KILKA WNIOSKÓW PO KSW 53

KSW 53 posiadała pod względem sportowym, jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą kartę walk w historii organizacji. Każdy z pojedynków, mógł bez problemu stanowić main event gali jakiejś mniejszej federacji. I nikt się nie zawiódł. Praktycznie każda walka dostarczyła niemałych emocji i tylko jedna z ośmiu dotrwała do decyzji. Wielka gala, wielkie starcia. Ale teraz, gdy już światła zgasły, KSW 53 pozwala na stworzenie pewnych wniosków i wizji odnośnie gladiatorów walczących podczas minionego eventu.

<<< WSZYSTKO O KASW 53 >>>

1. Sebastian Przybysz ewoluował

Trzeba przyznać, że od czasu swojego debiutu w klatce KSW Sebastian Przybysz stał się innym zawodnikiem. Pewność siebie w stójce, znakomita praca na nogach oraz "miksowanie" ciosów góra-dół, sprawiają, że po prostu przyjemnie się na niego patrzy. Sam, miałem przyjamność trenować z nim jeszcze w czasach amatorskich i od razu było widać, że ma zadatki na świetnego stójkowicza. Pozostaje tylko pytanie czy aby Jakub Wikłacz nie pomógł mu wyekspanować wszystkich umiejętności. Ponieważ w tej walce zawodnik Arrachionu był dla Przybysza idealnym przeciwnikiem. Statyczny w stójce, niekorzystający z kombinacji, słabszyfizycznie, to wszystko przemawiało na korzyść Sebastiana. Także wzrost Jakuba (172 cm wg. Sherdoga) sprawiało, że zawodnik Mighty Bulls, który także jest wysoki jak na tą wagę, nie musiał obniżać pozycji i skupiać się wyłącznie na obronie obaleń, tylko prowadzić grę stójkową według swojego gameplanu.

Oczywiście, nie można wychwalać Przybysza za cały przebieg tego pojedynku. W pierwszej rundzie jak Wikłacz odpalał lewy prosty to w 90% trafiał. Może gdyby w niektórych momentach trochę bardziej zdecydowanie wszedł z ciosem, walka mogłaby potoczyć się inaczej. No i sytuacja z drugiej rundy-gilotyna. Sam byłem już przekonany, że Przybysz to odklepie. I można stwierdzić, ze parter to główny mankament Sebastiana, jednak w tej walce nie miał za bardzo kiedy pokazać, jak sobie w nim radzi. Tutaj była od razu próba poddania, obronił ją i tyle. Nie zapominajmy też, ze Wikłacz jest świetnym parterowcem. W poprzednich pojednykach Przybysz nie radził sobie jakoś specjalnie wybitnie w parterze, oczywiście z walce z Lemmym Krusicem udało mu się zdobyć plecy, jednak nie ma co się rozwodzić- czuje się on lepiej na nogach.

W następnej walce zmierzy się on z aktualnym mistrzem KSW Antunem Racicem. Pierwsza walka obu Panów odbyła się w grudniu 2018 r. i wówczas był to pojedynek do jednej bramkijednomyślna decyzja dla Racica. Z nieciepliwością wyczekuję tego pojednyku. Jak,tym razem, Przybysz poradzi sobie na tle silniejszego fizycznie przeciwnika, czy będzie w stanie przez 5 rund bronić prób sprowadzeń i w końcu czy jest on "najlepszą wersją siebie" jak to wykrzyczał po walce z Wikłaczem.

2. Pietrzak może sporo namieszać

Michał Pietrzak potrzebował zaledwie minuty, żeby znokautować Kamila Szymuszowskiego. Klasyczna kombinacja, lewy-lewy-prawy, z którą każdy kto osobiście spróbował swoich sił w sztukach walki miał styczność, tym razem okazała się zabójcza. I muszę przyznąć, że nie mogłem zrozumieć dlaczego bukmacherzy stawiali Szymuszowskiego w roli faworyta w tej walce. Oczywiście ma on w rekordzie wygrane z takimi zawodnikami jak Zawada czy Jewtuszko- tylko, że te walki miały miejsce 5 lat temu. W ostatnich 3 latach Kamil wygrał tylko z Marcinem Pawłowskim, który na rozkładzie nie ma zawodnika z dodatnim rekordem.

"Zgniatacz" to obecnie jeden z najlepszych zapaśników w Polskim MMA. Wielokrotny medalista największych zawodów zapaśniczych zwrówno w stylu
klasycznym jak i wolnym, z powodzeniem radził sobie także w brazylijskim ju jitsu. Do tego nokautujący cios. Czy można wyobrazić sobie lepszy materiał na przyszłego mistrza? Jeszcze przed debiutem w ringu KSW pokonał mocnego Adriana Bleszyńskiego, co tylko utwierdza w przekonaniu, że może on sporo namieszać w największej Polskiej organizacji . Pietrzak miał już okazję walczyć z aktualnym mistrzem KSW w wadze półśredniej, jedną z największych gwiazd federacji- Roberto Soldicem. Tamtą walkę przegrał na punkty. Jednal trzeba pamiętać, że Michał wziął tą walkę jako zastępstwo, dosłownie parę dni przed samą galą a dla Soldica była to pierwsza wygrana po 15-minutowej walce od 2016r. Mimo praktycznie zerowego okresu przygotowawczego Pietrzak stawił mu największy opór spośród wszystkich dotychczasowych rywali w KSW.

Tym razem Pietrzak miał pełny obóz przygotowawczy, czego efekt widzieliśmy wszyscy. Jako następnego rywala dla "Zgniatacza" widziałbym mocno bijącego Krystiana Kaszubowskiego, który wygrał swój ostatni pojedynek. Z całą pewnością przyniosłby od dużo emocji kibicom oraz moglibyśmy się dowiedzieć jak Pietrzak sprawdziłby się na tle byłego pretendenta do pasa. I po teoretcznej wygranej, czekałby na niego rewanż z Soldicem. Tylko tym razem o pas i po pełnym obozie przygotowawczym.

3. Andrzej Grzebyk wchodzi z drzwiami

Muszę przyznać, że przed podpisaniem kontraktu z KSW, mocno zastanawiałem się czy może nie spróbuje swoich sił w UFC. Ponieważ będąc podwójnym mistrzem organizacji Fight Exclusive Night, wygrywając min. z Kamilem Gniadkiem, miał papiery, żeby dostać od nich propozycję. Może dostał, ale wolał zostać na rodzimym podwórku. Zmieniająć organizacje na głównego konkurenta swojego byłego pracodawcy. I nie ma co mu się dziwić. W KSW czeka na niego zdecydowanie więcej wyzwań, w szczególności, że może walczyć w dwóch kategoriach wagowych.

W pierwszej walce zestawili go z innym debiutantem- Tomaszem Jakubcem. I o ile trzeba  przyznać, że Tomasz jest bardzo twardym zawodnikiem w walce z Grzebykiem nie miał nic do powiedzenia. Po prostu dzieliła ich przepaść. Andrzej jest kapitalnym stójkowiczem a cała walka była pod jego dyktango. Dzięki swojemu zasięgowi kontrolował dystans, jednak nie przeszkadzał mu on wygrywać wymiany także w półdystansie. Znajdowanie luk w obronie, powtarzalność akcji, doskonały "przegląd" podczas pojedynku, sprawiły, że walka była wręcz koncertem umiejętności stójkowych Grzebyka.

Także czekamy na kolejne sprawdziany dla Andrzeja, który w wywiadzie po walce zapowiedział, że zamierza stać się jedną z największych gwiazd w KSW. Powodzenia! Najchętniej zobaczyłby go w pojedynku z Michałem Michalskim, jeśli oczywiście zdecyduje się pozostać w wadze półśredniej.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.