#NOKAUT 2019 ROKU + WYBORY CZYTELNIKÓW

Sylwester to dzień, w którym postanowiliśmy ruszyć z podsumowaniem polskiego MMA w 2019 roku, a nie brakowało w nim wielu emocji i - co najważniejsze dla fanów - skończeń! Jeśli mowa o plebiscycie na ''nokaut roku'', to łatwo nie było, bo kandydatów jest dużo, ale przyjemniejsze jest główkowanie, co wybrać szukanie z uporem maniaka jakiegoś nokautu, który warto docenić. Zaprezentujemy wam pierwsze TOP 5, ale również nokauty godne pochwały i zauważenia, bo - jak napisaliśmy - lista krótka nie jest...

#1: Maciej Kazieczko nokautuje Dubois w 24-sekundy

Maciej Kazieczko (6-1) z hukiem rozpoczął hitową galę KSW 52, która była ostatnią największej organizacji w naszym kraju w 2019 roku. Podopieczny Andrzeja Kościelskiego mimo dwóch zwycięstw z rzędu wziął udział w walce rozpoczynającą galę w Gliwicach. 26-latek szybko udowodnił, że błędem jest mniejsza promocja jego osoby. Kazieczko potrzebował zaledwie 24 sekund, aby ciężko znokautować Michaela Dubois (11-7), dla którego była to druga walka w KSW. To nie koniec, bo obaj właściciele KSW byli zgodni - to był jeden z najbardziej brutalnych nokautów w całej historii organizacji. Trzeba przyznać, że nokaut rzeczywiście należał do tych brutalnych i wiele kibiców martwiło się, czy wspomniany Szwajcar wyjdzie z tego cały i zdrowy.

#2: Jan Błachowicz w walce na szczycie nokautuje Luke Rockholda

Tu nie ma żadnych dyskusji, ale nie tylko w kwestii nokautu 2019 roku, ale również największego osiągnięcia, jeśli chodzi o mężczyzn w polskim MMA. Jan Błachowicz (25-8) po przegranej w Pradze od razu dostał duży pojedynek, a nazwisko rywala było i jest w świecie bardzo doceniane. Luke Rockhold (16-4) postanowił przejść do wyższej kategorii wagowej i zaczęły się od tego czasu zapowiedzi i słowa o jakże słabo obsadzonej wadze. Polak wysłuchał fanów i na UFC 239 zamknął dosłownie twarz Luke'owi, który doznał złamania szczęki. Szóstego lipca w Las Vegas podopieczny Roberta Jocza już pod koniec pierwszej rundy był bliski dokończenia dzieła zniszczenia, ale co się nie odwlecze, to nie uciecze. Minuta i 39 sekund, a nasz ''Cieszyński Książę'' brutalnie, efektownie, znakomicie nokautuje byłego mistrza kategorii półciężkiej. Brawo Janooo!!!

#3: Latające kolano w wykonaniu Dawida Śmiełowskiego przed końcem walki 

Dawid Śmiełowski (6-0) to jeden z młodych gniewnych, których warto obserwować! ''Królik'' podczas ostatniej gali Babilon MMA 11 w Radomiu dokonał czegoś wielkiego, co na wiele lat kibice zapamiętają. Reprezentant MMA Witkowo stanął do największego wyzwania w dotychczasowej karierze i nie tylko na papierze pojedynek z Damianem Zorczykowskim był  trudny i ciekawy. Śmiełowski przegrywał i postawił wszystko na jedną kartę w trzeciej rundzie, gdy jego rywal był już wycieńczony tempem. Dawid polował, polował, aż parę sekund przed końcem walki wystartował na przeciwnika, który nie miał już sił nawet trzymać gardy. Latające kolano weszło w punkt, a hala zamarła. Był to widowiskowy nokaut i Śmiełowski udowodnił, że walczy należy do samego końca. 

#4: Daniel Omielańczuk krótkim łokciem ciężko nokautuje Denisa Smoldareva

Nasz czołowy ciężki Daniel Omielańczuk (23-9-1) jeszcze w czasach UFC udowodnił, że jest zawodnikiem, który jest niedoceniany. Podopieczny Roberta Jocza ma aktualnie passę trzech zwycięstw z rzędu i bezwzględnie należy mu się walka o pas mistrzowski. Wróćmy jednak do tego, co zrobił 39-latek podczas ACA 101. Daniel piętnastego listopada w Arenie Expo na zaledwie 20 sekund przed końcem pierwszej rundy ciężko znokautował Denisa Smoldareva (14-6), który nie będzie dobrze wspominał starć z naszymi reprezentantami. Omielańczuk krótkim, ale jakże znaczącym łokciem znokautował kolejnego rywala, którego zaproponowało mu ACA.

#5: Maciej Kierzkowski brutalnie ''składa'' Tsotne Darchie

Wprawdzie Maciej Kierzkowski mógłby w tym plebiscycie pojawić się w dwóch rolach (jako nokautujący, ale jako również znokautowany), lecz jego skończenie na Armia Fight Night 5 będzie zapamiętane na długo... Wojownik z Siedlec potrzebował minuty i 33 sekund, aby złożyć jak scyzoryk swojego przeciwnika. Bez wątpienia Norweg nie będzie dobrze wspominał swojego zawodowego debiutu. Wszystko miało miejsce piątego kwietnia w Łomży.

To nie koniec, bo jak na wstępie podkreślaliśmy w 2019 roku nie brakowało nokautów, a nad wyborem trzeba było dłużej się zastanowić. Tym samym musimy wyróżnić również innych wojowników. Plus na sam koniec możecie zobaczyć, jak głosowali nasi czytelnicy w plebiscycie na Instagramie oraz YouTube.

Kategoria lekka: Artur Sowiński nokautuje Bohrera na KSW 52
Kategoria ciężka: Marcin Sianos nokautuje Marcina Zontka podczas FEN 23
Kategoria lekka: Sebastian Rajewski wysokim kopnięciem nokautuje Kierzkowskiego na Armia Fight Night 7

Kategoria średnia: Marcin Krakowiak podczas Wirtuoz Challenge nokautuje dwóch rywali wysokim kopnięciem
Kategoria półciężka: Adam Tomasik w zaledwie 25-sekund latającym kolanem nokautuje na Carpathian Warriors 6

Kategoria piórkowa: Adrian Zieliński debiutuje w organizacji nokautując Łebkowskiego podczas FEN 24
Kategoria półciężka: Michał Oleksiejczuk ciosem na tułów nokautuje Vilante, a następnie podbródkowymi tłamsi Antigulova

Kategoria lekka: Ahmed Kataev w zaledwie 19-sekund slamem kończy swój pojedynek na GSW 10 

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.