BŁACHOWICZ vs REYES: ANALIZA I PRZEWIDYWANIA

Stało się. Domink Reyes vs Jan Błachowicz 26 września na UFC 253. Taka w sumie gwiazdka, bo wszyscy na to czekamy. Kto jeszcze trzy lata temu, po porażce Jana z Patrckiem Cumminesem wyobrażał sobie, że przyjdzie mu zobaczyć jak nasz rodak będzie walczył o największy laur w świecie mieszanych sztuk walki. Szkoda tylko, że nie z Jonem Jonsem, bo miło by było, żeby to Błachowiczowi przypadł tytuł tego co pokonał niepokonanego. Ale nie ma co. Ważne, że Jan dostał to na co od dawna zasługiwał. Walkę o pas mistrzowski UFC!

Z racji tego, ze do gali jeszcze troszkę zostało, pozwoliłem sobie zrobić takie małe zestawienie dwóch pretendentów, ich słabe i mocne strony a także moje odczucia co do każdego zawodnika. Oczywiście, starałem się to zrobić tak obiektywnie jak to tylko możliwe, bo wiadomo, koszula bliższa ciału.

STÓJKA

Reyes

Ten fragment może brzmieć troszkę jak oda wychwalająca Reyesa, stawiającego do w panteonie najlepszych uderzaczy w biznesie. Ale trudno ująć to inaczej skoro nawet teraz mam problem od czego zacząć. Dobra, niech będzie praca na nogach. Póki co jak mu pomaga w defensywie.

To jeden z tych aspektów walki, który jest, moim zdaniem, szalenie ważny a często pomijany szczególnie przez zawodników wyższych kategorii wagowych. Mianowicie, nie poruszanie się tylko w linii, ale także na boki. I Reyes robi to perfekcyjnie. Pomimo oficjalnej wagi 93 kg, wiadomo tyle to waży tylko na ważeniu, przez 15 minut, a w jednym przypadku nawet przez 25 pozostaje w ruchu. Właśnie przez to jest tak trudny do trafienia. W walce mistrzowskiej Jones, jak to ma w zwyczaju, zajął środek oktagonu i Reyes przez lwią część pojedynku walczył plecami do siatki. I praktycznie ani razu nie dał się przy niej zamknąć. Nawet jak się broni to nie musi jakoś specjalnie "kiwać" ciosów, ponieważ jego, można powiedzieć naturalnym ruchem, jest zejście z linii uderzenia. Okej mam pracę na nogach, to zostanę dalej przy aspekcie defensywnym.

Kolejnym argumentem, dlaczego to ciężko trafić Reyesa, jest fakt, że jest on ustawiony bardzo wąsko. Tak w sposób bokserski. Opiera swój ciężar ciała na tylnej nodze, będąc jednocześnie ustawiony bokiem do przeciwnika. To zmniejsza jego powierzchnię, jakkolwiek kolokwialnie by to nie brzmiało. Tutaj nie ma co tłumaczyć, zdecydowanie łatwiej trafić w coś dużego.

Nie Dość, że ciężko go trafić, to Dominic Reyes jest jednym z najlepiej kontrujących zawodników w swojej kategorii. Głównie stopuje przeciwników prostymi już w pierwszej fazie jego ataku. Gdy, przeciwnik jest bliżej decyduje się na podbródkowy. Jeden z najlepszych ciosów w jego arsenale.

Jak to głosił wybitny trener piłkarski: trzeba być dobrym zarówno w defenzywie jak i ofenzywie. Także przejdźmy do tego drugiego aspektu.

Zacznijmy od pracy na nogach. Bycie w ruchu umożliwia mu bicie ciosów w różnych płaszczyznach. To nie muszą być nawet jakieś super kombinacje, ponieważ przeciwnikom ciężko określić, z której strony padnie uderzenie. Dodatkowo poprzez pracę na nogach znakomicie skraca on dystans oraz "ścina" oktagon, gdy przeciwnik jest pod klatką.

Mocną bronią Reyesa są także kopnięcia. Potężne low kicki, których używa on jako kontrę na niskie kopnięcia przeciwnika, sprawiają, że troszkę odechciewa im się używać ich własnej broni. Może to mieć na celu także przełamanie przeciwnika i pokazanie: "ej patrz, to ja tutaj, jestem mocniejszy". Dołóżmy do tego middle kicki, wysokie kopnięcia i mamy mieszankę wybuchową.

Reyes może nie jest jakimś wirtuozem stójki w stylu Adesanii, ale jest ona bardzo dobrze ułożona, no i przede wszystkim- w każdy cios wkłada pełnię siły. U niego nie istnieje coś takiego jak cios badawczy, każdy ma na celu przysłowiowe urwanie głowy przeciwnikowi. I dobrze, taka waga to nie ma co się szczypać.

Dobra nie ma co aż tak wychwalać Reyesa, bo jeszcze się nam zarumieni. Owszem, ma świetną stójkę, ale to nie jest jakiś zawodnik z innego świata. W walce z Oezdemirem dał się parę razy złapał i to porządnie. W walce z Jonsem nie mógł sobie poradzić z frontalnymi kopnięciami na kolano i przez to też zbierał. Także zdecydowanie jest sposób na tego zawodnika. Jeszcze jednym minusem w grze stójkowej Reyesa, chociaż widoczne to było głównie podczas pojedynku z Volkanem,że zdarzają mu się przestoje. W takim sensie, że są momenty, jakby nie miał pomysłu na walkę. W walce z Jonsem nie rzucało się to aż tak w oczy, ale kto wie, może w walce z Błachowiczem do tego wróci.

Błachowicz

Przejdźmy do Jana. Jak ktoś wygrywa walkę w stójce z takim zawodnikiem jak Jimmy Manuwa, to znaczy, że ma ją na najwyższym poziomie. Zresztą, Błachowicz przed rozpoczęciem kariery w mieszanych sztukach walki doskonale radził sobie w sportach uderzanych(boks tajski). I trzeba przyznać, że jak na zawodnika MMA jest także dobrze ułożony stricte boksersko. Można znaleźć w internecie sparingi, które tylko to potwierdzają. To, że zawodnicy mieszanych sztuk walki potrafią boksować pokazał już zresztą Daniel Rutkowski.

I właśnie na tym boksie Jan bazuje w swoich pojedynkach. Wysoko podniesione ręce i bazowanie głównie na odchyleniu w obronie, sprawiają, że na pierwszy rzut oka, jego defensywa jest dość chaotyczna. Jednak trzeba przyznać, że bardzo skuteczna. Tylko jeden nokaut na 14 pojedynków w UFC, w wadze półciężkiej, gdzie zawodnicy rzeczywiście mają czym przyłożyć to bardzo dobry wynik.

Do kategorii obrony, aktywnej obrony, można także wrzucił fakt, że Jan potrafi wyprowadzić cios w "nietypowym momencie". Weźmy tu za przykład nokaut na Rockholdzie. Jest akcja przy siatce,rozerwanie, Luke już na spokojnie odchodzi, w głowie ma pewnie, że zaraz powalczy sobie w dystansie i tu nagle BUM! Złamana szczęka. Czy jak w drugiej walce z Andersonem, gdzie ten sobie spokojnie wchodzi z akcją i parę sekund później ląduje na deskach. Zmierzam do tego, że Jan ma umiejętność znokautowania każdego w praktycznie każdym momencie. Jeśli Reyes nie będzie skupiony przez 100 % pojedynku, co już mu się zresztą zdarzało, to może się to dla niego nieciekawie skończyć.

Błachowicz doskonale realizuje taktykę, jaką nawet mi wpajali trenerzy, gdy sobie coś tam jeszcze trenowałem, mianowicie pójście za akcją. To nie chodzi o to, że jak czysto trafisz to musisz dobić przeciwnika. Jan często w swoich walkach wchodzi jak tur w przeciwnika. Skraca dystans zadając ciosy, jednak robi to na tyle dobrze i w odpowiednim momencie, że zazwyczaj przeciwnicy gubią się przy takich atakach.

Toco wymaga podkreślenia, co widzą nie tylko fani w Polsce, ale także na całym świecie jest fakt jak wielką siłę Jan posiada w swoich pięściach. Każdy cios może być nokautujący. Szczególnie po jego ostatnich pojedynkach już wszyscy zauważyli, że Dominic Reyes ma się czego obawiać. Pseudonim, który mu przyznali "Polish Power" jest wystarczającą definicją tego co wcześniej napisałem.

Jeśli do tego doskonałego boksu, dołożymy piekielne kopnięcia zaczerpnięte z boksu tajskiego mamy kompletny obraz Jana Błachowicza. Świetny stójkowicz. Może jego praca na nogach nie jest tak widoczna jak Reyesa, jednak jest ona jednak na najwyższym poziomie,co podkreśla sam Dominic.

ZAPASY I PARTER

Reyes

Co tu dużo mówić. W UFC w parterze był mniej minut niż Marek Siudym na ekranie "Futra z misia". Tylko w przeciwieństwie do Pana Marka pokazał w nim trochę więcej kunsztu. Pierwsza jego walka w UFC zakończyła się przez poddanie na Kimball, który zazwyczaj nie ma w zwyczaju zaklepywać. Jednak nie ma co na podstawie tego wyciągać jakichkolwiek wniosków. Jaki jest w parterze tak naprawdę nie wiemy, może już 26 Września będzie okazja, aby się przekonać. Aczkolwiek sam szczerze w to wątpię.

Co do zapasów. Chłop walczył z Weidmanem i Jonsem i tylko Jonowi, udało mu się dwa razy go przewrócić. Na dziewięć prób. To już mówi samo przez się. Reyes ma świetne defensywne zapasy. Może nie jest on aż tak wybitnym technicznie zapaśnikiem jak Panowie wspomniani wyżej, ale dysponująć tymi umiejętnościami co ma i przede wszystkim wykorzystując swoją siłę, sprawia, że praktycznie niemożliwym wydaje się, żeby go obalić. W walce z Oezdemirem także poleciał na plecy, ale tam była to akcja po ciosie i Volkan idealnie wykorzystał timing.

Błachowicz

Jan zdecydowanie poprawił swoje zapasy. O ile w pierwszej walce z Coreyem Andersonem wyglądało to naprawdę tragicznie, o tyle już w walce z Souzą nie dał ani razu się obalić. Jednak w pojedynku z Reyesem nie spodziewałbym się, żeby Dominic szukał zejścia do parteru, więc o tą płaszczyznę walki można być spokojnym. Może Błachowicz sam spróbuje obalenia. W walce z Canonierem udawało mu się to wielokrotnie i to nawet w bardzo zbliżony sposób jak Volkan obalił Reyesa. Także jest szansa.

Błachowicz to czarny pas brazylijskiego ju jitsu. Zasłużony czarny pas. Walka z Krylovem to był wręcz podręcznikowy przykład walki parterowej. W tym aspekcie walki Jan ma zdecydowaną przewagę nad Reyesem, który czarnego pasa nie posiada. Kto wie, może należy oczekiwać, że w ten sposób rozwiąże się ten pojedynek.

PEWNOŚĆ SIEBIE I SERCE DO WALKI

Może to nie jest kategoria czysto sportowa, ale w przypadku tych panów warta podkreślenia.

Reyes

Reyes w walce w Jonsem pokazał, że oktagon to jego drugi dom. Fakt walki mistrzowskiej,fakt, że nikt nie stawiał go w roli faworyta, a nawet fakt, że wiele osób nie traktowało go pewnie jako oczywistego pretendenta, nie stanowiły dla niego przeszkody, by być najbliżej odebrania pasa ówczesnemu mistrzowi. Podczas rund mistrzowskich, w których oczywiście nie miał wcześniej doświadczenia, pomimo braku tlenu, był w stanie zremisować starcia z jednym z najlepszych zawodników w historii. Co niestety nie znalazło potwierdzenia na kartach sędziowskich.

Błachowicz

Co jak co, ale serducha to Janowi nie można odmówić. Cała jego kariera pokazuje jak twardym jest zawodnikiem. Nie załamał się ani przez moment, gdy wiele osób już go skreśliło. Nawet przez myśl mu nie przeszło, żeby zrezygnować ze swojego celu. Praktycznie każda porażka,tak bardzo siedziała z głowie Jana, że musiał się za nią zrewanżować. I mu to wychodziło. Panowie Sokojudou, Manuwa czy Anderson się o tym przekonali. Sądzę, że po ostatnich pojedynkach Błachowicz zyskał ogromną pewność siebie. Teraz wie, że może wygrać z każdym. I nie można się z tym nie zgodzić.

PODSUMOWANIE

Sam co do Reyesa mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony to zawodnik, który tak naprawdę wygrał już z mistrzem a z drugiej pół roku wcześniej nie mógł sobie poradzić z przeciętnym Volkanem, który do tego był po dwóch porażkach. Tamtą walkę Dominic wygrał na punkty, ale to był wałek. Cała Polska widziała! I tak troszkę się zastanawiam czy nie jest to trochę pompowany balonik. Wcześniej nie wygrywał z jakimiś znaczącymi zawodnikami, tak naprawdę tylko OSP i podstarzały Weidman a swój najepszy bój dał z Jonsem, którego prime chyba też już się skończył. Oczywiście to świetny zawodnik stójkowy, ale nie stawiałbym go w roli faworyta w walce z Błachowiczem. Zresztą, sam powiedział, że Jan jest dla niego bardziej niebezpiecznym rywalem niż "Bones".

Błachowicz przeszedł bardzo długą drogę, by znaleźć się w tym miejscu, gdzie teraz jest. O jego walce mistrzowskiej mówiło się już długo, długo przed ogłoszeniem pojedynku z Reyesem. Nigdy nie wchodził on w jakiejś sprzeczki słowne. Nie narzekał na pracodawcę, że coś mu się należy tylko spokojnie robił swoje. I w końcu zostało to docenione. Jan jest zdecydowanie bardziej doświadczonym zawodnikiem. Nie raz znajdował się w sytuacjach, gdzie dużo zawodników by odpuściło a on wracał ze zdwojoną siłą. Trochę jubileuszowa, bo 15 walka pod banderą UFC, może być tą która przejdzie do historii sportów walki.

Poza tym, już tak luźniej, to Jan ma fajniejszy nick. Dewastatorów jest na świecie pełno, a cieszyński książe jest tylko jeden. Także, mój typ: JAN MISTRZEM!

 << WSZYSTKO O UFC 253 >>

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.