FORTUNE: UMARŁEM W KARETCE, OBUDZIŁEM SIĘ W SZPITALU

Arkadiusz Hnida, Informacja własna

2019-08-24

Zapaśnik Tyrell Fortune (6-0) dziś w Bridgeport stoczy swój następny pojedynek w czołowej organizacji Bellator. Podczas 225 edycji w głównej karcie zmierzy się niepokonanym Rudy Schaffrothem (6-0). 29-latek przed walką opowiedział historię, którą bez wątpienia zapamięta do końca życia. Fortune za wszelką cenne chciał zrobić wagę i tylko cud spowodowało, że nie opłacił tego życiem. W karetce stwierdzono zgon Amerykanina, lecz obudził się on już zawinięty w worku.

- Tak, raz został stwierdzony mój zgon, kiedy robiłem wagę. W zasadzie to było przy  ok. 96 kg. Ścinałem wagę w zły sposób. Ściąłem ok. 12 kg w pięć dni i skończyło się na tym, że zabiłem się. Umarłem w karetce. Kiedy obudziłem się byłem w szpitalu. Miałem przykrytą twarz. Nie wiem, co myślałem. Zacząłem krzyczeć, bo miałem kartkę na twarzy. Wcześniej mnie przypięli, bo miałem drgawki. Dalej byłem przypięty, więc zacząłem na nich krzyczeć, żeby mnie odpięli, bo chcę usiąść. Ostatnia rzecz, jaką pamiętam był gość, którego zobaczyłem po pierwszych drgawkach i powiedział - ''Za każdym razem, kiedy zamykasz oczy i zasypiasz, twoje serce przestaje pracować'' - musiałem pozostać przebudzony. Gwałtownie spanikowałem i odpłynąłem znowu - powiedział Fortune w rozmowie z ESPN.