PIWOWARSKI: TURNIEJ WSKAŻE MOJĄ PRZYSZŁOŚĆ

Redakcja, Informacja własna

2019-06-21

- Turniej wagi ciężkiej wskaże moją przyszłość w MMA – mówi aktualny Mistrz Europy w ju-jitsu Michał Piwowarski (2-1) przed ćwierćfinałową walką z Marcinem Kalatą (1-0), do której dojdzie podczas 5 lipca w Gdyni na gali Krystiana Każyszki 'Rocky Warriors Cartel 3'. Transmisja w TVP Sport.

Podczas „RWC 2” w Golinie wyłonieni zostali pierwsi półfinaliści turnieju wagi ciężkiej - Filip Stawowy (Poznań) pokonał Mateusza Śledzia (Świdwin), a Konrad Dziczek (Olsztyn) wygrał z Edisem Besziciem z Bośni i Hercegowiny. Drugą parę półfinałową utworzą zwycięzcy pojedynków w Arenie Gdynia między szczecinianinem Michałem Piwowarskim a mieszkającym w Murzasichle koło Zakopanego Marcinem Kalatą oraz wrocławianinem Adamem Pałaszem a warszawianinem Mateuszem Łazowskim.

- Jeśli nie popełnię jakiegoś poważnego błędu w stójce albo nie dam się zaskoczyć czymś innym, to poradzę sobie z Marcinem Kalatą, bowiem zdecydowanie więcej atutów będzie po mojej stronie. Oczywiście to są sporty walki i wszystko może się zdarzyć, przecież parterowcy nokautowali ciosami bokserskimi, a mistrzowie stójki wygrywali przez poddania w parterze – powiedział 30-letni Michał „Piwo” Piwowarski, który mierzy 183 cm i waży 106 kg. Jego rywalem będzie Marcin „Arab” Kalata, były amatorski Wicemistrz Świata MMA IMMAF z Las Vegas.

Szczecinianin znakomicie spisał się podczas niedawnych ME w ju-jitsu (kat. +94kg) w Bukareszcie, gdzie wszystkie 3 walki wygrał wskutek poddań przeciwników. W ten sposób pokonał Chorwata Martina Starcevicia, Francuza Frederica Hussona i bardzo utytułowanego i ogromnego fizycznie Rosjanina Siergieja Boriskina.

- Łącznie miałem 4 walki, ale pierwszy rywal zaraz po wejściu na matę zgłosił kontuzję i tyle go widziałem. Pojedynek z Chorwatem trwał 20 sekund, Francuz odklepał po duszeniu barkiem, zaś w finale zwyciężyłem duszeniem kołnierzem zza pleców. Z Hussonem kiedyś przegrałem w półfinale ME, doskonale znałem też ważącego ok. 160-165 kg Boriskina, z którym wcześniej miałem bilans walk 1-1. W ju-jitsu czy grapplingu startuje wielu znakomitych zawodników wywodzących się z judo czy sambo, nie ma przypadkowych osób, a zwycięstwo w Mistrzostwach Europy jest ogromny sukcesem – przyznał Michał Piwowarski.

Świetnie sobie radzi w walkach parterowych (ne-waza), a we wspomnianym Bukareszcie gościł także kilka tygodni temu podczas ME w grapplingu, gdzie uplasował się tuż za podium. – O randze zawodów niech świadczy fakt, że miałem okazję rywalizować np. z doskonałym rumuńskim judoką, olimpijczykiem z Rio de Janeiro Danielem Nateą, który waży podobnie jak Siergiej Boriskin, po prostu kolos. Później pojechałem do Rumunii na ju-jitsu z wielką wiarą w zwycięstwo, chociaż także z kontuzją palca. Trafiłem z formą, ale przede wszystkim to był efekt świetnych treningów pod okiem Piotra Bagińskiego. Z każdego zawodnika potrafi wykrzesać 100 proc. jego możliwości, a czasem więcej – dodał.