KOSTRZEWA: W MMA MOŻNA SPRAWDZIĆ, ILE JESTEŚ WART

Arkadiusz Hnida, Informacja własna

2019-06-07

Przedstawiamy rozmowę z Damianem Kostrzewą, który parę lat temu był najlepszym strzelcem polskiej ligi w piłce ręcznej, a teraz zamienia to na debiut w mieszanych sztukach walki. Już piątego lipca przed własną publicznością w Gdyni wystąpi na Rocky Warriors Cartel 3 krzyżując rękawice z Piotrem Czapiewskim. Przypomnijmy, że 30-latek toczył karierę w popularnym Vive Kielce oraz miał orzełka na piersi walcząc o zdobycie punktów.

- Masz sporo osiągnięć w piłce ręcznej, dlaczego zdecydowałeś się, aby spróbować w kompletnie innym sporcie?

Damian Kostrzewa: Planowałem swoją sportową karierę zakończyć tutaj, gdzie ją zaczynałem czyli w Gdańsku. Nie dogadałem się z klubem w kwestiach finansowych, a MMA zawsze było moim marzeniem więc uznałem, że to odpowiedni moment żeby spróbować.

- Możesz powiedzieć, że jesteś spełniony jako piłkarz ręczny?

DK: Zawsze można osiągnąć więcej lecz moją sportową karierę nieco zahamowały kontuzje. Dla mnie było najważniejsze, że udawało mi się po nich wracać i dalej grać na wysokim poziomie.

- Pomysł mieszanych sztuk walki miałeś już od dawna, czy wyszło to spontanicznie?

DK: Interesowałem się praktycznie od dziecka i nie będę oryginalny jak powiem, że oglądałem filmy z Jean-Claude Van Dammem czy Brucem Lee. Sport drużynowy, który uprawiałem nie należy do lekkich, ale w MMA można dopiero sprawdzić ile jesteś wart. Tutaj żaden z kolegów z boiska nie pomoże, nie naprawi zepsutej sytuacji. Jesteś tylko ty i przeciwnik.

- Ile już trenujesz typowo MMA, i gdzie spędzasz swoje przygotowania?

DK: W wolnych chwilach lubiłem w ramach treningu uzupełniającego chodzić na sale, ale od października zacząłem trenować typowo pod MMA w klubie Forfit Gdańsk oraz Baltic Fighters MMA. Początkowo głównie pracowaliśmy nad techniką, poruszaniem i szukaniem moich mocnych stron z trenerem Maciejem Brzostkiem. W późniejszym etapie stricte pod MMA zacząłem więcej pracować z Marcinem Pionke, z którym pracuję do dziś i jestem bardzo zadowolony z efektów tej współpracy.

- Walka przed własną publicznością, więc dodatkowa motywacja, aby debiut zakończył w efektownym stylu?

DK: Przede wszystkim planuje się przekonać jak to jest gdy drzwi do klatki się zamkną i zabrzmi gong rozpoczynający walkę. Cała reszta zależy już ode mnie. Wiem, że ciężko pracuje na treningach i będę dobrze przygotowany do walki, a jaki będzie efekt przekonamy się 5 lipca.

- Twoim przeciwnikiem będzie Piotr Czapiewski, który walczył na FAME MMA i nie zaprezentował się z dobrej strony. Co możesz o nim powiedzieć, i czy widziałeś tą walkę? 

DK: Widziałem tą walkę i nie zamierzam nikogo oceniać nie mając w MMA żadnego doświadczenia. Myślę że każdemu kto wychodzi do klatki należy się szacunek, bo ryzykuje swoje zdrowie. Jak dobry jest Piotr przekonam się piątego lipca. Z tego co mówi do tamtej walki nie był przygotowany, więc jestem przekonany, że będzie w dobrej formie i damy walkę, która spodoba się kibicom.

- To jest tak, że teraz wszystko chcesz poświęcić w budowaniu doświadczenia w MMA, jakie są cele?

DK: Ja chce w MMA stawiać krok po kroku. Nie myślę jeszcze co będzie w przyszłości. Mam zamiar wygrać w debiucie i uzyskać odpowiedź na jakim etapie na ten moment jestem, a przede wszystkim spełnić swoje marzenie.

- Grając w piłkę ręczną obserwowałeś już walki MMA? Spore zaciekawienie, jak to byłoby wejść do klatki?

DK: Obserwowałem sporty walki od bardzo długiego czasu, dlatego gdy pojawiła się oferta walk nie zastanawiałem się i podjąłem rękawice. Widzimy się piątego lipca!

Rozmawiał Arkadiusz Hnida