#COMEBACK 2019 ROKU + WYBÓR CZYTELNIKÓW

Redakcja, Informacja własna

2020-01-04

Zwroty akcji, niespodzianki, ale również zaskakujące zestawienia - to wszystko widzieliśmy w 2019 roku.

#1: Szymon Dusza przed czasem odprawia Gniadka na FEN 26

Podopieczny Roberta Jocza po nieudanej walce o tytuł mistrzowski zamierzał odbudować się ważnym zwycięstwem we Wrocławiu. Pierwsza i druga runda była dobra w wykonaniu Gniadka i wydawało się, że w ostatniej rundzie zobaczymy ponowne obalenie i kontrolę z góry. Dusza jednak potwierdził ponownie maksymę, która mówi, że walczy się do samego końca. Szymon wyczuł swój moment i postawił wszystko na jedną kartę, co znakomicie się opłaciło. Kamilowi zabrakło już sił, ale przy naporze takich akcji to nic dziwnego.

#2: Szymon Kołecki zwycięski mimo dużych problemów w walce z Janikowskim na KSW 52

Dla wielu było to dość zaskakujące zestawienie, ale marketingowo od początku było tykającą bombą. Nie może być inaczej, gdy zawodnik walczący w kategorii ciężkiej bije się z zawodnikiem, który schodzi do wagi średniej - tym samym zaskoczenie jest uzasadnione. Pewne było jedno: gdy skonfrontuje się dwóch medalistów olimpijskich, to będą padały bomby. Siódmego grudnia podczas KSW 52 w Gliwicach zaczęło się znakomicie dla Janikowskiego, który od początku ruszył i uderzeniami mocno wstrząsnął rywalem. Kołecki był w opałach, ale ponowie pokazał, że robi duże postępy. Przetrwać ciężkie chwile to również duże doświadczenie dla wojownika. Kołecki przetrwał intensywność napierającego Damiana, a w drugiej rundzie efektownie zakończył pojedynek.

#3: Michał Kita pokonuje powracającego Głuchowskiego

''Masakra'', jeden z najbardziej doświadczonych ciężkich w naszym kraju, podczas wydarzenia w Międzyzdrojach zadebiutował w organizacji Babilon MMA i już w pierwszej walce nie było łatwo. Nie zwiastował tego początek, bo Michał był nawet bliski, by przed czasem odprawić powracającego Artura Głuchowskiego. 39-latek w trzeciej rundzie przeżywał kryzys, bo reprezentant Ankosu doszedł do głosu i ruszył, stawiając wszystko na jedną kartę. Doświadczenie Kity było kluczowe, bo przetrwał i wygrał jednogłośną decyzją sędziów. Mimo wszystko był moment, gdy blisko byliśmy dużej niespodzianki.

#4: Michał Michalski przetrwał ciężkie chwile, a następnie przed czasem pokonał Lazicia

Dla reprezentanta Rio Grappling Wrocław była to walka o wszystko, bo ewentualna przegrana mogła zakończyć jego przygodę z największą organizacją w naszym kraju. ''Cukier'' musiał walczyć nie tylko z przeciwnikiem, ale także z dużą presją, jaka na nim ciążyła. Ściągnięty Savo Lazić nie okazał się łatwym orzechem do zgryzienia... Był to twardy, napierający i również stawiający na wojnę zawodnik, który przecież rzucił na deski Michalskiego. Nasz reprezentant przetrwał ponownie, dając show podczas następnej gali KSW. Tym razem zatem zdobył nie tylko bonus, ale i mógł świętować zwycięstwo przed czasem.

#5: Mariusz Pudzianowski odprawia walecznego Juna

''Dominator'' w plebiscytach podsumowujących rok nie pojawiał się - choć mógł, choćby przy nokaucie z Rollesem Gracie, czy powrocie w starciu z Jayem Silvą - ale zapracował na docenienie. Pudzianowski wystąpił w main evencie pierwszej gali KSW na terenie Bałkanów. Pudzian w pierwszej rundzie zebrał dość sporo i wydawało się, że wojownik z Bośni i Hercegowiny sprawi sporą niespodziankę. A przecież przed pojedynkiem można było się spodziewać, że Mariusz przy swoim doświadczeniu nie powinien dać sobie zrobić większej krzywdy, bo Erko to zawodnik, który dopiero zaczyna swoją przygodę w MMA. Mimo to Pudzianowski miał kryzys, a nawet musiał szukać ucieczki, gdy rywal wszedł na dosiad. To nie koniec, bo Mariusz stara się, aby w każdej walce pokazać coś nowego. My nie pamiętamy, aby Pudzianowski korzystał choćby z łokci zrywając klincz. Ostatecznie w drugiej rundzie reprezentant Polski znalazł sposób na zastopowanie już zdecydowanie bardziej zmęczonego Juna.

Na liście również mogła pojawić się jeszcze jedna walka, więc bez wątpienia należy się jej wyróżnienie. Mowa o Marcine Heldzie (26-7), który w tym roku zaledwie stoczył jeden pojedynek. Polak wystąpił w Łodzi, ale początek to była groza i szukanie ucieczki przed potencjalną przegraną przed czasem.

Kategoria lekka: Marcin Held przetrwał kryzys w starciu z Brandao na ACA 96