JIRI PROCHAZKA: NEXT STYLE BENDER?

Maciej Konc, Informacja własna

2020-07-21

UFC 251 pod względem karty walk, musiało zadowolić nawet najbardziej wymagającego fana mieszanych sztuk walki. Niecodziennie dostajemy trzy walki o pas podczas jednego eventu, szczególnie, że każda z nich mogła by stanowić "main event" numerowanej gali. Ale nie tylko dania głównego w postaci walk mistrzowskich wyczekiwałem tego wieczoru, ponieważ kartę wstępną zamykało wydarzenie, na które elektryzowało wielu fanów MMA- debiut Jiriego Prochazki. Byłego mistrza Rizin Fighting Federation, niepokonanego od 2015 r. Jednego z tych zawodników, przy których zadawano pytanie nie "czy" tylko "kiedy" zawalczy w oktagonie UFC. I nie przypominam sobie, żeby od czasów Glovera Teixery, był równie wypatrywany debiutant w kategorii półciężkiej.

I trzeba przyznać, że nikt się nie zawiódł. Nokaut w pierwszej walce dla największej organizacji na świecie musi robić wrażenie. Szczególnie, gdy znokautował nie jakiegoś przypadkowego gościa, co w następnej walce wyleciałby w UFC, tylko Volkana Oezdermira-byłego pretendenta do mistrzowskiego pasa. Nigdy nie byłem specjalnym fanem umiejętności Volkana, ale trzeba przyznać, że ma pojedyńczy cios, którym może skończyć każdego. Wiedziałem o tym ja i prawdopodobnie wiedział o tym przed walką Jiri Prochazka, tylko, że on specjalnie sobie w tego nic nie zrobił. Najlepiej o tym świadczą opuszczone, przez całą walkę, ręcę. I to nie był znak zbytniej pewności siebie czy lekcewarzenia umiejętności Oezdemira. Prochazka po prostu tak walczy. Mimo debiutu na numerowanej gali, walki z uznaną marką w UFC, jaką niewątpliwie jest Volkan, poprowadził pojedynek w sposób, o którym mówi dużo zawodników, gdy są pytani o plan taktyczny- "wchodzę i robię swoje".

Jiri Prochazka prowadzi swoję grę w stójce na zasadzie "zastawiania pułapek". Podobnie jak czyni to czempion wagi średniej UFC Israel Adesania. Oczywiście nie można porównać mistrza do debiutanta, ten pierwszy jest wirtuozem oraz ma w tym momencie stójkę na najwyższym poziomie w UFC. Moim zdaniem, Israel móglby zostać mistrzem również w jakiejś organizacji K1. Jednak oboje wykorzystują podobne sposoby na walkę stójkową. Owe "zastawianie pułapek" polega na inteligentnym naprowadzaniu przeciwnika, by zachowywał się tak jak tego oczekują i oczywiście wykorzystywaniu tego. Jak przykładowo specjalne opuszczenie ręki by przeciwnik zaatakował w to właśnie miejsce i skontrowanie go. Cieżko jest wytrenować taki sposób walki, ponieważ bazuje on na czymś z czym trzeba się poprostu urodzić- mianowicie timing.

Legenda MMA Aderson Silva, podkreśłał jak wielką role w jego sposobie walki odgrywał timing. Czyli, w dużym uproszczeniu mówiąc "robienie odpowiedniej rzeczy w odpowiednim momencie". I bez wątpienia Jiri Prochazka takową cechę posiada. Znakomicie pokazał to w  walce z weteranem UFC Cb Dollowayem, którego znokautował w niecałe dwie miniuty (walka do obejrzenia na youtubie) czy walce ze wspominanym Oezdemierem, gdy w pierwszej rundzie Jiri trafił do kapitalnym podbródkowym.

Timing stanowi także podstawę obrony Prochazki. Opuszczone ręcę sprawiają, że musi on bazować head movemencie oraz pracy na nogach, ale pomagają w przygotowaniu do obrony ewentualnych sprowadzeń. Potrafi cofnąc cios na centymetry, czasem specjalnie wystawiająć głowę na uderzenie. To inteligentna obrona w dużym stopniu nastawiona na kontratak, która przynosi korzyść także w ten sposób, że przeciwnik bardziej męczy się bijąc ciosy w powietrze.

Kolejną bronią w grze stójkowej Jiriego jest bicie uderzeń z nietypowych płaszczyzn. Temu celowi służą właśnie opuszczone ręcę. Podczas walki trzyma on je na wysokości bioder a często nawet krzyżuje na wysokośi pępka. W takim wypadku przeciwnik nie ma możliwości przewidzieć czy zaraz Prochazka odpali sierp, podbródkowy czy jednak nie wyprowadzi żadnego ciosu. Taki styl walki wywiera na przeciwniku nieustanną presję oraz nie daje mu się w pełni "rozluznić" w walce.

Z takimi zawodnikami jak Prochazka zawsze ciężko się walczy, ze względu na ich nieprzewidywalność oraz fakt, że są, mówiąc kolokwialnie, "pozytywnymi świrami" w walce. U niego widać ten luz. Wchodzi do klatki, wie co ma robić i bez zbytniego spięcia walczy w swój sposób. Ciągła rozmowa z przeciwnikiem podczas pojedynku, umyślne wystawianie głowy na cios, pokazują, że JIri po prostu dobrze się bawi walcząc. Jak to powiedział ktoś kiedyś: "znajdź pracę, którą kochasz, a nigdy nie spędzisz jednego dnia w pracy".

Styl walki Jiriego opiera się na pewności siebie. Pewności, że dobrze oceniło się dystans, że wiemy co przeciwnik zaraz zrobi, że nie stanowi dla nas zagrożenia. Nawet jak Jiri popełni błąd i zostanie zagrożony, jak w walce z Volkanem w pierwszej rundzie, to nie panikuje i spokojnie wraca do wcześniejszygo stylu walki. Oczywiście nasuwa się pytanie czy taki sposób walki sie na nim nie zemści. Że w końcu znajdzię się ktoś kto zada cios o drobinę szybciej i celniej niż się tego Jiri spodziewa i do z nokautuje. Albo jak zareaguje gdy komuś uda się go obalić. Tego nie wiemy. Póki co nie można tego określić, gdyż jego ostatnie pojedynki toczyły się w stójce.

Obserwując Jiriego można zauważyć podobieństwa do Johnego Walkera, który po trzech zwycięstwach przez nokaut został zweryfikowany najpierw przez Coryego Andersona a później Nikite Krylova. Możemy sie tylko zastanawiać czy Prochazka nie podzieli jego losu. Jednak nawet jeśli to i tak będziemy czekać na walki takich zawodników jak on, ponieważ są po poprostu emocjonujące. Lepsza wojna w stójce niż "przeleżenie" zawodnika przez 15 minut. Sądze, że ma tym etapie najlepszym sprawdzianem dla Jiriego, który już awansował na 8 miejsce w rankingu UFC, będzie walka ze wspomnianym wcześniej Krylovem lub na co z pewnością wyczekiwałoby dużo fanów mieszanych sztuk walki pojedynek z Walkerem. Ojj... już  oczyma wyobraźni widzę co tam by się mogło dziać.

Oczywiście nie można wyciągać pochopnych wniosków, ale moim zadniem, Jiri Prochazka ma szansę zamieszać w słabo obstawionej kategorii półciężkiej.