OFIARA McGREGORA: CONOR TO NIEBEZPIECZNY BANDYTA

Człowiek, któremu Conor McGregor zniszczył i zabrał telefon - Ahmed Abdirzak - zaczął swój tour po mediach i obszernie opowiada o zdarzeniu, po którym irlandzki gwiazdor został w poniedziałek aresztowany (wypuszczono go niedługo później po wpłaceniu kaucji).

McGREGOR ARESZTOWANY W MIAMI >>>

Abdirzak twierdzi, że wszystko zaczęło się nad ranem, gdy czekał z przyjacielem na samochód przez klubem LIV, popularnym w Miami miejscem, gdzie zawsze można spotkać tłum celebrytów. Klub był już zamykany, wychodzili z niego ostatni goście. Wśród nich McGregor. 

- Mój przyjaciel zauważył McGregora i zawołał: Hej, McGregor, przyjechaliśmy tu z Londynu! Powiedziałem do Conora: Szacun, McGregor! On powtórzył po mnie dokładnie to samo, przedrzeźniał mnie. Wydawało się jednak, że jest przyjaźnie nastawiony. Nie obrażałem go ani nie prowokowałem. Nie piję, nigdy nie dotknąłem alkoholu ani nie brałem narkotyków - mówi Abdirzak, dodając za chwilę, co stało się, gdy McGregor zaczął śpiewać piosenkę, a ofiara napaści chciała to nagrać za pomocą telefonu.

- Wyciągnął lewą rękę, żeby uścisnąć moją dłoń, ale złapał mnie - tak, żebym nie mógł uciec. Miał bardzo silny uścisk zawodowego sportowca. Byłem zszokowany. Conor natomiast był rozjuszony, nieźle wkurwiony. Nie wiem, czy coś brał, ale miał mocno wytrzeszczone oczy. Nagle uderzył w smartfon, poczułem to na całym ciele. Czterokrotnie zdeptał telefon, a potem wsadził go do kieszeni spodni i zabrał. Prosiłem, żeby mi go oddał, ale on tylko się śmiał, po czym wsiadł do samochodu i odjechał (...) To niebezpieczny bandyta. Bardzo niebezpieczny - dodaje Abdirzak. 

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.