#POWRÓT 2019 ROKU

Powroty, powroty, powroty to plebiscyt, który nie musi zdarzać się wcale tak często. Mimo wszystko w 2019 roku doszło do trzech powrotów, o których trzeba wspomnieć i docenić. W dwóch przykładach drugi start okazał się przegraną, ale sam fakt, że po takim czasie i trudnych sytuacjach zawodnicy wrócili do swojej pasji i pokazali pazur - to się docenia!

#1: Michał Włodarek (8-2)

Nie musieliśmy się długo zastanawiać nad numerem jeden. Mowa oczywiście o ''Komarze'' wagi ciężkiej, który wrócił, ale nie dał się długo nacieszyć kibicom swoją obecnością w klatce. Powrót reprezentanta Czerwonego Smoka wzbudził zainteresowanie, a face to face podczas ważenia - tam już się unosiły emocje. Przeniosło się to wszystko do klatki, gdy agresywny Włodarek mógł wrócić po trzech latach przerwy! Michał podczas KSW 52 w Gliwicach potrzebował zaledwie 34 sekund, aby znokautować i zapewnić pierwszą przegraną w rekordzie Srdana Marovicia. Co ciekawe o powrocie Włodarka mówiło się już od jakiegoś czasu, a o jego starcie wspominało się przy gali w Ergo Arenie, ale ostatecznie zakończyło się na końcu roku.

#2: Albert Odzimkowski (11-4)

Wypadek, kontuzje, operacje, ciągłe problemy ze zdrowiem, oczywiste odwlekanie debiutu, a na koniec stanie w klatce z uniesioną ręką w górze. Po czymś takim poznajemy prawdziwych wojowników - mimo ciężkich sytuacji wstają z kolan i za wszelką cenę dążą do swoich celów. ''Złoty'' w końcu wrócił w czerwcu, gdy przed własną publicznością wystąpił na Armia Fight Night 6. Odzimkowski bez problemów w pierwszej rundzie odprawił Krzysztofa Kułaka, który należy do najbardziej doświadczonych zawodników w naszym kraju. Odzimkowski zaskoczył, ale przy okazji spełnił swoje marzenie. Podpisany kontrakt z KSW i w debiucie świetne starcie z Michałem Michalskim, które również będzie docenione w naszym plebiscycie. Albercik jesteś wielki!

#3: Robert Bryczek (10-3)

29-latek w czerwcu wrócił po prawie trzech latach przerwy. Robert nie zamierzał brać żadnych pojedynków na przetarcie i od razu pojawił się w organizacji Oktagon, która w szybkim tempie rozwinęła skrzydła. Podczas Oktagon 12 w Bratysławie pewnie na punkty pokonał Mate Kertesza (8-3). Bryczek został doceniony i dostał propozycję, aby na dłużej związać się z czeską organizacją. W ostatniej walce stanął przed największym wyzwaniem w karierze. Ostatecznie po bardzo trudnej walce jednogłośną decyzją sędziów przegrał z Leandro Silvą, mającym za sobą epizod w UFC.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.