GAMROT O NIETYPOWYM SPOTKANIU Z PARKE

Aleksander Hutyra, Informacja własna

2019-11-12

Były podwójny mistrz KSW Mateusz Gamrot opowiedział o spotkaniu z Normanem Parke, do którego doszło, gdy Irlandczyk przygotowywał się w Poznaniu do walki na KSW 50.

O spotkaniu obu panów, Parke mówił już kilka miesięcy temu, przygotowując się wówczas do walki w byłym klubie Gamera - ANKOS MMA.

- Ja jestem w mieszkaniu na górze, a on kilka bloków obok, ale przejeżdżał akurat i krzyczę: „Hej, cześć!”. Zatrzymał się, więc krzyczę mu, że jestem tutaj. „Co tam słychać, brachu? Chcesz zapalić?”. Musiał przyjrzeć się dwa razy i przez głowę pewnie przeszło mu „co ty, kurwa, tutaj robisz?”. Ale wie, że tutaj jestem. Wie na sto procent.

W rozmowie z portalem MMA.PL Gamrot przedstawił spoje spojrzenie na sytuacje, którą przytoczył Parke.

- Ciekawa historia jest taka, że on mieszka nawet na moim osiedlu. Tak go urządzili, że wprowadzili go na moje osiedle, ale siedzi schowany jak ptak w klatce, jeździ na treningi. Widziałem go raz – krzyczał do mnie z balkonu, gdy jechałem autem. I go tylko tyle widziałem. Coś tam beblał po tym angielsku, ale to nie jest mój kolega czy ktoś, żebym nawiązywał jakąś konwersację. Coś tam beblał, zobaczyłem, kto (to jest) po prostu, bo myślałem, że to sąsiad. Zobaczyłem, że to on i mówię ‚O, Jezu…’. Zamknąłem okno i poleciałem. Nie mam zamiaru wchodzić z nim w jakieś (dyskusje), bo nie jest mi to potrzebne kompletnie.

Obaj panowie spotkali się w klatce dwukrotnie. W pierwszej walce górą był Gamrot, który nie bez problemów pokonał Irlandczyka na pełnym dystansie. Starcie rewanżowe zakończyło się w oparach kontrowersji, związanej z niezdolnością Parke'a do kontynuwoania pojedynku w wyniku faulu Gamera. Podczas jednej z akcji Polak trafił rywala palcem w oko i ten 
nie był w stanie dalej walczyć i pojedynek nie został rozstrzygnięty.

Poznaniak odniósł się także do słów, które Parke wypowiadał przed walką z nim.

- Wtedy on wyzywał mnie, całą moją rodzinę, ale też wszystkich moich kolegów, sparingpartnerów i cały mój klub. Do drugiej walki częściowo dojeżdżałem, robiłem tam sparingi z chłopakami – i też była ta sama historia, że wszystkim ubliżał, więc… Dla mnie to jest krzywy numer. Znaczy, nie mnie to oceniać oczywiście, ale jeżeli ktoś kogoś obraża, przezywa, wyzywa od najgorszych, a później ktoś go zaprasza do siebie, to dla mnie to jest lipa. Nie w porządku to jest, ale nie mam najmniejszego problemu z tym. Chce, niech trenuje oczywiście. To po prostu oni się otaczają takimi ludźmi.

Gamer dodał także, że nie jest zainteresowany trzecią walką ze Storminem.