RANDY COUTURE: 30-40 MINUT I MOGŁO MNIE TU NIE BYĆ

W rozmowie z ESPN były mistrz UFC, członek galerii sław organizacji Randy Couture opowiedział szerzej o zawale serca, który przeszedł w październiku.

- Wiedziałem, że coś jest nie tak, bo nigdy wcześniej nie miałem takiego uczucia w klatce. Wróciłem do domu i pomyślałem, że mi to przejdzie. Leżałem na łóżku przez pięć minut czy dłużej i powiedziałem sobie: Człowieku, coś jest nie tak.

56-latek przyznał, że po treningu czuł się bardziej zmęczony niż zwykle i sam udał się do szpitala w celu zrobienia badań.

- Powiedzieli mi: Stary, masz zawał serca. Zaczęli masaż. Moja krew, która jest gęsta stworzyła gigantyczny zakrzep w głównej tętnicy. Nie było przepływu krwi i organizm powoli się poddawał. Na szczęście lekarze zdołali poradzić sobie ze skrzepem. W żyłę Couture’a wprowadzono medyczny rozcieńczalnik i zdołano ustabilizować gęstość jego krwi i były zawodnik UFC mógł odetchnąć z ulgą.

Couture podkreśla, że aktualnie jego samopoczucie jest dobre, ale w pewnym momencie problemy ze zdrowiem były bardzo poważne. 

- W piątek zrobiłem osiem czy dziewięć rund sparingów, jest już naprawdę dobrze. Czuję się absolutnie dobrze, ale trochę zajmie mi czasu dojście do właściwego rytmu treningowego. Ale miałem szczęście w tej sytuacji. Jeśli czekałbym 30-40 minut dłużej, to mogłoby mnie już tutaj nie być. Za każdym razem, kiedy coś takiego się stanie, będę zwracał na to szczególną uwagę. Zawał serca to coś dziwnego. To osłabia Twoją pewność siebie. Kim jesteś? Kim myślałeś, że jesteś? Takie pytania się zaczynają rodzić. Ale teraz jest już dobrze, wróciłem do działania. Czuję się jeszcze bardziej odpowiedzialny za siebie.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.