JANIKOWSKI: SZYMONA MOGŁEM POKONAĆ

Aleksander Hutyra, mmarocks.pl

2020-04-17

Damian Janikowski gościł w czwartek w programie - W Narożniku, gdzie opowiedział m.in. o swoich dotychczasowych walkach, przygotowaniach do gali KSW we Wrocławiu oraz przyszłości w MMA.

- Miałem się bić na KSW 54, które powinno odbyć się za tydzień – 24 kwietnia. Były propozycje, tylko nie wiem, czy mogę je zdradzać. Pierwszy rywal złapał kontuzję, a drugi miał dodatni rekord, wygrywał w ostatnim czasie. Niestety po 4 dniach i tamten zawodnik wypadł i stwierdził, że przygotuje się na jesień. Ciągle szukali mi przeciwnika. Generalnie domyślałem się, że galę odwołają. Mój menedżer kontaktował się z władzami KSW i stwierdzili, żebym trenował, bo gala może odbyć się w studio. Sam jak usłyszałem, że wchodzą mocniejsze restrykcje, to już mogę zapomnieć o występie.

Janikowski wypowiedział się także na temat swoich dotychczasowych porażek i ewentualnych pojedynków rewanżowych.

- Szymona mogłem pokonać. Plan na walkę był inny, nie słuchałem się narożnika i wyszły przyzwyczajenia z zapasów. Niepotrzebnie poszedłem od samego początku na 100%. Ja traciłem siłę przy rzutach, on wstawał… Najbardziej mi zależało chyba na tej wygranej, kiedyś weźmiemy rewanż, jeżeli przyjdzie na to czas. Powiem tak, ja ufam federacji i to oni wiedzą, kiedy dać mi walkę na odbudowę, a kiedy jest czas na rewanże. Ostatnio zgodziłem się bić z zawodnikiem, który jest cięższy ode mnie. Przyznaję, wystrzelałem się i ta walka chodzi mi po głowie. Mogłem prowadzić to starcie inaczej, zabrakło mi paliwa. Myślę o rewanżach, ale to trzeba zrobić po kolei.