępnienie go, ponieważ wyglądała on zgoła inaczej. Jedno jest pewne - Chorwat będzie miał okazję udowodnić, że jest lepszy, ale myślę, że może się bardzo rozczarować. Stipe jest na pewno dobrym stójkowiczem, ale jego baza parterowo-zapaśnicza jest nieco gorsza. Wydaje mi się, że jestem bardziej wszechstronnym zawodnikiem, ale nie znaczy to, że będę chciał "tarzać się" z nim w parterze. Wizualizuję sobie ten pojedynek już teraz i oczyma wyobraźni widzę, że znokautuję go efektownie i to nie w drugiej czy trzeciej rundzie, ale może nawet już w pierwszej. Ma on niezły zasięg, duże doświadczenie, ale jest mańkutem, a ja z mańkutami raczej nie przegrywam - powiedział Juras w rozmowie z Polsatem Sport.