PAŁASZ: USTAWIAM CELOWNIKÓW I SZUKAM 2-3 ZRYWÓW

Redakcja, Informacja własna

2019-07-04

Pochodzący z Jawora Adama Pałasz stoczył 3 zwycięskie walki w MMA, a żadna nie trwała dłużej niż minutę (!). – Ustawiam celownik i szukam dwóch-trzech zrywów – mówi przed pojedynkiem z Mateuszem Łazowskim w ćwierćfinale turnieju wagi ciężkiej MMA, który odbędzie się już w najbliższy piątek (5 lipca) na gali Krystiana Każyszki Rocky Warriors Cartel 3. Transmisja w TVP Sport.

- Pierwszą i drugą walkę wygrałem w ok. 50-60 sekund, a ostatnią z Dawidem Ostaszewskim jeszcze szybciej, w zaledwie 24 sekundy. Jestem zawodnikiem bazującym na boksie i kickboxingu według zasad K1, dlatego staram się rozstrzygać potyczki w stójce. Ustawiam celownik i szukam dwóch-trzech zrywów, nie bawię się w piękne kombinacje. Być może tych zwycięstw byłoby jeszcze więcej, ale jeden z rywali, tak na marginesie dobry zawodnik z niezłym rekordem, odmówił na tydzień przed walką. Niby chciał więcej zarobić, a nieoficjalnie wiadomo, że uznał, iż pojedynek ze mną to kiepski sposób na odbudowywanie się po porażce – powiedział 28-letni Adam Pałasz, który mierzy 196 cm i waży ok. 115-116 kg.

W piątkowych ćwierćfinałach turniej wagi ciężkiej (kat. 120,2 kg) o pierwszy pas Rocky Warriors Cartel Michał Piwowarski spotka się z Marcinem Kalatą, a Mateusz Łazowski z Adamem Pałaszem.

- W rodzinnym Jaworze zaczynałem od boksu i kickboxingu pod okiem trenera Dariusza Wiśniewskiego. To jest moja baza, dzięki której tak dobrze sobie radzę w Mieszanych Sztukach Walki. Później poszedłem za głosem serca do Wrocławia i za sprawą miejsca zamieszkania od ponad 2 lat ćwiczę w Rio Grappling z trenerem Mateuszem Dubiłowiczem. Wcześniej nie sądziłem, że będą zawodowo walczył w oktagonie, po prostu sporty walki były moją pasją, ale trenowałem rekreacyjnie. Dobrze mi szło w kickboxingu, wygrałem niemal wszystkie walki, a za namową Mateusza Dubiłowicza i Michała Michalskiego jestem w MMA. Wiele osób stwierdziło, że mam talent do tej formuły rywalizacji, więc mocno postawiłem na MMA – przyznał Adam Pałasz, który jedyną porażkę w kickboxingu poniósł na gali, która odbyła się w 2012 roku na gali na… kortach tenisowych w Legnicy. Przegrał z miejscowym zawodnikiem Grzegorzem Lenardem, a wygrywali wówczas tak znani zawodnicy jak Paweł Biszczak i Eliasz Jankowski.

Jesienią 2018 roku Adam Pałasz zaczął walczyć w MMA. Na razie zwycięża błyskawicznie i w efektownym stylu. Czy jego umiejętności wystarczą na pochodzącego z Warszawy 33-letniego Mateusza Łazowskiego, który jako junior młodszy uprawił 10-bój i startował w Kanadzie w Mistrzostwach Świata w lekkiej atletyce.

- Mimo że ważę 115-116 kg jestem bardzo dynamiczny, a to zasługa sportów bazowych, o których wspomniałem. Nokautujące ciosy pięściarskie i kopnięcia to moja domena, chociaż sporo nauczyłem się jeśli chodzi o parter w Rio Grappling. Jeśli przeciwnik się odsłania to ja robię użytek z moich rąk i nóg, nie ma pobłażania dla błędów. Z drugiej strony wiem, że walka w Arenie Gdynia może się inaczej potoczyć, ale na pewno nie spanikuję i nie odpuszczę – dodał zawodnik z Wrocławia.

Już wcześniej było wiadomo, że w drugim półfinale turnieju wagi ciężkiej walczyć będą Filip Stawowy i Konrad Dziczek. W piątek wyłoniona zostanie druga para na gali Krystiana Każyszki. Adam Pałasz lub Mateusz Łazowski spotka się z aktualnym Mistrzem Europy w ju-jitsu Michałem Piwowarskim lub medalistą amatorskich MŚ w MMA Marcinem Kalatą.

- Trudno wskazać faworyta turnieju, bowiem wszyscy jesteśmy na podobnym etapie kariery i mamy mało zawodowych walk. Gdyby ktoś miał 6-0, to mógłby rozdawać karty. Liczę, że 5 lipca pokażę swoje atuty – bardzo dobrą pracę nóg i nokautujący cios. Przeciwnik jest trochę starszy, więc jeśli walka potrwa dłużej to być może nieco „spuchnie”. Ale uważać będę, bo w wadze ciężkiej wystarczy jeden cios i koniec. Łazowski trenuje w jednym z najlepszych klubów w Polsce – WCA i na co dzień ma z kim poćwiczyć. Ale ja też miałem dobre przygotowania i jadę po zwycięstwo. Ten turniej jest dla mnie wielką szansą. Czasem ze względu na pracę zawodową musiałem rezygnować z jednego czy dwóch treningów, a po sukcesie w Gdyni wiele może się zmienić w mojej karierze. Chociaż w rodzinnej firmie budowlanej zawsze będę pomagał – dodał Adam Pałasz, który wolny, letni czas spędza np. na spływach kajakowych.