ISRAEL ADESANYA: ANALIZA PRZED UFC 253

W życiu trzeba dotrzymywać słowa. Także, jak zapowiadałem, w tym tygodniu będzie troszkę o Israelu Adesanyii. Do pojedynku został niecały tydzień i już siedzę jak na szpilkach. Jak już wspominałem we wcześniejszym artykule, na ten moment to jeden z najlepszych pojedynków, jakie można było zestawić. Dokładamy do tego pojedynek Jana i mamy wieczór marzeń fana MMA. Można użyć tutaj określenia 'teatr marzeń' w innym znaczeniu, gdyż można zakładać, że Costa z Israelem zafundują nam istne przedstawienie. I wydaje mi się, że nie przesadziłem z takim stwierdzeniem. Wirtuozeria w stójce Adesanyii przeciwko brutalności i ciągłej presji Costy może stworzyć widowisko, które będziemy z łezką w oku wspominać za parę lat.

W pewnym stopniu będzie to pojedynek Dawida z goliatem. Z jednej strony Israel, który jest dość mały jak na kategorię średnią. Może nie tyle mały, tylko szczupły. Nie bez powodu Costa nadał mu przydomek "skinny clown". A z drugiej strony Brazylijczyk, który był już tyle razy posądzany o stosowanie środków dopingujących, że pewnie nawet jakby się go obudziło w środku nocy, to by powiedział tylko "nie, nie biorę". Piszę o tym nie bez powodu, gdyż Israel nazywał Costę "nasterydowaną małpą", a niedawno USADA opublikowała, że od 2017 r., czyli od czasu przyjścia do UFC, był on badany 45 razy. Jeszcze trochę zostanie on uhonorowany nagrodą, że przez całą karierę był czysty. Ot taka ciekawostka. Nie daj się złapać za rękę, a jak już Cię złapią to mów, że to nie twoja ręka.

Dobra koniec tych dywagacji. Jedziemy z Israelem Adesanyą.

Nie bez kozery komentator UFC Joe Rogan nazwał go Andersonem Silvą w wersji 2.0. Trzeba przyznać, że Israel ma wszystko, żeby stać się taką samą legendą. Nie będę oceniać czy większą, bo do tego jeszcze mu troche brakuje. Ten luz podczas walki, ta praca nóg, którą wszyscy się zachwycali podczas walk Andersona, jest także u Adesanyii. Tylko na jeszcze większym poziomie. Israel to urodzony czempion. Widać to po jego nastawieniu, pewności siebie oraz tym na jak dużo może sobie pozwolić podczas pojedynku. Dodajmy do tego fakt, że radzi sobie za mikrofonem i mamy wręcz podręcznikowego mistrza. Oczywiście, ta pewność siebie spowodowana jest umiejętnościami, które u Adesanyii są na o wiele wyższym poziomie niż u reszty stawki.

Moim zdaniem Israel ma najlepszą pracę na nogach w biznesie. Dostosowaną idealnie do MMA. Nawet ciężko mi określić, na jakiej dyscyplinie sportu ona bazuje. Ni to z boksu, ni to z Muay Thai. Poprostu to styl "The Last Stylebendera". Chodzi tu o ciągłą zmianę pozycji. Czy to w ataku czy w obronie. W ten sposób oponent nie ma świadomości, jak miałby dostosować swój sposób prowadzenia pojedynku w danym momencie. Wiadomo, inaczej walczy się z klasykiem a inaczej z kimś używającym odwrotnej pozycji. To jest u Adesanyii tak naturalne, że wygląda to momentami jakby robił krok odstawno-dostawny na wuefie w gimnazjum. To pozwala mu na wydłużenie dystansu czy ucieczkę z opresji, gdy przeciwnik zaczyna atakować. Tylko żaden z jego dotychczasowych oponentów, nie atakował w sposób, jaki robi to Costa. Czy Adesanya da radę cofać się przez 5 rund? Na razie się mu to udawało, a takie ataki 'w linii',jak to robi Brazylijczyk, mogą być tylko wodą na młyn dla "The Last Stylebendera".

<< WSZYSTKO O UFC 253 >>

Też nie jest tak, że Israel jest nieuchwytny. Już parę razy w karierze dał się złapać. No właśnie, tylko parę ma tu decydujące znaczenie, gdy weźmie się pod uwagę fakt, że większość swoich walk toczył w stójce. Tutaj trzeba zaznaczyć, że Israel, pomimo świetnej pracy na nogach, często opiera swoją grę obronną na odchyleniu, co w walce z takim zawodnikiem jak Paulo może nie być najlepszym pomysłem. Jeden błąd i może być problem, żeby opuścić oktagon o własnych siłach.

Adesanya wprowadził grę stójkową na trochę wyższy poziom. Czegoś takiego jeszcze w UFC nie było. Doświadczenie w sportach uderzanych robi swoje. I jak to określa sam mistrz, co zresztą widać jak się przyjrzeć dokładniej w jego starciach, zawsze stara się być o krok przed przeciwnikiem. Walka z Andersonem Silvą była idealnym tego przykładem. A nawet śmiem twierdzić, że pojedynkiem nie z tej ziemi pod względem technicznym. Tam na przemian wyprzedzali swoje ruchy. Jeden chciał coś zrobić, bum już drugi o tym wiedział. Z Costą nie będzie miał aż takiego problemu w tym aspekcie. To zawodnik walczący dość szablonowo, bardzo poprawnie, tylko nie ma w tym tej nutki szaleństwa. Także Israel powinien czytać jego zamiary. Tylko jest ten mały szkopuł, że wszyscy wiedzą, jak walczy brazylijczyk, a mimo to nikomu nie udało się jeszcze tego wykorzystać.

Czytanie ruchów przeciwnika to jedno, druga sprawa, że Israela bardzo ciężko jest rozczytać. Wręcz graniczy to z cudem. Ciągłe przyruchy, markowanie ciosów, kopnięć praca głową sprawiają, że są momenty, gdy wydaje się, że trafienie jest praktycznie niemożliwe. Tylko to wszystko zdaje egzamin, jak Adesanya jest na środku oktagonu. Pytanie, czy Costa mu na to pozwoli. Wydaje mi się, że nie. To brazylijczyk zajmie środek oktagonu, przez co Israel będzie miał dość utrudnione zadanie.

<< PAULO COSTA: ANALIZA PRZED UFC 253 >>

Israel to także mistrz walki z kontry. I to nie takiej stricte kontry, ponieważ on sam doprowadza do sytuacji, by przeciwnik zachował się, w sposób jak on chce. Wygląda to, jak zastawianie pułapek. Przeciwnikowi wydaje się, że już znalazł lukę w obronie nigeryjczyka i nagle bum- zostaje skontrowany.

Ta walka to będzie zestawienie dwóch kompletnie innych stylów. Z jednej strony bajeczna technika, polot i finezja Adesanyii a z drugiej zwierzęca siła i prostota w najlepszym wydaniu Costy. Nie przypominam sobie pojedynku, w którym ludzie aż tak odmiennie obstawialiby zwycięzcę. I nie ma co się dziwić. Tutaj każda strona ma solidne argumenty. A to, że Costa może znokautować jednym uderzeniem. A to, ze Israel go wypunktuje i nie da się złapać. Każdy scenariusz jest możliwy. I to jest właśnie piękne w tym pojedynku. Niby ta sama dyscyplina sportu, a aż tak różniące się sposoby, jak można ją uprawiać. Dlatego staram się być daleki od osądów, który z nich wyjdzie zwycięsko z tego pojedynku. Nie no żartuje. Costa przez KO.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

Maciej Konc

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.