KSW 50: GALA W LONDYNIE BEZ WALKI KOBIET?

Czternastego września w Londynie podczas KSW 50 swój trzeci zawodowy pojedynek miała stoczyć Karolina Owczarz (2-0), lecz doznała kontuzji. Podopieczna Łukasza Zaborowskiego liczyła na trzy pojedynki w tym roku, ale zapewne będzie szczęśliwa chociaż z jednego sukcesu do końca grudnia. Starcie Owczarz-Rola jest nieuniknione i miejmy nadzieje, że dojdzie do niego już niebawem.

- Zazwyczaj jest tu miło, śmiesznie (przynajmniej dla mnie) i mało serio. Dziś niestety będzie trochę inaczej. Występy na galach KSW to najpiękniejsze, co mogło mi się przydarzyć w życiu, dlatego w ostatnich dniach przebierałam nóżkami, żebyście oficjalnie dowiedzieli się o moim pojedynku na #KSW50, o czym ja już praktycznie wiedziałam od walki w Łodzi. Naprawdę chciałam wystąpić w tym roku trzy razy, ale już teraz muszę powiedzieć, że to się nie wydarzy, a w Londynie się nie zobaczymy. Sport wyczynowy to nie jest zdrowie i już trochę nie chce mi się udawać, że zawsze wszystko jest okej. Smutno jest czytać komentarze pt „może trochę mniej zdjęć, a więcej treningów”, ale prawda jest taka, że rzeczywiście w ostatnich 4 miesiącach nie spędziłam w sali pewnie połowy tego, co powinnam i na pewno nie pracowałam nad tym, nad czym powinnam. Rzucenie się na tak głęboką wodę - bo tak chyba można nazwać wejście prosto w przygotowania po 5 latach przerwy od sportu - wymaga odpowiedniego przygotowania na to ciała. Ja niestety tego nie zrobiłam, za co od samego początku płacę wysoką cenę. Nie będę się rozpisywać, ale po walce na #KSW47 wzięłam się za leczenie urazu kręgosłupa, którego nabawiłam się właściwie od razu po przeprowadzce do Łodzi. To oznaczało kilka miesięcy przerwy od sparingów MMA, ciężkich zapasów, czy parteru. I tak ciągle byłam zdecydowana na start w Londynie, którego przeokrutnie chciała. Zaczęłam przygotowania do niego bardzo (jak na mnie) późno, ale wierzyłam, że rdza (bo po zaledwie 1,5 roku treningów łapie się ją dość szybko) łatwo zejdzie i na 14 września będzie cacy. Po tygodniu odezwała się inna część kręgosłupa (co jest ze mną nie tak?!), co wyłączyło mnie znów na kilka dni. No ale luzik - zostało przecież prawie 8 tygodni. Niestety po kolejnych dwóch uraz powrócił z milion razy większą siłą. Przez kilkanaście dni wyglądałam jak Quasimodo, ból był nie do zniesienia = kilka tygodni przerwy. Dlatego z bólem w sercu musiałam zrezygnować z pojedynku. Nie mam takich umiejętności, aby przygotować się do walki w 3 tygodnie, tocząc łącznie między marcem a wrześniem pewnie z 6 sparingów MMA. Przepraszam. Powolutku, pod okiem najlepszych specjalistów z ActiveRehab - Centrum Rehabilitacji wracam do żywych i jak tylko będę mogła, to wracam do ciężkiej pracy, gdzie dam z siebie więcej niż kiedykolwiek. W tym roku na pewno jeszcze zobaczycie mnie w klatce - napisała Owczarz na swoim koncie społecznościowym. 

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.