MASTERNAK ZDOMINOWAŁ RADCZENKE

Leżeli z nim Głowacki, Szpilka, Balski... Świetnie dysponowany Mateusz Masternak nie dał jednak najmniejszych szans twardemu Siergiejowi Radczence. Żadnych!

Mateusz zaczął od dobrego lewego prostego, a gdy skracał dystans, bił lewym hakiem pod prawy łokieć. Po przerwie dobrze dysponowany wrocławianin wydłużył kombinacje do dwóch-trzech ciosów. Szczególnie akcja lewy na dół-prawy sierp na górę dochodziła do celu. Ukrainiec nie mógł znaleźć recepty na jab Polaka, którym kłuł przez całą trzecią odsłonę.

Radczenko w czwartym starciu szukał wejścia w tempo swoją kontrą, momentami podkręcał tempo, jednak "Master" nie dał mu rozwinąć skrzydeł i cały czas dominował. Po przerwie kilka razy trafił prawym na górę, czym "otworzył" sobie rywala i posłał na deski lewym hakiem na wątrobę. Radczenko to jednak twardziel, powstał więc pomimo kryzysu i kontynuował potyczkę. W szóstej rundzie nokdaunu nie było, ale Radczenko przeżywał chyba najtrudniejsze chwile. Wydawało się, że wręcz wyratował go gong.

Polak w siódmej rundzie trafił najpierw mocnym prawym krzyżowym, a pod koniec prawym podbródkiem. Ostatnie trzy minuty to dalsza dominacja Mateusza, kilka kolejnych bomb i pewne zwycięstwo. I szkoda tylko, że ta wygrana nie zostanie wpisana do rekordu.

Sędziowie mogli punktować tylko w jeden sposób - 80:71. I dwóch z nich tak miało na swojej karcie. Trzeci jakimś cudem znalazł jedną rundę Ukraińca. Ciekawe tylko którą...

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.