KATARZYNA JAWORSKA PRZED WALKĄ WE FRANCJI

Wielokrotna medalistka imprez krajowych w kickboxingu, Katarzyna Jaworska postawiła teraz na sport zawodowy. Podopieczna Cezarego Podrazy dzisiaj zawalczy we Francji na gali organizowanej ze współpracy z World Kickboxing Network. Udało nam się porozmawiać z Kasią i prezentujemy wam wywiad z dziewczyną ze Śląska.

Sporty-Walki: Cześć Kasiu! Zauważyłem, że od lutego masz zaplanowany pojedynek we Francji w  najbliższą sobotę. Nie mogę jednak znaleźć informacji w jakiej to jest formule.

Katarzyna Jaworska: Witam serdecznie wszystkich czytelników serwisu sporty-walki.org. Zgadza się, gdzieś od początku stycznia wiem, że będę walczyła we Francji na gali organizowanej przez WKN. Pojedynek odbędzie się na zasadach K-1 rules i uprzedzając Twoje kolejne pytanie, nie wiem praktycznie nic o swojej rywalce poza jej imieniem, nazwiskiem i narodowością. Tak na dobrą sprawę wolę nie wiedzieć jak walczy moja rywalka, bo moim celem na pojedynek jest narzucenie swojego stylu, który wypracowałam przez te wszystkie lata treningów. 

SW: Naprawdę nie obejrzałaś swojej rywalki?

KJ: Muszę się przyznać, że jedną jej walkę widziałam. Zauważyłam, że ma dobry boks, jest poukładana w tym elemencie. Ponadto lubi narzucać presję, cały czas idzie do przodu, więc spodziewam się naprawdę twardego, 3- rundowego pojedynku. 

SW: Gdzie przygotowujesz się do tej walki, bo kojarzę zmianę barw klubowych w Twoim przypadku?

KJ: Pod koniec tamtego roku zmieniłam klub i rozpoczęłam treningi u Cezarego Podrazy w Sosnowcu. Ponadto trenowałam z Michałem Królikiem podczas przygotowań do tej walki. Z racji, że pracuję na cały etat, to w tygodniu robię jedną jednostkę treningową dziennie, w weekendy dokładam dodatkowe dwie jednostki. Nie mogę sobie pozwolić na więcej, gdyż finansuję z własnej kieszeni całe przygotowania nie mając żadnego sponsora. Wszystko ułożyło się świetnie podczas przygotowań, mam do zbicia jakieś 2 kg, więc wagę powinnam zrobić bez większych problemów. Pojedynek nie jest o żaden pas, będzie to zwykły pojedynek rankingowy w wadze do 63 kg. 

SW: Słyszałem, że w zeszłym roku nosiłaś się z zamiarem zakończenia kariery zawodniczej.

KJ: To prawda, jednak zmieniłam klub, w międzyczasie zawalczyłam zawodowo na gali w Mysłowicach, teraz pojawiła się druga walka, tym razem we Francji. Uznałam jednak, że może jeszcze trochę powalczę zawodowo. Nie ukrywam, że jest to nowe wyzwanie dla mnie, walki bez ochraniaczy. Walki zawodowe działają jednak na wyobraźnię sportowca. Tutaj jest impreza złożona z kilku, może kilkunastu walk i każdy z zawodników jest swego rodzaju gwiazdą. W sporcie amatorskim produkcja walk idzie taśmowo, nie ma tej całej otoczki. To jest też powodem, że wciąż mam ten głód rywalizacji i nie odwiesiłam jeszcze rękawic na kołek.

SW: To oznacza definitywny koniec kariery amatorskiej?

KJ: Nie zamykam się tylko na walki zawodowe, chociaż nie ukrywam, że są one teraz priorytetem. Jeśli będę w gazie, będę miała wolny weekend, to takie starty kontrolne w amatorskim kickboxingu pewnie zaliczę. Nie nastawiam się jednak, że muszę pojechać na te czy tamte zawody, zobaczymy po prostu jak to wyjdzie w praniu. 

SW: Organizacja DSF Kickboxing Challenge organizuje walki w Twojej wadze. Jest Róża Gumienna, Cristina Caruso. Czy matchmaker organizacji nie pukał do Twoich drzwi?

KJ: Nie otrzymałam jeszcze żadnej propozycji od DSF Kickboxing Challenge. Nie odkryję Ameryki mówiąc, że jest to najlepsza organizacja kickboxingu w Polsce i z przyjemnością złożyłabym autograf na kontrakcie na walkę. Na ten moment nie ma o czym rozmawiać, bo i żadnej propozycji nie było. Walczyłam bodajże w 2012 roku z Różą Gumienną w formule low kick, którą przegrałam i na pewno z chęcią wyszłabym do rewanżu na ringu zawodowym w formule K-1.

SW: Cofnijmy się nieco w czasie. Jak trafiłaś do sportu?

KJ: Tutaj Cię pewnie zaskoczę, bo zaczynałam od piłki nożnej. Trenowałam 5 czy 6 lat w Sosnowcu. Nagle, ni z tego ni z owego, podjęłam decyzję, że kończę z piłką. Jakiś czas później na osiedlu zobaczyłam plakat informujący o naborze do sekcji kickboxingu. Poszłam tam z ciekawości i zakochałam się w tym sporcie na tyle, że do dzisiaj jestem z nim związana. Na ten moment mam około 40 walk stoczonych na zasadach amatorskich oraz jedną walkę zawodową.

SW: Odczuwasz dużą różnicę w przygotowaniach do startów amatorskich i zawodowych?

KJ: Niespecjalnie. Zmienia się tylko to, że w zawodowym kickboxingu trzeba kopać i uderzać z całych sił, nie da się nabić punktów jak w amatorce. Ponadto czas rundy jest wydłużony o minutę. Same przygotowania do takich walk są praktycznie takie same. 

SW: Sporty walki mogą być sposobem  na życie dla kobiet?

KJ: Patrząc na takie zawodniczki jak Joanna Jędrzejczyk czy Karolina Kowalkiewicz to tak, jednak na pewno jest mniej dziewczyn, które utrzymują się ze sportów walki niż mężczyzn. Osobiście traktuję to jako hobby. Trenuję, walczę i tyle. Mam zaplanowany ten rok jeśli chodzi o walki zawodowe, są propozycje, więc z nich korzystam. Na pewno nie jest to dla mnie główne źródło utrzymania.

SW: W MMA walk jest zdecydowanie więcej. Nie ciągnie?

KJ: Kiedyś się nad tym zastanawiałam i to tyle. Na pewno MMA jest w tej chwili sportem walki numer jeden w Polsce, są gale, są walki. Myślałam, żeby spróbować swoich sił w sporcie zawodowym, jednak pojawiły się oferty walk zawodowych w kickboxingu, więc z nich skorzystałam odsuwając MMA na dalszy plan. Nie wiem, czy jeszcze kiedyś spróbuję. Zobaczymy tak naprawdę.

SW: Ostatnio modne są również walki w boksie na gołe pieści. Jaki jest Twój stosunek do tego?

KJ: To już wyższa szkoła jazdy. Od razu zaznaczę, że nie ciągnie mnie, by sprawdzić się w tej formie rywalizacji. Coś słyszałam o takich walkach w Wielkiej Brytanii i USA. Każdy sport znajdzie swoich amatorów, którzy go uprawiają. Jak widać są i tacy, którzy chcą rywalizować bez rękawic, gdzieś zbliżyć się jeszcze bardziej do tych realnych formuł walki.

Korzystając z okazji chciałabym podziękować Cezaremu Podrazie za przygotowania i możliwość wyjazdu na galę. Ponadto dziękuję wszystkim, którzy dołożyli cegiełkę do moich przygotowań. Wielkie podziękowania również dla mojej dietetyczki, Darii Dobkowskiej-Szefer. 

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.