NASZE WNIOSKI PO KSW 54

W ostatnią sobotę miała miejsce gala KSW 54. Może tym razem nie posiadała karty z takimi nazwiskami, no może poza Gamrotem, która przyciągnęłaby 'niedzielnego' fana przed telewizor i zachęciła go do wydania pieniędzy na PPV. Była to karta, która sportowo bardzo dobrze się prezentowała. I w tym kontekście także się obroniła, bo pojedynków, które musiały się podobać praktycznie każdemu, było sporo. Weźmy pod lupę kilka z nich.

<< WSZYSTKO O KSW 54 >>

Izu Ugonoh

Przed walką twierdziłem, że będzie to trochę walka o być albo nie być. W takim sensie, że przegrana Izu w tym pojedynku, co oczywiście mogłoby się zdarzyć, bo debiutuje, sprawiłaby, że nie ciężko byłoby to postrzegać jako naturalną przyszłość wagi ciężkiej w KSW. Na szczęście tak się nie stało. Szybka wygrana. Brawo Izu!

Wszyscy widzieliśmy jaki był przeciwnik. Nawet nie średnia półka, ale przynajmniej groźnie wyglądał. Oczywiście, nie wieszam psów na włodarzach, że dali Izu takiego oponenta. Wiadomo debiut, więc średnim pomysłem byłby pojedynek z zawodnikiem co na MMA zjadł już zęby. Nie mogę też zweryfikować faktu, czy Dominges, rzeczywiście złapał kontuzje, już na początku walki. Z przed telewizora wyglądało to na bardzo naciągane, ale jak mówię, nie mi to oceniać.

Liczy się to, że jest szybka wygrana. Tylko odniosłem takie wrażenie, że Izu chciał w tej walce pokazać trochę więcej. Pokazać, że jego umiejętności są rzeczywiście na takim poziomie, jak to opisują osoby z nim trenujące. Ale spokojnie, to dopiero pierwszy pojedynek, więc będzie jeszcze okazja. Nie ma co wyciągać tak daleko idących wniosków, jak to ma miejsce w Internecie, że KSW będzie dawać mu samych takich przeciwników. To debiut, a ambicje Izu ma na pewno spore. W końcu to sportowiec z krwi i kości!

Maciej Kazieczko

Szkoda, że nie zawalczył z Ziółkowskim, ale wiadomo, trzeba było ratować main event. Na zastępstwo dla Maćka wleciał Karlo Caput. Dla mnie zawodnik anonimowy, który był w stanie postaci dość ciężkie warunki Kazieczce. Jednak ostatecznie w trzeciej rundzie Caput kaput.

Szkoda tylko, że to kolejna gala gdzie nie było okazji, żeby realnie zweryfikować umiejętności Maćka. Oczywiście wiemy, że dużo potrafi. W końcu 6 na 7 wygranych pojedynków w KSW mówi samo za siebie. Tylko przydałaby się w końcu walka z kimś z topu dywizji. Walka z Ziółkowskim była ku temu idealną okazją.

Zobaczymy jak zakończą się sytuacja w wadze lekkiej. Głównie to czy obecny mistrz zwakuje pas i przejdzie do innej organizacji. Wówczas jest trzech naturalnych pretendentów czyli Kazieczko, Ziółkowski i ten co miał walczyć o pas na tej gali-Musaev. W kategorii lekkiej też dość mocno zaznaczył swoją obecność Artur Sowiński, także może być on oponenta dla tego co walki o tytuł mistrza nie dostanie. Tak czy siak, jest ciekawie.

Michał Kita

Wszystko się zmienia, świat idzie do przodu, nowe pokolenia mają swój rozkwit, a Michał Kita dalej stanowi czołówkę wagi ciężkiej w Polsce.

Królewska kategoria wagowa rządzi się swoimi prawami. Możesz być przygotowany w stu procentach, ale wystarczy chwila nieuwagi i po zawodach. Dlatego nie mówię, że to był jakiś tragiczny występ Andryszaka, ostatnie walki nie układają się po jego myśli, ale patrząc na fakt, w jakim wieku startują zawodnicy w jego kategorii może jeszcze wrócić 2-3 razy.

Dobra co do Masakry. To jeden z jego lepszych występów jakie miałem okazję obejrzeć. To była wersja Kita 2.0. Nie wiem czy to przez fakt, że trenuje teraz w WCA, ale wyglądał rewelacyjnie. I to także pod względem fizycznym, bo mimo 40 stki na karku, forma lepszą niż w ostatnich pojedynkach.

Co do samej walki. To, że Kita jest znakomicie ułożony boksersko wiadomo nie od dziś. Do tego background zapaśniczy I mamy zawodnika praktycznie kompletnego. Świetne podbródki zrobiły robotę. Do tego doświadczenie, które sprawiło, że nie rzucił się on na "hura" po pierwszym trafieniu tylko każdy wprowadzony cios był przemyślany, czysty i doprowadził do zakończenia walki.

Ciężko ocenić fakt, że gość, który 10 lat temu walczył o tytuł "najlepszego ciężkiego w Polsce" teraz znokautował głównego kandydata do podpisania kontraktu z UFC w tej kategorii. Jedyne co można ocenić to fakt, że występ był świetny I z niecierpliwością czekam na następny pojedynek Masakry.

Kacper Koziorzębski

Ten chłop wie jak wejść z drzwiami do nowej organizacji. Najpierw FEN, gdzie pokonał bardzo, ale to bardzo mocno faworyzowanego Szymona Duszę, a teraz wygrana w debiucie w KSW. I to nie bynajmniej zwykła wygrana, tylko wygrana przez demolkę. Dawno nie widziałem czegoś takiego w MMA. Świetna stójka, co chwila wystrzeliwane zamachowe ciosy, a to wszystko po to by skupić się na niskich kopnięciach. Spora różnica zasięgu, spora różnica wzrostu, jednak nie stanowiło to żadnego problemu, dla Kacpra by od początku do końca prowadzić grę stójkową według swojej koncepcji.

Kolejny gladiator z hukiem zaznacza swoją obecność w bardzo mocno obsadzonej kategorii półśredniej. A Adama Niedźwiedzia bym nie skreślał. Miał bardzo ciężka przeprawę I wypadałoby mu dać jeszcze jedną szansę. Na podsumowanie: Panie Kacprze, Chapeau Bas!

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.